Zasada: Żony polityków PiS to jest skarb, Skarb Państwa. Dobra zmiana skutecznie wymyła skrupuły w polityce kadrowej

Marcin Zasada
Marcin Zasada
Adam Jankowski
Żony polityków PiS to skarb. Skarb Państwa. Ściślej mówiąc: rady nadzorcze spółek Skarbu Państwa. I byłoby to nawet mocno przygnębiające, gdyby nie fakt, że w Polsce większość rzeczy jest niepoważna. Nawet ordynarny nepotyzm.

Kiedyś myślałem, że PiS rozsadzi od środka bezczelny apetyt partyjnego aktywu średniego i niższego szczebla. To było w czasach, w których żona wiceministra Adama Andruszkiewicza najpierw została prezeską państwowej Fundacji Agencji Rozwoju Przemysłu, by szybko zrezygnować, gdy przypomniała sobie, że dyplom ma jednak nie z ekonomii, a filologii rosyjskiej. A dziś bliski władzy Waldemar Paruch, pytany o żony polityków PiS w radach nadzorczych państwowych spółek, odpowiada: „A kogo mają zatrudniać? Żony posłów PO albo PSL?”.

Paruch jest profesorem, w dodatku jeszcze niedawno zajmował się planowaniem strategicznym dla rządu, więc można było zastanawiać się, czy ta jawna pochwała nepotyzmu to, kto wie, może nawet jakiś wyszukany eksperyment na strukturze społecznej. Wątpliwości zawsze kończą się jednak po obejrzeniu niezdarnych w swojej szczerości posłów pokroju Krzysztofa Sobolewskiego. W RMF poseł Sobolewski, szef komitetu wykonawczego PiS, po prostu dowodził, że obecność jego żony w trzech radach nadzorczych państwowych spółek to wyłącznie efekt jej pracowitości i ambicji. Pani Sobolewska jest biologiem, z kilkunastoletnim stażem w inspekcji handlowej.

Gdyby przy każdym zatrudnieniu żony, szwagra, syna lub córki na państwowej posadzie, przy zatrudnieniu z pominięciem nie tylko procedur, ale i dobrego smaku, w gabinecie premiera, prezesa czy kogokolwiek, kto rządzi Polską, włączał się alarm, syrena wyłaby dzień i noc. Obóz zbudowany na krytyce systemu nepotyzmu i kolesiostwa (Jarosław Kaczyński w roku 2013, pamiętam), od dawna powinien – w trosce o ideały dobrej zmiany – walczyć sam ze sobą.

Dobra zmiana skutecznie wymyła skrupuły w polityce kadrowej i tylko żal żony Andruszkiewicza, której awans przyszedł za wcześnie, gdy ktoś jeszcze przynajmniej udawał, że tak nie można. Dziś już można, dziś usprawiedliwia nie tylko Paruch, ale i niezawodny Marek Suski. Suski widzi to tak: „Gdzie nasze rodziny mają szukać pracy? Nie popadajmy w paranoję. Co my jesteśmy jakimiś przestępcami?”. Podejrzewam, że poseł Suski i jego krewni nigdy nie słyszeli o czymś takim jak ogłoszenie o pracę.

To zezowate kumoterstwo niesie oczywiście inne zagrożenie jako objaw postępującej zuchwałości władzy, przy zanikających mechanizmach kontroli jej poczynań. Jak zawsze dobrą nauczycielką jest historia i nawet jeśli naród jej nie zna, to pozna, gdy sam stanie się jej częścią.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie