Katowice. Załęże, dzielnica, gdzie czas się zatrzymał. "Bez człowieka wszystko jest inne". Fotoreportaż Marzeny Bugały

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka
Katowice. Załęże, dzielnica, gdzie czas się zatrzymał. Fotoreportaż Marzeny Bugały z DZ Marzena Bugała
Przybrudzone i odrapane. Na pierwszy rzut oka, z daleka, odpychają. Dojmujące wrażenie potęgują mroczne zaułki, wszechobecne nierówności i pogórniczy klimat. Ale im bliżej, tym więcej detali zdradzających historię ludzi i miejsca, nadających wartość. Więcej też kolorów. Gdzieniegdzie pomalowane ramy w oknach familoków, a elewację tego na Janasa ktoś wyłożył kafelkami. Już wiecie, gdzie jesteśmy? Tak, tym razem Marzena Bugała, fotoreporterka „Dziennika Zachodniego” zabiera nas do Załęża, jednej z najstarszych dzielnic Katowic.

Tutaj czas jakby się zatrzymał. Dawniej głównymi zakładami przemysłowymi w Załężu były kopalnia Kleofas i huta Baildon. Ten poprzemysłowy charakter dzielnicy widać gołym okiem. Kopalnia i huta zostaną z tą dzielnicą jeszcze długo. Załęże to też część Katowic, która sąsiaduje z Chorzowem i jest bardzo dobrze skomunikowana – za sprawą autostrady A4, Drogowej Trasy Średnicowej, a także linii kolejowej (w Załężu jest dworzec kolejowy) i tramwajowej.

Na zdjęciach Marzeny Załęże ma jednak pewien klimat, jakiego próżno szukać w nowoczesnych i zrewitalizowanych częściach Katowic, albo w południowych dzielnicach, o blokowiskach nie wspominając. Gdyby spróbować porównać tę dzielnicę do innej, to chyba najbliżej jej do Szopienic, również dotkniętych zmianami w gospodarce, przemianami społecznymi i podobnie zastygłych w przeszłości. A ta przeszłość to przecież część historii Śląska, którą nasza fotoreporterka pragnie uchwycić i udokumentować, pokazując prawdę.

Klimatyczne Szopienice przyprószone śniegiem i otulone mgłą....

- Często jest tak, że wydaje się, że miejsca, przez które przejeżdżamy codziennie, znamy dobrze. Przez Załęże przejeżdżam w drodze z Katowic do Chorzowa. Pewnego dnia, kiedy było piękne słońce, pomyślałam, że właściwie ja wcale tak dobrze Załęża nie znam i postanowiłam zrobić sobie spacer po tej dzielnicy – opowiada Marzena Bugała.

Z apartem w dłoni przemierzyła m. in. ulicę Gliwicką, Bocheńskiego, Pukowca, Kolonię Hegenscheidta (dawna osada robotnicza huty Baildon), Kolonię Mościckiego czy osiedle Janasa-Ondraszka. Najbardziej zaintrygowała ją ta część Załęża nieco zapomnianego, zakurzonego, mocno poprzemysłowego, na którym pogórnicza i pohutnicza przeszłość odcisnęły mocne piętno.

- To bardzo widać: familoki, podwórka, bramy, ulice – wszystko w tej części Załęża bliżej Chorzowa trochę przygnębia. Ale to przecież też jest Śląsk, kawałek naszej historii i naszej śląskiej tożsamości – zaznacza Marzena.

Kiedy spacerowała po Załężu, uważnie przyglądała się familokom, fotografowała zabudowania, zaułki, podwórka, bramy, garaże, uliczki i wydeptane przez mieszkańców ścieżki. Zdjęcia zrobiła pod koniec marca 2021 roku, kiedy pogoda była piękne, iście wiosenna. Światło, które Marzena tak lubi, było wprost wymarzone do fotografowania architektury i przestrzeni.

Magiczny Nikiszowiec osnuty mgłą w grudniu 2020. Zobaczcie n...

- Postanowiłam wykorzystać słoneczne dni, światło, aby sfotografować Załęże. Bez człowieka naprawdę wszystko jest inne, każda przestrzeń jest inna, nabiera innego klimatu i takie zdjęcia wymagają innego spojrzenia - podkreśla nasza redakcyjna koleżanka.

Załęże to piąta dzielnica Katowic, którą postanowiła zatrzymać w kadrze Marzena Bugała. Wcześniej zrobiła fotoreportaże o Nikiszowcu, Tysiącleciu, Szopienicach i Boguciach. Ten swoisty cykl katowicki Marzeny to poniekąd efekt pandemii, która mocno zmieniła sposób fotografowania świata przez fotoreporterów. Od dawna chciała pokazać Katowice inaczej. Pandemia i izolacja społeczna niejako przyspieszyły moment, kiedy postanowiła swoje fotoreporterskie plany zrealizować.

Marzena zrozumiała, że świat zmienił się nieodwracalnie pod każdym względem, kiedy w grudniu 2020 robiła zdjęcia na Paprocanach w Tychach.

Bogucice pełne kontrastów. Tutaj śląski krajobraz łączy się ...

- Pamiętam, że robiłam zdjęcia na Paprocanach, kiedy było tam zupełnie pusto, a to był weekend. Uświadomiłam sobie, jak bardzo pandemia zmieniła nasz świat. Poczułam pewną grozę i ten klimat chciałam oddać na swoim zdjęciu. Nigdy wcześniej takich zdjęć nie robiłam, fotografowałam miejsca i ludzi w różnych kontekstach, ale to ludzie byli najważniejsi. Pandemia sprawiła, że musiałam spojrzeć na świat inaczej – opowiadała mi Marzena w marcu, kiedy jej zdjęcia wykonane na Paprocanach trafiły na wystawę Tychy Press Photo 2021.

I tak Marzena postanowiła pokazać katowickie dzielnice, miejsca, miejskie przestrzenie, ulice, osiedla opustoszałe w ostatnim roku wskutek pandemii. Jak opowiada, każdą z katowickich dzielnic fotografowała inaczej.

- Nie da się porównać zdjęć blokowiska i dzielnicy familoków. Żeby zrobić dobre zdjęcia w Szopienicach, starszej części Bogucic, albo teraz w Załężu, musiałam tam sporo pochodzić, aby „poczuć” ten specyficzny klimat – mówi Marzena.

W Załężu zrobiła w sumie kilkaset zdjęć. Do swojego fotoreportażu wybrała zaledwie 29. Zobaczcie Załęże, nieco zapomnianą dzielnicę Katowic, w obiektywie Marzeny Bugały, fotoreporterki DZ.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie