88 lat temu w katastrofie lotniczej zginęli Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura. W Cieszynie żegnało ich kilkadziesiąt tysięcy ludzi!

Jacek Bombor
Jacek Bombor
88 lat temu w katastrofie lotniczej zginęli Franciszek Żwirko i Stanisław Wigura. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Narodowe Archiwum Cyfrowe
Kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców całego Śląska 88 lat temu opłakiwało tragicznie zmarłych lotników. To była jedna z największych patriotycznych manifestacji w okresie międzywojennym. Polacy pokochali Żwirko i Wigurę, bo dwa tygodnie wcześniej wygrali najważniejsze na świecie zawody lotnicze

11 września 1932 roku zginęli w katastrofie lotniczej por. Franciszek Żwirko i inż. Stanisław Wigura. 88 lat temu w Cieszynie tragicznie zmarłych bohaterów żegnały tysiące mieszkańców

Kliknij poniżej i zobacz zdjęcia

Śmierć Żwirki i Wigury to największa tragedia lotnicza, jaka wydarzyła się na Śląsku Cieszyńskim w okresie międzywojennym. Dwa tygodnie wcześniej piloci odnieśli gigantyczny sukces, zwyciężając w Berlinie w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych (Challenge International de Tourisme). To były wówczas najważniejsze zawody lotnicze świata, a młodzi polscy lotnicy wygrali je w Niemczech! Na lornisku w Berlinie zagrano im Mazurka Dąbrowskiego, oklaskiwał ich stytysięczny tłum! Także sto tysięcy Polaków powitało ich po powrocie do kraju.

Dziś powiedzielibyśmy, że Żwirko i Wigura stali się celebrytami, zapraszano ich wszędzie, noszono na rękach. Niestety, dwa tygodnie później, 11 września, odbyli tragiczny lot – lecieli z Krakowa do czeskiego Brna samolotem RWD-6, na święto lotnicze. Nad wzgórzem Kościelec w Cierlicku zastała ich potężna burza, samolot stracił skrzydło i się rozbił.

- Bezpośrednią przyczyną wypadku była zbyt mała wytrzymałość skrzydeł w miejscu połączenia z kadłubem na występujące w warunkach burzowych obciążenia skrętne. Zjawisko to ówczesnym konstruktorom nie było jeszcze znane – mówił nam 2012 roku Grzegorz Kasztura, historyk, gdy w 80-lecie wydarzenia przypominaliśmy o katastrofie na łamach DZ.

Musisz to wiedzieć

Z kapliczki w Cierlicku, gdzie na noc złożono ich zwłoki, następnego dnia żałobny kondukt wyruszył do Cieszyna. "Ilustrowany Kurier Codzienny" pisał: "Wczoraj granica polsko-czeska nie istniała. Z Cierlicka po czeskiej stronie wyruszył kondukt żałobny. Władze Republiki Czeskiej uczyniły wszystko, co mogły, by pochód wypadł jak najbardziej okazale. Armia czeska oddawała polskiemu porucznikowi i polskiemu inżynierowi honory, jakby to byli oficerowie ich własnej armii. Więcej, udział narodu czeskiego przekroczył ramy oficjalnego współczucia, szablonowej żałoby". W poniedziałek, 12 września, wzdłuż całej trasy ustawiły się polskie dzieci z Zaolzia obrzucające kwiatami owinięte w polskie flagi trumny. Za trumnami kroczyli polscy i czescy oficerowie. Nad trasą marszu przelatywały czeskie samoloty. Na granicznym moście trumny zostały załadowane do karawanów. Dalej ulicami miasta kondukt ruszył do szpitala.

13 września, po nabożeństwie żałobnym, zwłoki lotników odprowadzono na dworzec kolejowy. Specjalny pociąg przez Bielsko wyruszył do Krakowa. Do Warszawy dotarł przed północą. Wzdłuż trasy gromadziły się tysiące ludzi. Lotników pochowano w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Powązkowskim. Pogrzeb przemienił się w wielką manifestację patriotyczną.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Przez pandemię czytamy więcej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie