Handel pod Jasną Górą umiera? Pamiątki z pielgrzymki już nie cieszą się takim zainteresowaniem. W ofercie różańce i chińskie zabawki

Katarzyna Gwara
Katarzyna Gwara
Stragany pod Jasną Górą cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem...
Stragany pod Jasną Górą cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem... Katarzyna Gwara
Udostępnij:
Mimo sierpniowego szczytu pielgrzymkowego w alejce ze straganami przy ulicy świętej Barbary w Częstochowie tłumów nie widać. - Niektórzy przychodzą tu rzeczywiście coś kupić. Inni tylko na spacer, a jeszcze inni zatrzymują się przy budkach, pytają o ceny i po prostu odchodzą. Ludzie teraz liczą się z każdym grosze. Zanim wydadzą pieniądze, muszą się dobrze zastanowić – przyznaje jedna z handlujących.

Pamiątki po częstochowsku

Drewniane stragany z pamiątkami znajdują się w pobliżu Jasnej Góry - vis-à-vis sanktuarium - przy ulicy świętej Barbary. Handel w tym miejscu jest prowadzony sezonowo. Zaczyna się na przełomie kwietnia i maja, a trwa do końca października. Oczywiście niektórzy otwierają swoje budki również zimą, ale takich osób jest garstka.

Jakie pamiątki można przywieźć z Częstochowy? Przeróżne! Na straganach znajdziemy dewocjonalia – również te z najwyższej półki – jak i kosztujące kilka złotych zabawki. Wśród tych pierwszych mamy przeróżne obrazy, zegary, figury - z Matką Boską, Jezusem, czy Janem Pawłem II. Są też różańce, krzyże, łańcuszki z krzyżykami, czy wizerunkami świętych, breloczki, makiety klasztoru, współczesne ikony, w srebrnych i złotych oprawach. Do tego oczywiście magnesy z Jasną Górą i Częstochową.

Sprzedawcy oferują też butelki na wodę święconą – kiedyś hitem były te plastikowe, w kształcie Matki Bożej ze zdejmowaną koroną. Dziś coraz częściej możemy znaleźć też te szklane. Do tego płyty kompaktowe. Z jednego straganu płynie religijna pieśń, a z drugiego disco polo. Wśród oferowanego asortymentu są też koszulki, kubki, długopisy, biżuteria oraz oczywiście zabawki – od pistoletów, przez samochodziki i lalki, a na maskotkach kończąc. Ich ceny zaczynają się od kilku złotych.

– Często ludzie – zwłaszcza w internecie – się z nas śmieją, że sprzedajemy chińskie zabawki. A towar u nas jest dokładnie taki sam, jak wszędzie. Nie możemy się przecież ograniczać wyłącznie do dewocjonaliów. Poza tym musi mieć asortyment na każdą kieszeń. Często przychodzą do nas rodzice, aby kupić jakiś drobiazg dla swojego dziecka. I co w takiej sytuacji mamy mu zaproponować? – zastanawiają się handlujące.

I rzeczywiście częstochowskie stragany nie różnią się niczym od tych nadmorskich, czy podhalańskich. Skoro, więc nad morzem możemy kupić strój góralski, czy drewnianą ciupagę, to nic dziwnego, że znajdziemy ją również w Częstochowie. Niektórzy, aby wyróżnić się na tle konkurencji, stawiają na rękodzieło. To – mimo że często jest trochę droższe – cieszy się w ostatnim czasie sporym zainteresowaniem.

Szału nie ma...

Wydawałoby się, że w szczycie pielgrzymkowym stragany w pobliżu Jasnej Góry będą przeżywać prawdziwe oblężenie. Nic bardziej mylnego. Handlujący narzekają, że niemal od początku pandemii interes idzie bardzo kiepsko. Wiele budek jest zamkniętych.

– Klientów z roku na rok ubywa – przyznaje jedna z handlujących. W tym roku, kiedy wszystko powoli zaczynało wracać do normy, sprzedawcy z nadzieją patrzyli na zbliżający się sezon. Okazało się, że ta była złudna...

– Inflacja i ciągłe podwyżki sprawiły, że ludzie liczą się z każdym groszem. Jeśli już uda się coś sprzedać, to są właściwie drobiazgi. A to magnes na pamiątkę, a to piłeczka dla dziecka. Utarg jest naprawdę niewielki, a teoretycznie właśnie teraz powinniśmy mieć największy ruch... – dodaje.

I rzeczywiście, mimo sierpniowego szczytu pielgrzymkowego w alejce ze straganami przy ulicy świętej Barbary tłumów nie widać.

– Przychodzą pojedyncze osoby. Wszystko zamyka się na terenie Jasnej Góry lub jej bezpośrednim sąsiedztwie. Nawet jak jakieś duże grupy pielgrzymkowe przychodzą do Częstochowy, to my praktycznie ich nie widzimy. A po mszach mało, kto zostaje. Podjeżdżają puste autokary i zabierają pielgrzymów do domów – przyznają handlujące.

– Z kolei osoby, które przyjeżdżają na zorganizowane wycieczki, mają przewodników i ci zabierają ich w swoje miejsca. I nikt nie zwraca uwagi na to, że tam są takie same pamiątki, tylko w wyższych cenach – podsumowują.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Politycy w studiu i.PL krytykują wpis Sikorskiego o Nord Stream

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie