Pracownicy hipermarketów Tesco alarmują i pikietują w Częstochowie [ZDJĘCIA + WIDEO]

Piotr Ciastek
Protest w Tesco w Częstochowie nie jest pierwszym protestem pracowników tej sieci. Protestowali też pracownicy Tesco w Sosnowcu
Protest w Tesco w Częstochowie nie jest pierwszym protestem pracowników tej sieci. Protestowali też pracownicy Tesco w Sosnowcu Piotr Ciastek / Dziennik Zachodni
Pracownicy hipermarketów Tesco skarżą się na - ich zdaniem - "ukryte" zwolnienia w sieci. Pracownicy Tesco protestowali w Częstochowie.

Zdesperowani byli i obecni pracownicy sieci handlowej Tesco pikietowali we wtorek na placu Biegańskiego w Częstochowie. To nie pierwsza taka akcja w ostatnim czasie. Kilka tygodni temu podobny protest zorganizowano pod marketami Tesco w dzielnicy Raków i przy największym hipermarkecie tej sieci w mieście przy trasie DK1 w kierunku Warszawy.

ZOBACZ TAKŻE:
Protest pod sklepem sieci Tesco w Sosnowcu [ZDJĘCIA]

Pracownicy skarżą się na fatalne ich zdaniem warunki pracy, obciążanie licznymi obowiązkami i procedurami ponad ich siły, złamanie których staje się pretekstem do zwolnienia z pracy.

- Gdy jest nas coraz mniej na hali, pogarsza się obsługa klientów. Na dodatek zwolnienia są "ukryte" - robione w ten sposób, że łapie się pracownika na jakichś drobnych wykroczeniach i od razu jest dyscyplinarka. Dzisiaj w częstochowskim sądzie odbyła się druga rozprawa w sprawie zwolnień 8 osób i kierownika w częstochowskiej piekarni Tesco. Do tej pory piekarnia nie może się pozbierać, a mieliśmy najlepszą piekarnię w Polsce - mówi Iwona Jolanta Mandat, przewodnicząca związku OPZZ Konfederacja Pracy w Tesco Polska.

Jak mówią pracownice, jedna z nich została zwolniona za zjedzenie kilku kawałków grzanek. - Pracowałam w piekarni w Tesco jako lider 16 lat. Zwolniono mnie za to, że próbowałam grzanek podczas produkcji. Podstawą zwolnienia było nagranie z kamery. Chcieli się pozbyć ludzi z piekarni, więc zrobili to w taki sposób, żeby po prostu nie dać odprawy - mówi Bogumiła Kapica, była pracownica Tesco.
Michał Sikora, rzecznik prasowy sieci, stanowczo odpiera zarzuty protestujących. Twierdzi, że wszyscy pracownicy znają regulamin firmy, a jakiekolwiek przywłaszczenie produktów, jak w przypadku pracowników piekarni, skutkuje zwolnieniem dyscyplinarnym.

- Liczba pracowników w każdym z naszych sklepów wynika ze specyfiki sklepu, na którą najsilniej wpływają liczba klientów i wartość sprzedaży placówki. Im popularniejszy wśród klientów jest sklep, tym więcej pracowników zatrudnia, dla zapewnienia sprawnej obsługi jego klientów - dodaje Sikora.

Niestety, największy market Tesco w Częstochowie odnotował spory spadek liczby klientów w związku z budową węzła na skrzyżowaniu DK1 z al. Jana Pawła II. Trwająca niemal rok inwestycja znacznie utrudniła dojazd do sklepu.
Na dodatek pojawiają się też informacje o wycofaniu się sieci z Polski, co potęguje obawy pracowników. Tesco już ogłosiło sprzedaż swojego biznesu w Korei Południowej. Niedawno agencja Bloomberg informowała, że firma rozważa również sprzedaż swojej sieci w Europie Środkowej i Wschodniej, w celu dalszej redukcji zadłużenia.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zwolnienia
w zasadzie to za jedzenie zawsze zwalniali, za małego batonika za chipsy, ale to nie zmienia faktu, że to jest współczesny obóz pracy, tylko jeszcze cokolwiek płacą, bardzo małe conieco
p
pracownik-niewolnik
To samo jest w Warszawie na kabatach robić trzeba za 5 osób,ale nie dlugo to zamkną więc dlatego za byle co zwalniają
c
członek
tylko składeczki trza opłacać, na kawior, spa, kuter, rybki, yorka
Dodaj ogłoszenie