Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Metafizyka jest kobieca. Rozmowa z Anną Wieczur, reżyserką premierowego "Balu maskowego" w Operze Śląskiej

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
fot. materiały prasowe Opery Śląskiej
Rozmowa z Anną Wieczur, reżyserką premierowego (9.12.2023 r.) "Balu maskowego" Giuseppe Verdiego w Operze Śląskiej.

Verdi miał sporo problemów z „Balem maskowym” . Wszystko przez polityczną cenzurę Burbonów panujących w królestwie Neapolu, którzy nie chcieli przedstawiania zamachu na koronowaną głowę. A poproszony przez Verdiego o napisanie libretta Antonio Somma, zainspirował się powieścią, w której pojawia się fakt historyczny zamordowania (podczas balu) króla Gustawa III przez szwedzkich arystokratów. Pojawiły się więc naciski o zmianę, zarówno miejsca oraz czasu akcji, jak i tego, aby główny bohater nie był królem, a zdradzająca żona siostrą...

Dla mnie jako twórcy, niezwykle przejmujący jest fakt poddawania artystę i jego dzieła, cenzurze. Sztuka ma nam służyć do konfrontacji z tym co trudne, albo opowiadać o czymś, co ma nas w pewien sposób zmienić, a na pewno uwrażliwić. Wątek cenzury pierwotnej wersji Verdiego był więc dla mnie przy realizacji bardzo znaczący. Wierzę, i myślę, że energia wynikająca z walki, żeby ta opera mogła mieć premierę jest zawarta w tym dziele, w jego ostatecznej wersji. Każda nuta, każdy element opery, który był badany i brany pod lupę i musiał być przez Verdiego wywalczony. A walczył prawie rok, sprawa trafiła nawet do sądu, a zwolennicy kompozytora w geście poparcia wyszli protestować na ulice Neapolu. W tym więc ostatecznym kształcie opery utrwaliły się i zapisały zmagania kompozytora o jego dzieło. To coś niezwykłego, metafizycznego, co wzmacnia jeszcze bardziej piękno przekazu „Balu maskowego”.

W zmienionej wersji, akcja przenosi się ze Szwecji do Bostonu, czas wydarzeń nieco cofnięto, a zamiast króla Gustawa jest hrabia Ryszard. Jak to wygląda w wersji obecnej premiery na deskach Opery Śląskiej?

Chciałam, aby ze względu na szacunek dla kompozytora, była to wersja oryginalna, czyli neapolitańska. Ostatecznie, z różnych powodów, będzie tak w pewnej części. Akcja rozgrywa się w Szwecji, a bohaterem jest król Gustaw II. Warstwa muzyczna jest tą z wersji bostońskiej, czyli tej najbardziej znanej. Dla mnie jako twórcy ważne jest to, że szanuję pierwotny zamysł i sens dzieła i opowiadam go po swojemu, z całą moją współczesną wrażliwością i wyobraźnią.

W oryginale akcja toczy się w wieku XVIII. To też zostało zachowane? Wielu reżyserów, sięgając po klasyczne tytuły, akcję przenosi w czasy współczesne, dając temu wyraz poprzez choćby kostiumy czy scenografię. Argumentują to potrzebą zmian, koniecznych z dotarciem do współczesnego widza

Kiedy dzieło samo w sobie niesie aktualne treści, nie widzę powodu, aby przenosić historię w czasy nam współczesne. Entourage, kody kulturowe, są tutaj niezwykle istotne, pobudzają wyobraźnię, mają swój charakter, estetykę i niosą w sobie metaforę, która jest najlepszym sposobem dotarcia z sensem przekazu do odbiorcy. Jeśli chodzi o kostiumy, postanowiłyśmy z Anią Chadaj, kostiumografką, że idziemy w styl epoki, ale nie jesteśmy jej wierni w sposób dokumentalny, precyzyjni w odtworzeniu mody roku 1792 roku. Kostium jest inspiracją, a jego ostateczna forma wynika z emocjonalnego przekazu. Poszłyśmy bardziej w romantyzm, bo charakter tamtej mody nadaje najlepsze połączenie z tym, co dzieje się w bohaterach.

Sam tytuł można interpretować nie tylko dosłownie, jako miejsce kulminacji zdarzeń, ale też w nawiązaniu do ukrywania przez bohaterów prawdziwych intencji czy emocji

Oczywiście. Maski skrywają zamierzenia spiskowców wobec Gustawa, emocje przyjaciela, hrabiego Renato czy rozterki uczuciowe i zdradę jego żony, Amelii. Naprawdę nie wiemy, co tak naprawdę kryją ludzie pod maskami na swoich twarzach.

Jako reżyserka, postanowiła pani, poza oczywistą prezentacją moralnych dylematów, wyeksponować metafizyczną warstwę, którą niesie ze sobą to dzieło, kwestię losu, przeznaczenia, wpływu „sił wyższych” na nasze życie. To zresztą lubił podkreślać sam Verdi, kilka lat po „Balu maskowym” powstała opera o tytule „Moc przeznaczenia”, gdzie jeszcze ten wątek został mocniej zaakcentowany. Ale widać to też w pani realizacji „Balu maskowego”.

Gustaw odwiedza wiedźmę Ulrykę dla rozrywki, zabawy, lekceważąc ją. Ona o tym wie i podczas przepowiedni ostrzega: każdy kto beztrosko i dla żartu będzie chciał dotknąć spraw metafizycznych, poniesie karę. To właśnie ta myśl zainspirowała mnie to położenia nacisku na tę kwestię i ma ona - nomen omen - realne przełożenie na scenie. Jeśli ktoś ma potrzebę aby spotkać się z czarną magią, ciemną stroną mocy, jakkolwiek byśmy tego nie określili i wejdzie w ten pozaziemski świat, już się od niego nie uwolni. To magiczne otwarcie, od którego nie ma odwrotu. Ulryka przestrzega przed taką zabawą. Gustaw z tego drwi i ponosi konsekwencje. Ciemne moce na scenie symbolizują cienie, w które wcielają się tancerze baletu. Przywołane przez niefrasobliwe podejście Gustawa, towarzyszą one potem bohaterom w kolejnych scenach, są zawsze przy nich, na różnych, znaczących etapach tej opowieści. Pilnują tego, aby przepowiednia się spełniła. To nie zostało zapisane w librettcie i nie ma obecności baletu w partyturze. Jest jeszcze jeden aspekt związany z metafizyką. W libretcie mamy napisane, że Ulrykę odwiedzali mężczyźni, kobiety i dzieci. W zapisie muzycznym są natomiast tylko partie dla kobiet. I to stało się dla mnie impulsem do refleksji, że ten duchowy świat magii, w pewien sposób zarezerwowany jest dla świata kobiet. Metafizyka jest kobieca, a podczas tej damsko-męskiej konfrontacji w tej przestrzeni, ironia mężczyzn ich gubi i wywołuje dotkliwe konsekwencje.

Puenta dla kontrastu. Czyli jednak nie jest prawdą, iż każdy jest kowalem swojego losu?

Dzieło Verdiego zainspirowało mnie do postawienia pytania: czy zachowujemy się w określony sposób, bo mamy przepowiednię i jesteśmy zdeterminowani scenariuszem, który słyszymy? Czy tak naprawdę steruje nami los i nie mamy możliwości wyboru? Nie wiem. Wolę jednak myśleć, że niezależnie od przepowiedni, wizji, którą ktoś nam przedstawi, mamy wolną wolę, możemy zmieniać swoje życie, wpływać na nie i na to, co w nim się wydarza.

Czyli mimo wszystko optymistycznie, chociaż finał opery mógłby temu zaprzeczyć

Opera nie kończy się optymistycznie, ale mamy tu akt miłości, przyjaźni, szlachetności, przebaczenia. Gustaw wybacza swojemu oprawcy i nakazuje miłosierdzie innym. Miłość więc wygrywa nawet z przeznaczeniem.

Premiera: 9 grudnia 2023 r. Kolejne terminy spektaklu: 10, 15, 16 i 17 grudnia oraz 7 stycznia 2024.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

od 12 lat
Wideo

Zabrze Wystawa Beksinski rzezba

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera