Czesi nadal nie chcą oddać naszej ziemi

Grażyna Kuźnik
arc
Udostępnij:
Czesi znowu zmienili termin oddania nam ziem przygranicznych w związku z długiem terytorialnym.

To już trzecia zmiana decyzji w tej sprawie, ale tym razem sąsiedzi nie bawią się w dyplomację. Jak poinformował nas Vladimir Repka z resortu spraw wewnętrznych Republiki Czeskiej, zwrot należnych nam terenów przesunięto aż na koniec 2009 roku. Nie podano żadnej przyczyny. Nie znają ich też nasi przedstawiciele w Polsko-Czeskiej Komisji Granicznej.

- Nie mamy żadnych dobrych wiadomości. Czesi tak się opóźniają z oddaniem nam terytorium, że Polska skierowała do Republiki Czeskiej kolejną notę dyplomatyczną. Jednak jeszcze nie dotarła do nas żadna oficjalna odpowiedź - mówi mjr Magdalena Surmacz, przewodnicząca polskiej delegacji stałej Polsko-Czeskiej Komisji Granicznej.

Komisja od pięciu lat bezskutecznie zajmuje się zwrotem długu terytorialnego. Czesi zmieniając poprzedni termin, nie ukrywali, że temat długu jest u nich bardzo niepopularny.

Według początkowych ustaleń komisji, ziemie do zwrotu należało wyznaczyć do połowy ubiegłego roku. Gdy termin minął, obiecali zająć się długiem po jesiennych wyborach do władz wojewódzkich. Chcieli wtedy uniknąć problemów z nadgraniczną ludnością, która ostro protestowała przeciwko zmianom.

Czeska prasa alarmowała, że wkrótce część mieszkańców stanie się przymusowo Polakami. Tytuły głosiły: "Nie chcę być Polakiem! Jestem Czechem!".

Tymczasem na sprawiedliwe ustalenie polsko-czeskiej granicy czekamy już od ponad pół wieku.

Przy tzw. prostowaniu granicy, która miała ułatwić jej kontrolę, na rzecz sąsiadów urwano nam 368 hektarów, czyli obszar wielkości... ośmiu Watykanów!

Polska zawsze pamiętała o tej stracie, ale Czesi długo unikali niewygodnej kwestii. W końcu w 2006 roku zaproponowali nam rekompensatę finansową, na co Polska się nie zgodziła.

Rok później nastąpił przełom - sąsiedzi obiecali przygotować do końca czerwca 2008 roku wykaz terenów, które mogą nam oddać. Spis przekazali z opóźnieniem, w dodatku niepełny. Obejmował tylko 132 ha. Polska uznała, że sąsiedzi nie wywiązali się z umowy.

Nasz resort spraw zagranicznych stwierdza, że zależy mu na jednorazowym, całościowym rozwiązaniu kwestii. Polska bierze również pod uwagę trudną sytuację mieszkańców terenów przygranicznych, którzy nadal mają swoje pola w Czechach.
Niektórzy z Polaków przy okazji korekty granic zostali wysiedleni i stracili sporą część dorobku. Do dzisiaj nie doczekali się żadnego odszkodowania.
- Podkreślamy, jakie znaczenie ma zintensyfikowanie wysiłków przez stronę czeską w wyszukaniu gruntów nadających się do zwrotu - zaznacza Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Resort naciska, bo zapomniane niegdyś nieużytki po stronie czeskiej, które można nam zwrócić, stają się coraz bardziej atrakcyjne. W okolicy ma przebiegać międzynarodowa autostrada, która połączy nas z południową Europą. Region ma przed sobą przyszłość i dobrze się rozwija.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

s
sony
Atak naprawde to chodzi o czesc Gornego Slaska
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie