MKTG SR - pasek na kartach artykułów

„Mysłowiczanie chcą zmian” - wywiad z Dorotą Konieczny-Simelą, kandydatką na prezydenta Mysłowic

Szymon Kwiatkowski
Szymon Kwiatkowski
„Mysłowiczanie chcą zmian” - wywiad z Dorotą Konieczny-Simelą, kandydatką na prezydenta Mysłowic
„Mysłowiczanie chcą zmian” - wywiad z Dorotą Konieczny-Simelą, kandydatką na prezydenta Mysłowic fb. Dorota Konieczny-Simela
21 kwietnia odbędzie się druga tura wyborów samorządowych. Tego dnia mieszkańcy Mysłowic wybiorą włodarza miasta. Do rywalizacji staje obecny prezydent Dariusz Wójtowicz i reprezentantka Koalicji Obywatelskiej, Dorota Konieczny-Simela. - Mysłowiczanie chcą zmian - mówi kandydatka na prezydenta miasta Mysłowice.

Zakończyliśmy pierwszą turę wyborów samorządowych. Proszę powiedzieć czy jest Pani zadowolona z wyniku?

Jesteśmy przeświadczeni, że to była dobra kampania, czego efektem jest bardzo dobry wynik. 35 proc. poparcia dla kontrkandydata urzędującego prezydenta, to jest naprawdę dużo. Szczególnie że różnica między nami to zaledwie 6 proc., czyli malutko jak na mechanizmy, które zostały uruchomione czy pieniądze, które zostały w kampanii wydane. Kampania Dariusza Wójtowicza dzieje się od co najmniej półtora roku, więc my jesteśmy zadowoleni.

Wprowadziliśmy dziesięciu radnych do Rady Miasta Mysłowice. Mamy radną Sejmiku Wojewódzkiego z Mysłowic z Koalicji Obywatelskiej, którą ja jako kandydatka i poprzednia radna poparłam. Jako kandydatka na radną osiągnęłam, podobnie jak w 2014 roku, najwyższy wynik spośród wszystkich kandydatów. Jestem przekonana, że mysłowiczanie chcą zmiany. Świadczy o tym zarówno wynik prezydenta, jak i mój.

Tak jak Pani mówiła, udało się wprowadzić 10 radnych do rady miasta. Jest to na pewno niemały sukces.

Tak, mamy największy klub radnych. To jest spójny i merytorycznie przygotowany zespół. Jesteśmy więc gotowi na to, aby przejąć odpowiedzialność za miasto i zacząć ciężko pracować. Nie zgadzam się na działania populistyczne, na kreowanie rzeczywistości, aby zdobywać poklask na Facebooku. Znajdujemy się nieopodal pomniku kard. Hlonda, który miał być według żartu lub nie, zmieniony według obecnego prezydenta na pomnik Fidela Castro. Samorząd to nie zabawa, nie można bawić się w zarządzanie. Bo samorząd to nie są żarty, to jest ciężka praca.

21 kwietnia mieszkańcy ponownie oddadzą swój głos w drugiej turze. Czasu jest niewiele, wiec proszę powiedzieć, jak zamierza Pani spożytkować ten tydzień?

Po pierwsze będziemy pokazywać te zasoby, którymi dysponujemy, czyli chociażby to, że Sejmikiem Wojewódzkim będzie rządziła Koalicja Obywatelska, a to tam będą największe pieniądze, stamtąd popłyną one do miast. Liczymy na to, że będzie to dla ludzi mocny sygnał. Będziemy mówili, gdzie i z jakich projektów już możemy skorzystać, nadal podkreślając to, że niestety do tej pory, mimo wielu możliwości, miasto tego nie robiło. My mamy po jednej stronie rzetelną pracę i szansę na pozyskanie środków, a po drugiej stronie prezydenta, który epatuje kolejny raz tymi samymi obietnicami. Warto zaznaczyć, że niestety nie zostały one zrealizowane w tej najdłużej w historii kadencji. 5,5 roku prezydent miał na to, aby zbudować schronisko dla zwierząt. 5 tys. osób poparło petycją tę inicjatywę, a prezydent, mając na początku 13-osobową większość w radzie miasta, nie był w stanie tego zadania wykonać.

Wydaje mi się, że bardzo ważnym aspektem do poruszenia jest kwestia frekwencji. Państwowa Komisja Wyborcza podaje, że w Mysłowicach wynosiła ona 53,72 proc. Co zrobić, aby zwiększyć ten wynik?

My na pewno będziemy robić wszystko, co możliwe, żeby zmobilizować mieszkańców do wzięcia udziału w wyborach. Musimy pokazać mieszkańcom, że mają realny wpływ na jakość naszego życia w Mysłowicach. Każdy może zdecydować, jaki będzie koszt wody, jak uda się załatwić swoje sprawy w urzędzie, zdecydować o poziomie edukacji w tym mieście, czy wyciągniemy szpital z 22 mln zadłużenia. Mieszkańcy nie wiedzą, że naszemu szpitalowi na dzisiaj grozi zamknięcie. Prezydent przez ostatnich parę lat po prostu nie miał serca dla tej placówki i to jest bardzo delikatnie powiedziane. To wszystko to są takie sprawy, które angażują mieszkańców. Każdy chce mieć szpital, dobrą edukację, czy wyremontowaną drogę.

Wybiegnijmy troszeczkę w przyszłość. Wygrywa Pani wybory i co dalej? Co Pani prezydentura oznacza dla mieszkańców?

To oznacza przede wszystkim prezydenta, który nie walczy o lajki i zasięgi na Facebooku, tylko przychodzi do pracy, gdzie jest faktycznie odpowiedzialny za zarządzanie zasobami ludzkimi, czyli za to, że urzędnicy są dla mieszkańców. My mamy dobrych urzędników, tylko oni niekoniecznie wiedzą, jak pracować. Obecny prezydent rzuca ich w różne miejsca i nie są w stanie w ciągu swojej kariery zawodowej na niczym osiąść, wyspecjalizować się. Moja prezydentura oznacza również ciężką pracę, spotykanie się z ludźmi no i zbudowanie realnego budżetu. Już w kwietniu, tuż po wyborach trzeba myśleć o budżecie przyszłorocznym. Skoro wiemy, jak Regionalna Izba Obrachunkowa wyliczyła nam niezbędne wydatki, to zastanawiamy się co i gdzie należy inwestować. My te plany mamy, ale musimy się upewnić czy faktycznie w budżecie jest to, o czym mówi prezydent. Mamy co do tego wątpliwości.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera