Województwo śląskie może stracić miliony euro z programów unijnych, bo tempo ich realizacji jest zbyt wolne – ostrzega minister infrastruktury i rozwoju Jerzy Kwieciński. Coś dokładnie odwrotnego mówią w województwie. „Nie stracimy ani jednego euro z Regionalnego Programu Operacyjnego. To centralne programy mają problemy” - odpowiada wicemarszałek woj. śląskiego Michał Gramatyka.

Przez najbliższe 1,5 miesiąca czeka nas eskalacja rządowo-samorządowego sporu o jakość zarządzania województwami. W tym tygodniu chodzi o wydawanie unijnych pieniędzy. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przygotowało rachunki, z których wynika, że w skali kraju mamy zagrożonych ok. 1,3 mld euro.

- Gdy porównujemy tę i poprzednią perspektywę unijną, tempo realizacji programów jest znacząco wolniejsze.

Były nieprzygotowane programy, były nieprzygotowane projekty i one skutkowały tym, że mieliśmy potężny dołek w 2016 roku, jeszcze na początku zeszłego roku – powiedział szef resortu inwestycji i rozwoju podczas 23. Śląskiej Gali Business Centre Club w Promnicach. - W tej chwili, kiedy przyspieszamy, te działania kumulują się, wpływając niestety bardzo silnie na wzrost cen materiałów i usług.

Ministerstwo wyliczyło, że na koniec sierpnia tego roku, Śląskie może stracić 169,2 mln euro unijnego wsparcia. Nasze województwo dysponuje największym programem regionalnym w skali kraju, wartym 3,5 mld euro.

- Są to zarówno środki, które bezpowrotnie możemy stracić, związane z tzw. zasadą 2+3 i to jest ponad 400 mln euro, a w przypadku woj. śląskiego - 53 mln euro. I mamy też środki zagrożone ze względu na niewykorzystanie tzw. rezerwy wykonania. Niestety tutaj woj. śląskie znowu ma sto kilkanaście milionów euro zagrożonych przesunięciem – zaznaczył Kwieciński. Wcześniej podkreślał, że nasz region to „gospodarczo niewykorzystany potencjał”, który „traci swój udział w polskim PKB”.

O co chodzi w „zasadzie 2+3”, a właściwie „n+3”? Określa ona czas na realizację i rozliczenie projektów unijnych. Oznacza np., że z funduszy uzyskanych w ramach bieżącej perspektywy 2014-2020 można faktycznie korzystać do 2023 roku. Ale w programach ustanowione zostały także minimalne kwoty wydatkowania na każdy rok (rok „n”). W związku z tym, jeśli pieniądze nie zostaną spożytkowane w ciągu trzech lat od ich przyznania, mogą być bezpowrotnie utracone. Zdaniem władz woj. śląskiego u nas nie ma takiego zagrożenia.

- Jeżeli chodzi o zasadę n+3, to w 2017 roku zrealizowaliśmy ją z 40-procentową nadwyżką. Rok 2018? Na koniec sierpnia wykonaliśmy plan w 89 procentach (424,4 z 479,86 mln euro) – odpowiada wicemarszałek Michał Gramatyka. - Na koniec roku planujemy przekroczyć o 39 procent wymogi związane z tą zasadą. Z Regionalnego Programu Operacyjnego, który - jeśli chodzi o rozliczone płatności – mamy wykonany w 12,3 proc., nie stracimy ani jednego euro. Na miejscu rządu przyjrzałbym się natomiast programom centralnym, wśród których są takie zrealizowane do tej pory w 7 procentach, jak Polska Cyfrowa, czy w 11, jak Program Inteligentny Rozwój.

Trzeba pamiętać, że na niezadowalające tempo wydatkowania przez Polskę unijnych pieniędzy z polityki spójności wskazywał już zeszłoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli. Kontrolą objęto w ubiegłym roku pięć krajowych programów operacyjnych (Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko, Program Operacyjny Inteligentny Rozwój, Program Operacyjny Wiedza, Edukacja, Rozwój, Program Operacyjny Polska Wschodnia, Program Operacyjny Polska Cyfrowa) oraz 16 Regionalnych Programów Operacyjnych. Wśród 28 państw UE Polska w połowie 2017 roku zajmowała 9. miejsce pod względem wydatkowania funduszy unijnych i 20. miejsce pod względem kontraktowania projektów.

"Postęp w wydatkowaniu funduszy UE trudno uznać za w pełni zadowalający, pomimo wyraźnej poprawy we wdrażaniu objętych kontrolą programów operacyjnych w okresie od 30 czerwca 2016 roku do 30 czerwca 2017 r. Wysokość wydatków na realizację projektów wyliczana według wniosków beneficjentów o płatność wzrosła jedynie z 1,8 proc. do 7,5 proc. dostępnej alokacji funduszy UE, a jeszcze niższy był poziom wydatków certyfikowanych, tj. wydatków zweryfikowanych jako prawidłowo poniesione i zgłoszonych do refundacji do Komisji Europejskiej" - napisano w raporcie.

Z drugiej strony, NIK wskazywała na znaczący wzrost wartości wniosków o dofinansowanie i zawartych umów, a jej prognozy w regionach były dalekie od dzisiejszych, pesymistycznych przewidywań rządu. „Dotychczasowy postęp w zawieraniu umów oraz realizacji i certyfikacji wydatków pozwala na stwierdzenie, że ryzyko utraty środków UE w wyniku zastosowania przez Komisję Europejską zasady n+3 jest obecnie niewielkie" – głosił dokument NIK.

Nie zmieniły się zastrzeżenia samorządów, częściowo wyjaśniające poziom realizacji wydatków. W raporcie NIK wzmiankowano m.in. opóźnienia na szczeblu krajowym w zatwierdzaniu aktów prawnych, które wstrzymywały nabory. Samorządy wymieniają także przeciągające się uzgodnienia dokumentów krajowych (np. umowa partnerstwa z Komisją Europejską i jej zgodność ze Strategią Odpowiedzialnego Rozwoju), ustalanie na poziomie rządowym bardziej restrykcyjnych celów niż KE, problemy z wkładem własnym samorządów, obciążanych kosztami reform, wzmożone kontrole w regionach (9 miesięcy trwała kontrola CBA w województwie śląskim) czy zmieniające się wymagania ustawowe (wynikające np. z ustawy o rewitalizacji, Krajowego Planu Gospodarki Odpadami czy Regionalnych Programów Zdrowotnych).

- Decyzyjność na poziomie regionalnym została mocno uzależniona od ustaleń na poziomie krajowym, np. od mapy potrzeb zdrowotnych, Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych, działań komitetu sterującego ds. zdrowia czy ocen programów rewitalizacji miast – mówi Gramatyka. - Tych wymogów nie było w poprzedniej perspektywie, dzięki czemu było łatwiej i szybciej.

Nie jest to pierwsze rządowo-samorządowe zwarcie z funduszami unijnymi w tle. Dwa lata temu pracowano nad ustawą przesuwającą kontrolę nad tymi pieniędzmi od marszałków województw do wojewodów. PiS ostatecznie wycofał się z tego pomysłu.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień

Piknik w Parku Śląskim pod hasłem "Łączymy pokolenia"