Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Nowy pomnik stanął na grobie skatowanego Kamilka z Częstochowy. Ten widok rozdziera serce!

Piotr Ciastek
Nowy nagrobek stanął na grobie skatowanego Kamilka z Częstochowy. Ten widok rozdziera serce!
Nowy nagrobek stanął na grobie skatowanego Kamilka z Częstochowy. Ten widok rozdziera serce! Piotr Ciastek
Grób skatowanego przez ojczyma Kamilka z Częstochowy od dnia pogrzebu zasypywany był kwiatami i zniczami. W niedzielę 29 października odsłonięto nowy pomnik na miejscu spoczynku dziecka, który opatrzony został cytatem z księdza Twardowskiego. Widok naprawdę porusza.

Nowy pomnik na grobie skatowanego Kamilka z Częstochowy

Krzątanina na cmentarzach związana ze Wszystkimi Świętymi nie ominęła też grobu Kamilka z Częstochowy. Dzięki darczyńcom, udało się na cmentarzu Kule postawić chłopcu nowy pomnik. Najpierw powstały projekt i wizualizacja nowego pomnika, który powstał dzięki inicjatywie Piotra Kucharczyka, prowadzącego profil w mediach społecznościowych "Pamięci Kamilka z Częstochowy - walczymy o sprawiedliwość dla Kamilka!".

- Kamilek zasługuje na najpiękniejszy nagrobek. Firma Gamarstone Design stworzyła cudowny projekt pomnika dla Kamilka. Pan Robert - projektant, ofiarował niepowtarzalny projekt i zastrzegł jego wzór – zupełnie bezpłatnie, jako dar serca. Panowie Michał (firma Creative Stone) i Tomasz (firma Karawan) – bracia o wielkich sercach, od lat związani z branżą kamieniarską i pogrzebową, postanowili ufundować nagrobek dla Kamilka, również całkowicie bezpłatnie. Cmentarz Kule, zrezygnował z wszelkich opłat, jakie wnosi się przy stawianiu nagrobka - wyliczał Kucharczyk.

Odsłonięcia pomnika dokonano w niedzielę 29 października. Na grób Kamilka przyszło wiele osób, które chciały oddać cześć chłopcu i zaangażowały się w sprawę skatowanego dziecka z Częstochowy.

- Dziś, w siódmą miesięcznicę skatowania Kamilka, zakończył się pewien etap po to, by rozpoczął się kolejny. Proszę, pielęgnujmy pamięć o tym chłopczyku. Nie pozwólmy by został kolejnym segregatorem na półce w archiwum - apelował Piotr Kucharczyk.

Przy grobie chłopca nie zabrakło jego rodziny. Prócz rodzeństwa był także biologiczny ojciec chłopca. Wszyscy obecni nie ukrywali smutku i łez. Była to ważna chwila upamiętniająca 7-latka.

Grób Kamilka odwiedzili też przypadkowi ludzie, którzy przyszli tego dnia na groby bliskich.

- Jestem tutaj regularnie i za każdym razem ściska mnie w gardle, kiedy widzę zdjęcie tego chłopca na grobie. Tak niewyobrażalna tragedia nie powinna się nigdy wydarzyć. Bardzo dobrze, że postawiono piękny pomnik. Niestety życie chłopca jest już stracone - mówiła pani Anna z Częstochowy.

W trakcie uroczystego odsłonięcia pomnika, prowadzona była zbiórka dla dzieci z domu dziecka.

Nagrobek z cytatem z księdza Twardowskiego

Nowy pomnik został wykonany z białego kamienia. Na nagrobku umieszczono zdjęcie Kamilka, datę jego urodzin i śmierci, a także cytat z księdza Twardowskiego: „Odszedłeś cicho, bez słów pożegnania. Tak jakbyś nie chciał swym odejściem smucić… tak jakbyś wierzył w godzinę rozstania, że masz niebawem z dobrą wieścią wrócić.”

Centralne miejsce na nagrobku zajmuje rzeźba przedstawiająca chłopca, który tuli ukochanego misia. Chłopiec jest otoczony skrzydłami Anioła, które w zamyśle autorów chronią go i osłaniają przed złem. Tym chłopcem jest oczywiście Kamilek. Na grobie pozostawiono także dwa samochodziki-zabawki. Stoją na nim także znicze i kwiaty. Zapewne w okresie Wszystkich Świętych jeszcze więcej osób będzie odwiedzało grób Kamilka.

Postawienie pomnika to jednak nie koniec czczenia pamięci chłopca. Zapowiedziano już powstanie fundacji Kamilka, a także tomiku wierszy poświęconych cierpieniu, jakiego doświadczył chłopiec z rąk ojczyma i matki.

Skatowany Kamilek z Częstochowy

Dramat ośmioletniego chłopca trwał od dawna, jednak usłyszeliśmy o nim dopiero na początku kwietnia tego roku. Pod jednym dachem – w niewielkim lokalu przy ulicy Kosynierskiej w Częstochowie - mieszkały w sumie dwie rodziny. To matka Kamilka 35-letnia Magdalena B. wraz z mężem 27-letnim Dawidem B. i dziećmi oraz jej siostra Aneta J. wraz z mężem i dziećmi. Tuż za ścianą sąsiedzi… Aż trudno uwierzyć, że nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, co przeżywa mały chłopiec.

Sprawa wyszła na jaw, w poniedziałek, 3 kwietnia 2023. Chłopca przyszedł odwiedzić jego biologiczny ojciec. Zauważył, że dziecko ma bardzo poważne obrażenia i jest poparzone. O wszystkim zaalarmował odpowiednie służby. Później wszystko potoczyło się już błyskawicznie. Na miejsce najpierw przyjechała karetka pogotowia ratunkowego. Po jakimś czasie przyleciał śmigłowiec pogotowia ratunkowego i przetransportował ośmiolatka do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka przy ul. Medyków w Katowicach. Chłopiec miał liczne obrażenia ciała – między innymi poparzoną głowę, klatkę piersiową i kończyny, a także spalone włosy. Jak przekazali lekarze, oparzenia obejmowały blisko jedną czwartą powierzchni ciała.

Chłopiec w ciężkim stanie trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Jego stan był bardzo ciężki, ale stabilny. Przebywał na oddziale intensywnej terapii. Po kilkudziesięciu dniach walki cała Polska usłyszała, że życia pobitego i poparzonego chłopca nie udało się uratować. Kamilek zmarł 8 maja.

Domowi oprawcy z Częstochowy

Oprawcami chłopca okazali się jego najbliżsi - 35-letnia matka i 27-letni ojczym, z którymi mieszkał pod jednym dachem. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie wszczęła śledztwo.

5 kwietnia 2023 roku prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec podejrzanych tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Motywował to grożącą podejrzanym surową karą i obawą matactwa. Sędzia przychylił się do wniosku i od tego momentu domowi oprawcy przebywają za kratkami.

Jak do tej pory ustalono, chłopiec był wielokrotnie maltretowany przez ojczyma, 27-letniego Dawida B. Mężczyzna znęcał się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem m.in. sadzając chłopca na rozgrzanym piecu, przypalając papierosami, polewając wrzątkiem, bijąc prysznicem oraz pięściami po całym ciele, kopiąc po głowie i rzucając nim o meble i podłogę.

Matka Kamilka, 35-letnia Magdalena B., mimo że wiedziała co robi jej mąż, w żaden sposób nie próbowała go powstrzymać. Kamilek wielokrotnie uciekał z domu. Zdaniem opiekujących się nim w ostatnich dniach życia lekarzy, chłopiec był wcześniej zaniedbany i niedożywiony. Gdyby nie to, miałby duże szanse przeżyć.

Drugi wątek śledztwa dotyczy niedopełnienia obowiązków przez pracowników ośrodków pomocy społecznej w Częstochowie, a także w Olkuszu, gdzie przez pewien czas mieszkała rodzina Kamila oraz działających przy gminach zespołów ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie, a także przez kuratorów i placówki oświatowe.

Oprawcy usłyszeli zarzuty

W związku z tym, że śledztwo dotyka nie tylko sprawcy, ale również szeregu instytucji państwa - osób pełniących różne funkcje, czy to w organach ścigania, sądach, prokuraturze, jednostkach wychowawczych, opiekuńczych podlegających samorządowi - zdecydowano o przeniesieniu sprawy z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. I to właśnie tam sformułowano i postawiono zarzuty Dawidowi B. i Magdalenie B.

Mężczyzna odpowie za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Z kolei Magdalenie B. postawiono zarzut pomocnictwa w zabójstwie ze szczególnym okrucieństwem w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie.

Dawid B. był wcześniej karany. Czyny, za które obecnie odpowiada, popełnił w warunkach recydywy. Zarzuty wobec mężczyzny obejmują także znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad drugim pasierbem, 7-letnim Fabianem B. Para oskarżonych ma bowiem wspólnie dwójkę dzieci. Oprócz nich Magdalena B. ma troje kolejnych z dwoma innymi mężczyznami (nie licząc zmarłego Kamilka).

Dawid B. złożył wyjaśnienia przyznając się jedynie do niektórych agresywnych zachowań wobec małoletniego Kamila. Z kolei Magdalena B. nie przyznała się do zarzucanego jej czynu i złożyła wyjaśnienia.

Obojgu grozi kara dożywotniego więzienia.

Członkowie rodziny z zarzutami

W sprawie zarzuty usłyszeli też członkowie najbliższej rodziny chłopca - 45-letnia Aneta J., starsza siostra Magdaleny B., ciotka 8-letniego Kamilka oraz jej mąż Wojciech J. oraz 21-letni Artur J. To właśnie oni – wraz z dziećmi - mieszkali pod jednym dachem z Magdaleną B. i Dawidem B. i ich rodziną. Wszyscy usłyszeli zarzuty nieudzielenia pomocy ośmioletniemu chłopcu, mimo że był w stanie, który zagrażał jego życiu. Nikt z nich nie zareagował na zachowanie Dawida B., ani nie wezwał też pomocy medycznej do dziecka. W sumie jak na razie zarzuty usłyszało więc pięć osób.

Do prowadzenia sprawy śmierci 8-letniego Kamila z Częstochowy w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsk wyznaczono trzech prokuratorów, w tym prokuratora specjalizującego się w sprawach z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego.

Sąd przedłużył areszt

Niedawno Sąd Okręgowy w Częstochowie zdecydował o przedłużeniu aresztu dla domowych oprawców ośmioletniego Kamilka z Częstochowy.

- Sąd podjął taką decyzję ze względu na to, że podejrzanym grozi surowa kara i występuje obawa matactwa - mówi sędzia Dominik Bogacz, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Podejrzani będą za kratkami przynajmniej do 29 grudnia 2023 roku.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Jak globalne ocieplenie zmienia wakacyjne trendy?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera