Nowe szaty króla - na 35. urodziny Teatru BELFEgoR Sławomira Żukowskiego z Tychów. Zobaczcie zdjęcia

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk
"Nowe szaty króla" Teatru BELFEgoR w Tychach
"Nowe szaty króla" Teatru BELFEgoR w Tychach Jolanta Pierończyk
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
"Nowe szaty króla" to tytuł najnowszego spektaklu Teatru BELFEgoR. Spektaklu, którym BELFEgoR uczcił 35. urodziny. Gościnnie wystąpił w nim Krzysztof Hanke z kabaretu Rak.

Umawialiśmy się, że w przyszłym roku na 35-lecie naszego teatru zagramy jeszcze raz we trójkę. Zacząłem pisać sztukę o nas. Postaci w tej sztuce, dosyć przekorne miały miana. Ten najbardziej siwy z nas wszystkich, Sławek Żukowski, w sztuce nazywał się Młody, ja miałem grać postać, która nazywa się Chudy, a Ty, Muldek, dla siebie wybrałeś miano: Ładny. A zaraz potem dodałeś: Nie, nie ładny. Piękny. Muldek, ta sztuka nie powstanie, bo nie znajdę nikogo tak pięknego jak Ty, kto tak pięknie żył - mówił początkiem sierpnia 2020 r. Wojciech Wieczorek nad grobem Romualda Kłakusa na cmentarzu parafialnym w Kobiórze.

Pogrzeb Romualda Kłakusa

Wojciech Wieczorek i Romuald Kłakus byli filarami Teatru BELFEgoR, który założył Sławomir Żukowski i jest w nim reżyserem, scenarzystą, scenografem i czasem też aktorem. Ich wspólne zdjęcie trafiło na okładkę książki Agnieszki Kijas o BELFEgoRze napisanej na 30-lecie.

Niestety, 35. urodzin BELFEgoRa Romuald Kłakus nie dożył. I rzeczywiście nie powstała sztuka Wojtka Wieczorka. Na 35-lecie scenariusz napisał Sławomir Żukowski. Na podstawie baśni Andersena pt. "Nowe szaty króla", która przypomniała mu się, gdy przypadkowo w zeszłym roku na nią trafił. Od razu jednak wiedział, że to wcale nie będzie przedstawienie baśni. Chciał zrobić spektakl o prawdzie, którą ludzie boją się wyjawić. W jego scenariuszu pojawiły się postaci, o których Andersen nie miał pojęcia. Jest m.in. Stańczyk (w tej roli - Wojciech Wieczorek), z którym spotyka się zagubiony Ślązak z walizką (Krzysztof Hanke).

- Andersen zostawił otwartą furtkę wymieniając tylko kilka postaci, a resztę nazywając dworem. W tym dworze może więc być każdy - tłumaczy Sławomir Żukowski.

Jest zatem Stańczyk mówiący staropolskim tekstem ks. Jędrzeja Kitowicza, którego kompletnie nie rozumie mówiący gwarą człowiek z walizką. Ale Stańczyk też go nie rozumie i nawet się nie stara. Liczy się dla niego tylko to, co on sam ma do powiedzenia.

Mistrzostwo Sławomira Żukowskiego jako reżysera i scenografa objawia się przede wszystkim w momencie, gdy zgodzeni do pracy tkacze zaczynają tkać "cudowny" materiał na nowe szaty królewskie. Widzimy tu ulubioną przez Żukowskiego wielofunkcyjność rekwizytu. Prostokątne ramy, z którymi "tkacze" pojawiają się na scenie i w których wyglądają jak obramowane żywe portrety nagle zaczynają tworzyć maszynę tkacką. I ta maszyna pracuje w takt "Prząśniczki" Moniuszki z tekstem specjalnie do tej sztuki napisanej.

W sztuce jest jeszcze jedna charakterystyczna dla przedstawień Żukowskiego rzecz: muzyczne interludia. Tym razem są to fragmenty "Bolera" Maurice'a Ravela. Kilka taktów tego słynnego utworu, który w całości zabrzmi na koniec. Wtedy też na scenę wkracza reżyser i jest dyrygentem ruchami nawiązującymi do "Salta" w słynnym motywie tańca z muzyką Kilara (bardzo zresztą w charakterze zbliżoną do bolera Ravela).

Nie przeocz

Cała sztuka napisana przez Żukowskiego jest zresztą, jak "Salto", alegoryczna i pełna cytatów, zapożyczeń oraz odniesień kulturowych. Najwięcej tu cytatów z poprzednich sztuk BELFEgoRa, ale są też nawiązania do "Szewców" Witkacego, "Króla Maciusia I", a nade wszystko do tańca chocholego z "Wesela" Wyspiańskiego.

Jest to bardzo widowiskowe dzieło, jakie tym współtworzyli Sławomir Żukowski i Piotr Adamczyk, który w zespole BELFEgoRa pojawił się w 2012 r. i już pozostał (w ciągu 35 lat istnienia tego teatru przewinęło się przezeń blisko 150 osób, wielu z nich wystąpiło tylko w jednym przedstawieniu, Adamczyk należy do tych nielicznych, którzy związali się na dłużej, w tej sztuce gra króla).

"Nowe szaty króla" na pewno pojawią się jeszcze w repertuarze Teatru Małego w Tychach.

Warto jednak wiedzieć, że na 35. urodziny BELFEgoR dostał na własność scenę, w zaadaptowanej na teatr auli dawnej Wyższej Szkoły Zarządzania i Nauk Społecznych. Ma też osobowość prawną, dzięki której będzie mógł starać się o granty. A wszystko to dzięki mecenatowi, jaki roztoczyła nad nim Fundacja Multiintegra.

Musisz to wiedzieć

Wywiad z Pauliną Gałązką o "Dziewczynach z Dubaju" i "Furiozie"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie