Ofiarom Tragedii Górnośląskiej oddano hołd w Radzionkowie. Tysiące Ślązaków wywieziono do ZSRR

Magdalena Grabowska
Magdalena Grabowska
Przedstawiciele regionalnych władz we wtorek, 18 stycznia oddali hołd poległym Ślązakom w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r.
Przedstawiciele regionalnych władz we wtorek, 18 stycznia oddali hołd poległym Ślązakom w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r. Magdalena Grabowska
Udostępnij:
Pod koniec stycznia w 1945 roku na Śląsk wkracza Armia Czerwona. Akty terroru, aresztowania, internowania, egzekucje i wywózki do pracy przymusowej były w naszym regionie na porządku dziennym... Władze województwa śląskiego oddały hołd ofiarom Tragedii Górnośląskiej,

– Ojciec już nie wrócił… – opowiada córka deportowanego Kornelia Karczewska, na nagraniu audio-video Centrum Dokumentacji i Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w Radzionkowie. – Osierocił czworo nieletnich dzieci. Gdy wujek Teodor wrócił, przywiózł nam testament ojca: „Kochane dzieci. Ostatnie ojcowskie błogosławieństwo kładę na wasze dłonie…”

Po dawnym dworcu kolejowym w Radzionkowie działa już od 2015 roku Centrum Dokumentacji i Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku. To właśnie tutaj możemy na nowo poznać historię represji naszych przodków, które przez historyków określane są mianem Tragedii Górnośląskiej.

„Wyrwali Cie chopie łod żony i dzieci, Wyrwali z kościoła, kajś mioł swoje miejsce, Wyrwali ze gruby, kajś z kamratami fedrowoł. Zdowoło Ci sie, że cołki świat sie skońcoł, Zdawało Ci sie, że nadzieja umarła. Pan Bóg doł Ci siła, że żeś to przeczimoł, A po tym w nagroda wzion Cie na gruba, do siebie.” – tak właśnie zaczyna się wystawa lokalnego centrum kultury. Stworzyli ją głównie mieszkańcy Śląska, którzy przekazali pamiątki w postaci dokumentów, rodzinnych archiwów i swoich wspomnień.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

– W pociągu prawie umierali na zawołanie. Umierali, bo musieli umrzeć…z głodu – relacjonuje dla Centrum Dokumentacji Deportacji, deportowany Gabriel Tomczyk – Wszystko sprzedałem. Spodnie sprzedałem. Taki płaszczyk miałem z domu. To co nam dali, w tym chodziliśmy do roboty i spaliśmy na tych pryczach. W pracy się ubrudziło, czasem były mokre spodnie, przyszliśmy tak, waliliśmy się na te prycze i tak spali…

Internowani byli przetrzymywani w obozach przejściowych , m.in. w Bytomiu, Knurowie i Łabędach. Gdy poszerzono tory kolejowe, żeby przystosować je do rosyjskich standardów, transporty ruszyły na wschód. Wywózki odbywały się w fatalnych warunkach. Wielu deportowanych niestety nie przeżyło transportu.

– Przyszedł pan wieczorem, że chce wejść do środka. Były drzwi zamknięte, mamy nie było, więc tego pana żeśmy nie wpuścili – opowiada dla Centrum jeden ze świadków historii, Augustyn Sołtysik. – Przyszła mama i oczywiście płacz przed drzwiami. Okazało się, że to był tata. Gdy zobaczyła go tak wychudzonego, myśmy też wtedy przyjęli do wiadomości, że to jest tato. Wtedy przypomniała mi się sytuacja z historii biblijnej „Przyszedł do swoich a swoi go nie przyjęli”. No to właśnie widziałem tego ojca. Dzieci własne nie przyjęły ojca, bo go nie poznały – dodaje.

Takich historii niestety jest znacznie więcej. Tylko z samego Radzionkowa po wojnie zostało wywiezionych ponad 350 mężczyzn do ciężkiej pracy na kopalniach w ZSRR.  Ofiarami zatrzymań padli głównie pracownicy górnośląskiego przemysłu. Według dokumentów sowieckich tylko w ramach operacji na zapleczu I Frontu Ukraińskiego, czyli głównie na terenie Górnego Śląska, internowano ok. 40 tys. osób. Wielu z nich niestety już nie wróciło do swoich rodzin.

– Rozpoczynając wystawę, prezentujemy naszym zwiedzającym rodzinę Poloków na zdjęciu z 1933 roku, gdzie jest w całości w komplecie. To są 33 osoby na zdjęciu – opowiada Małgorzata Laburda-Lis, koordynator w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków, pokazując fotografię Poloków. – To jest fotografia weselna, taka paradoksalnie przyjemna, uroczysta chwila. Rodzina nie zdawała sobie sprawy jeszcze z tego co się za kilka lat może wydarzyć…Kończąc zwiedzanie, w naszym Centrum można zobaczyć tę samą fotografię, ale już z wyretuszowanymi osobami. Są nimi deportowani. Na przykładzie rodziny Poloków, widzimy, że z jednej rodziny było deportowanych aż ośmiu mężczyzn. Tylko czterech z nich powróciło do domu – dodaje.

Aby pamięć o ofiarach tych wydarzeń była wciąż żywa, w ostatnią niedzielę stycznia na Śląsku obchodzony jest Dzień Pamięci o Tragedii Górnośląskiej. Przedstawiciele regionalnych władz we wtorek, 18 stycznia oddali hołd poległym Ślązakom w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 r.

– Jest to z pewnością ważne miejsce na historycznej mapie Śląska – mówi Jakub Chełstowski, marszałek woj. śląskiego. – Cieszę się, że władze Radzionkowa i wiele gmin podjęło się próby przypomnienia tej bardzo ważnej historii, tragicznej, smutnej, która zmusza do głębokiej refleksji. Musimy ją pielęgnować – dodał.

Jak wspomniał burmistrz Radzionkowa, Gabriel Tobor, w trakcie tworzenia muzeum władze miasta otrzymały obietnicę wsparcia ówczesnych władz wojewódzkich, ale niestety współpraca ta nie doszła do skutku. Do pomocy stworzenia wystawy włączyło się natomiast 28 samorządów gmin.

– Teraz władze regionu mają zupełnie inne podejście do polityki historycznej niż kiedyś – odpowiedział Jakub Chełstowski. – Jestem otwarty na takie działania, zawsze staramy się je wspierać. To jest nasza historia, o którą musimy się upominać – dodał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie