Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Żałoba w Zakładzie Górniczym Sobieski w Jaworznie. Relacje górników są dramatyczne. "Barbara jak co rok zebrała żniwa"

Magdalena Grabowska
Magdalena Grabowska
28 listopada w ZG Sobieski w Jaworznie, w trakcie napełniania wodą rozerwany został rurociąg podsadzkowy. Wypadek pociągnął za sobą cztery ofiary śmiertelne. Relacje górników są dramatyczne. Jak przyznają, ciężko sobie wyobrazić co tak naprawdę stało się pod powierzchnią...
28 listopada w ZG Sobieski w Jaworznie, w trakcie napełniania wodą rozerwany został rurociąg podsadzkowy. Wypadek pociągnął za sobą cztery ofiary śmiertelne. Relacje górników są dramatyczne. Jak przyznają, ciężko sobie wyobrazić co tak naprawdę stało się pod powierzchnią... Magdalena Grabowska
29 listopada. Żałoba w Jaworznie. Przy Zakładzie Górniczym Sobieski wywieszono czarne flagi. Nie ma zniczy, nie świeci słońce. Nad szybem Piłsudski krążą czarne jaskółki. Relacje górników są dramatyczne. - Jak co rok Barbara zbiera żniwo... - mówią ze smutkiem.

Dzień wcześniej sześcioosobowa brygada ma do przepłukania rurociąg posadzkowy w pochylni IX w pokładzie 509 na poziomie 500. Nagle rurociąg rozrywa. Cztery osoby giną, dwie trafiają do szpitala - takie są oficjalnie informacje. Sami górnicy jednak doskonale wiedzą jak było naprawdę. Chociaż niektórym ciężko sobie wyobrazić co dokładnie stało się pod powierzchnią, słyszeli od kolegów, którzy niestety widzieli i wiedzą.

Mówi się, że na samym początku brygada miała składać się nie z sześciu, lecz z ośmiu osób. Dwóch górników odmówiło jednak pracy w nadgodzinach.

- To im uratowało życie - twierdzi jeden z naszych rozmówców. - Gdyby nie odmówili...

Spis treści

"Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić..."

- Ci, którzy tam byli twierdzą, że nie było czego zbierać - powiedział. - Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić jak ta rura się rozerwała...

- To były sekundy. Wystarczy jeden strzał. To jest ogromna siła - słyszymy.

Jak doszło do tak tragicznego zdarzenia? - Przypuszczeń jest milion. Tyle co ludzi - mówi nam kolejny pracownik Zakładu Górniczego Sobieski w Jaworznie. - Mówi się, że rozerwało ten rurociąg. Podobno był zatkany i podali do niego większe ciśnienie. Chodzili wzdłuż i uderzali kilofami, żeby to przetkać - powiedział.

Według relacji, jeden z górników miał "iść do góry". - On prawdopodobnie podawał to ciśnienie. Najprawdopodobniej musiała tam gdzieś być stacja reduktorów, którymi regulowali ciśnienie.

- Zrobił błąd?
- Nie, ktoś mu musiał wydać polecenie. Sam by tego nie zrobił - odpowiedział.

Według drugiej wersji, górnik, który najmniej ucierpiał miał pójść zadzwonić.

- Dwóch odmówiło zostać na nadgodziny, dlatego żyją. Ten jeden, który przeżył, wysłali go na telefon, żeby gdzieś zadzwonił. Kolejny jest w szpitalu w ciężkim stanie - twierdzi inny górnik.

Rurociąg, który uległ rozerwaniu, służy do transportu podsadzki, czyli mieszaniny wody i nietoksycznych materiałów takich, jak popioły, piasek i skała płonna. Podsadzką wypełnia się przestrzenie poeksploatacyjne w kopalniach. Jedna z teorii mówi o tym, że brygada mogła widzieć, że wyrobisko zostało zalane i należy zacząć przepłukiwać rurociąg. Jeden z pracowników został więc wysłany (być może "do góry"), żeby zadzwonić, aby dać znać pracującym na powierzchni, że należy puścić do rury na przykład wodę.

- Inni mogli pracować okularem, żeby przełączyć. Skoro nie wszyscy byli w tym miejscu to mógł się zaciąć. To są spekulacje - zaznacza kolejny z naszych rozmówców.

Okular to kolokwialnie mówiąc wajcha, którą można zamykać dopływ wody z jednej lub drugiej strony, aby przepłukać rurociąg. Jeśli rurociąg nie zostanie przepłukany, jak twierdzą nasi rozmówcy, nadaje się do wyrzucenia.

- Albo ten okular mógł się zatkać, albo coś się mogło rozszczelnić. Może poszło za duże ciśnienie - wyjaśnia.

Górnicy twierdzą, że pracownicy stali przy tzw. "trójkącie", który składa się z dwóch rur (jednej o średnicy 182 na 2 metry, drugiej 100/200 metrów na 4 metry). - Jeden był puszczony pewno posadzkowy, który podsadzali, a drugi był skierowany prosto na pochylnię, gdzie miała być tylko sama woda - słyszymy. - Później kiedy już widzieli, że z przodu wychodzi ten materiał, wtedy zaczęli przepłukiwać, żeby puścić samą wodę. Może tym okularem próbowali pracować i im się nie udało. Może się przytkał, może gdzieś tam wyszedł jakiś kawałek urobku, cokolwiek.

"Święta Barbara zbiera swoje żniwa"

Wiele osób jest wstrząśniętych tragedią, która wydarzyła się 28 listopada na Piłsudskim.

- Dramat, tragedia. To jest niewyobrażalne, co się dzieje w głowach tych ludzi, tych rodzin, kolegów i wszystkich wokół. Jest ciężko. Barbara jak co rok zebrała żniwa... - mówi górnik, który właśnie wychodził z Zakładu Górniczego Sobieski, by pojechać do domu.

"Tu nikt się nie szoruje. Dzisiaj usłyszałem, że każdego szkoda"

Inni patrzą na całe zdarzenie inaczej. - Dla mnie to nie pierwszy cios. To jest taki zawód. Dzisiaj usłyszałem, że każdego szkoda - powiedział kolejny.

Opuszczamy Kopalnię w Jaworznie. Chociaż już zaświeciło słońce, czarne jaskółki nadal krążyły nad szybem Piłsudski.

28 listopada w ZG Sobieski w Jaworznie, w trakcie napełniania wodą rozerwany został rurociąg podsadzkowy. Wypadek pociągnął za sobą cztery ofiary śmiertelne.
28 listopada w ZG Sobieski w Jaworznie, w trakcie napełniania wodą rozerwany został rurociąg podsadzkowy. Wypadek pociągnął za sobą cztery ofiary śmiertelne. Relacje górników są dramatyczne. Jak przyznają, ciężko sobie wyobrazić co tak naprawdę stało się pod powierzchnią... Magdalena Grabowska
emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dron z kamerą termowizyjną strażaków z Leszczyny

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera