MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rozmawiamy z częstochowskim dzielnicowym roku: w policji nie ma czasu na wahanie czy strach

Katarzyna Stacherczak
Katarzyna Stacherczak
St. sierż. Mateusz Ściebura, to policjant, który w Częstochowie wygrał konkurs na najlepszego dzielnicowego
St. sierż. Mateusz Ściebura, to policjant, który w Częstochowie wygrał konkurs na najlepszego dzielnicowego
- Policjant jest tylko człowiekiem i też ma uczucia, z którymi musi sobie radzić - mówi st. sierż. Mateusz Ściebura, policjant, który w Częstochowie wygrał konkurs na najlepszego dzielnicowego. O jego zwycięstwie zdecydowali mieszkańcy. Postanowiliśmy porozmawiać z nim na temat codziennej służby, najtrudniejszych interwencji, a także pracy w czasach, gdy nieufność społeczeństwa wobec policjantów jest spora.

Katarzyna Stacherczak: Służba w policji cieszy się zdecydowanie mniejszych zainteresowaniem niż przed laty. Młodzi widzą, że ta praca wiąże się z napięciem i stresem. Co zatem sprawiło, że Pan postanowił wstąpić w te szeregi i jak wyglądał Pana początek z policyjnym mundurem?

Mateusz Ściebura: Moja droga zawodowa to dość skomplikowana historia - pełna zawiłości. Początkowo swojej przyszłości nie wiązałem z mundurem, w życiu imałem się różnych zajęć zawodowych. Pracowałem jako płytkarz przy wykończeniu wnętrz, monter wózków dziecięcych, a także kilka lat prowadziłem własną działalność gospodarczą. Z wykształcenia jestem nauczycielem wychowania fizycznego, tytuł magistra zdobyłem na Katowickiej AWF, ale nigdy nie pracowałem w zawodzie. Do służby w policji wstąpiłem dość późno, bo w wieku 32 lat. Chciałem spróbować czegoś nowego, ale była to świadoma i przemyślana decyzja. Po złożeniu podania o przyjęcie do służby, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Po trzech miesiącach - 2 lipca 2018 roku - podpisałem pierwszy rozkaz o mianowaniu na stopień posterunkowego z przydziałem na Komisariat Policji IV w Częstochowie, gdzie pełnię służbę do dzisiaj. Później to już standardowo ślubowanie na placu Oddziałów Prewencji Policji w Katowicach, sześciomiesięczny kurs podstawowy w Szkole Policji w Katowicach, a następnie trzy miesiące tzw. adaptacji w Oddziale Prewencji Policji w Częstochowie. Po wszystkim trafiłem do swojej jednostki macierzystej, gdzie pełniłem służbę w Ogniwie Patrolowo-Interwencyjnym, a od października 2023 roku na stanowisku dzielnicowego. Oceniając z perspektywy czasu uważam, że decyzja o wstąpieniu do służby była słuszna.

KS: Na czym polega praca dzielnicowego, jakie są jego zadania?

MS: Dzielnicowy to tzw. policjant pierwszego kontaktu, który utrzymuje bezpośredni kontakt z lokalną społecznością. Do dzielnicowego można się zgłosić z każdym problemem, trudną sytuacją socjalną, konfliktem sąsiedzkim oraz z wieloma innymi zagadnieniami. Żaden policjant na tym stanowisku nigdy nie odmówi pomocy. Każdy dzielnicowy ma przydzielony rejon służbowy na którym działa. Na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie w zakładce prewencja - twój dzielnicowy można ustalić numer telefonu kontaktowego do swojego dzielnicowego. Do podstawowych zadań rewiru dzielnicowych należy budowanie pozytywnego wizerunku policji w społeczeństwie, ścisła współpraca z placówkami oświatowymi w zakresie profilaktyki społecznej, współpraca z MOPS w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie, prowadzenie planów priorytetowych, czyli aktualnie występujących problemów w podległych rejonach. Ponadto dzielnicowy wykonuje wywiady środowiskowe dla sądu, ustalenia dla prokuratury, kuratora, MOPS, oraz innych podmiotów, pomoce prawne dla jednostek policji w Polsce, czyli np. przesłuchania oraz inne czynności. Dzielnicowi dzięki dobremu rozpoznaniu w rejonie ujawniają bardzo dużo osób poszukiwanych lub zaginionych. Do tego wszystkiego, w czasach gdy formacja boryka się z poważnym kryzysem kadrowym, duża część obowiązków za brakujących funkcjonariuszy, spada na dzielnicowych, którzy pełnią służbę w patrolu obsługując interwencje, zabezpieczając imprezy masowe i inne wydarzenia. W razie konieczności wykonują też oględziny i doprowadzenia. Zasadniczo, policjant rewiru dzielnicowych umundurowaniem czy wyposażeniem nie różni się od innych policjantów, ale łatwo poznać go po tym, że przeważnie pełni służbę w formie obchodowej, czyli na pieszo, zazwyczaj w pojedynkę i z teczką.

KS: Chyba doskonale odnajduje się Pan w swojej roli. Zdobył Pan tytuł "Dzielnicowego roku". To najlepszy dowód na to, że cieszy się Pan zaufaniem i szacunkiem mieszkańców. Co Pana zdaniem ma na to wpływ?

MS: Nie ukrywam, że mimo wielu trudności, spełniam się w swojej pracy i daje mi ona wiele satysfakcji. Wyróżnienie, które otrzymałem to tylko dodatkowa motywacja do dalszej służby. Jest ona dla mnie tym bardziej wyjątkowa, ponieważ wynika z bezpośredniej opinii mieszkańców Częstochowy. Czy cieszę się zaufaniem i szacunkiem? Pewnie tak, w innym przypadku nie rozmawialibyśmy dzisiaj. W podległym rejonie służbowym mam dwie placówki oświatowe, z którymi jako dzielnicowy ściśle współpracuję na wielu płaszczyznach. Dyrekcja oraz kadra dydaktyczna tych podmiotów wie, że zawsze może na mnie liczyć, a ja na nich. Mógłbym podać wiele przykładów takiej współpracy np. wspólnie z uczniami Szkoły Podstawowej nr 22 w ramach akcji "Sprzątanie Świata" oraz wraz z Centrum Usług Komunalnych w Częstochowie udało się usunąć dzikie wysypisko śmieci zlokalizowane w parku przy ul. Żabiej. Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić dyrekcję, grono pedagogiczne, uczniów oraz całą społeczność Miejskiego Przedszkola nr 17 im. Siedmiu Krasnoludków przy ul. Koziej 18 oraz Szkoły Podstawowej nr 22 im. Gabriela Narutowicza przy ul. Żabiej 1. Szkoła czy przedszkole gromadzą wokół siebie dużą społeczność, która - widząc zaangażowanie policji w działalność placówki - znajduje odzwierciedlenie w zaufaniu do formacji, jak i samego dzielnicowego. Podobnie jest, gdy w trakcie obchodu mijam mieszkańców, z którymi w służbie miałem jakiś kontakt, zawsze się ukłonią, powiedzą "dzień dobry Panie dzielnicowy, co tam słychać" zawsze chwilę rozmawiamy, to miłe jak mieszkańcy traktują mnie jak "swojego". Ważne jest indywidualne podejście do człowieka i jego problemu, ze zrozumieniem i bez uprzedzeń - niezależnie od tego, czy mam do czynienia człowiekiem o wysokim statucie społecznym, sprawcą przestępstwa czy osobą bezdomną. Po ogłoszeniu wyników konkursu "Dzielnicowy roku" otrzymałem wiele wiadomości sms na służbową komórkę z gratulacjami, dostaję też kartki na święta od mieszkańców rejonu z życzeniami. Jestem sentymentalny i zbieram wszystkie na pamiątkę. Myślę, że jest to dowodem dobrze wykonanej pracy.

KS: Z jakimi problemami spotyka się Pan najczęściej w codziennej służbie?

MS: Dzielnicowy jako policjant prewencji w codziennej służbie napotyka wiele problemów. Proszę pamiętać, że policja - mimo iż przedstawiana jako nowoczesna formacja - ma jeszcze wiele do zrobienia, aby taką się stać. Polska Policja w porównaniu do swoich odpowiedników z zachodniej części Europy wypada blado pod względem wyposażenia, infrastruktury i sprzętu, ale są to problemy na które nie mam wpływu, dlatego staram się o tym nie myśleć. Innym problemem jest podejście przełożonych, zwłaszcza tych, którzy w formacji nie pracowali na ulicy, nie zawsze rozumieją potrzeby liniowych policjantów. Do tego dochodzi zmora policji, czyli statystyka, która nie zawsze oddaje rzeczywistego zaangażowanie poszczególnych funkcjonariuszy i jednostek. W rejonie służbowym też nie brakuje problemów, Komisariat Policji IV w Częstochowie to dość specyficzna jednostka, pomimo że sytuacja z roku na rok się poprawia, na naszym terenie nadal jest dużo zjawisk patologicznych.

KS: Jakie interwencje są Pana zdaniem najtrudniejsze?

MS: W Policji - w odróżnieniu od pracy na etacie - nie ma monotonni, każda służba jest inna i nigdy nie wiesz, co się dzisiaj wydarzy, dlatego interwencji pod względem merytorycznym nie da się podzielić na łatwiejsze lub trudniejsze. Każde nawet pozornie błahe zgłoszenie, może okazać się poważne i odwrotnie. Policjant nie może powiedzieć, że jakaś interwencja jest trudna, ponieważ jeżeli posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności, to w stosunku do każdego zdarzenia, wie co zrobić, ma wyrobiony pewien mechanizm postepowania według którego działa. Poza tym zawsze może liczyć na pomoc partnera lub dyżurnego jednostki, może też poprosić o wsparcie w razie potrzeby. Są takie interwencje, które zajmują więcej lub mniej czasu, czasami trzeba dodatkowo zrobić sporo dokumentacji i tak interwencja może zająć 5 minut lub np. 12 godzin, na to nie ma reguły. W tej służbie ważne jest ludzkie podejście do obywatela. Osobiście uważam, że zdobyte wcześniej doświadczenie - takie życiowe - pomaga. Widzę różnicę w moim podejściu do obywateli w porównaniu do młodszych kolegów, którzy mundur zakładają w wieku około 20 lat, i - żebym został dobrze zrozumiany - nie uważam że robią coś źle, po prostu odpowiednim podejściem można osiągnąć zakładany cel w krótszym czasie, przy mniejszym nakładzie sił i przy zadowoleniu każdej ze stron. Jednocześnie sam staram się korzystać z doświadczenia i wiedzy starszych służbą kolegów z pracy. Jeśli oceniać interwencje pod względem emocjonalnym to nie brakuje tych trudnych. Policjant jest tylko człowiekiem i też ma uczucia, z którymi musi sobie radzić. Wyzwania, jakie stawia przed nami służba, obliguje nas obsługi zgłoszeń typu samobójstwa, zgony, informowanie członków rodziny o śmierci kogoś bliskiego lub przemoc domowa także wobec dzieci. Oczywiście policjant w takiej sytuacji tłumi emocje - chodzi o profesjonalizm - ale to zawsze zostaje gdzieś z tyłu głowy.  

KS: Kiedyś – z narażeniem własnego życia – uratował Pan mężczyznę z płonącego budynku. Tak szczerze - nie wahał się Pan, czy mimo wszystko nie poczekać na przybycie strażaków? Istniało przecież ryzyko, że już Pan z tego budynku nie wyjdzie...

MS: Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Stawiłem się do służby około 5:40. Dyżurny jednostki poinformował mnie, że pełnię służbę w patrolu, ponieważ ma tylko jednego patrolowca. Był to sierż. szt. Maciej Nowak, którego bardzo serdecznie pozdrawiam. Musiałem odłożyć obowiązki dzielnicowego i bezpośrednio po odprawie udaliśmy się na izbę wytrzeźwień ul. Sikorskiego, gdzie jeden z osadzonych po wytrzeźwieniu miał zostać doprowadzony na Komisariat Policji IV na rozpytanie. W trakcie dojazdu, na ul. Łódzkiej, zauważyliśmy budynek jednorodzinny, który częściowo stał w płomieniach. Udałem się pierwszy na podwórko posesji - pod sam budynek - aby sprawdzić, czy nikt nie potrzebuje pomocy. Maciek w tym czasie parkował radiowóz w bezpiecznym miejscu i zgłaszał dyżurnemu przez radio całą sytuację. Po dojściu do drzwi domu, wejście było już niemożliwe. Całe drzwi były w płomieniach. Udałem się z drugiej strony budynku pod okno, gdzie - nawołując - usłyszałem mężczyznę, który wzywał pomocy. Na miejsce przybył już Maciek, który bez chwili wahania wybił szybę w oknie i wszedł pierwszy do środka budynku. Pamiętam mocne zadymienie w środku i płomienie na drewnianym stropie budynku. Mężczyzna nie mógł wstać, miał problemy z oddychaniem, wynieśliśmy go z budynku. Był przytomny i komunikatywny, udzieliliśmy mu pierwszej pomocy i wezwaliśmy pogotowie przez radiostację. Po chwili przybyła straż pożarna i zespół ratownictwa medycznego. To było mocne przeżycie. Przez całą służbę mundur miał zapach toksycznego dymu z pożaru. Nigdy nie ukrywałem, że większą inicjatywą na miejscu wykazał mój partner Maciej Nowak, bardzo pozytywna jednostka, jeden z najlepszych policjantów, z jakimi miałem przyjemność pracować, prawdziwy profesjonalista w każdym calu. W trakcie zdarzenia działaliśmy instynktownie, nie było czasu na wahanie czy strach. Ktoś wzywał pomocy - wtedy nie kalkulujesz, idziesz i pomagasz. To ludzki odruch. Myślę, że większość ludzi na naszym miejscu zachowałaby się podobnie. Po wszystkim o zdarzeniu zrobiło się głośno. Za uratowanie życia tego mężczyzny zostaliśmy odznaczeni w siedzibie MSWiA w Warszawie z rąk Ministra oraz Komendanta Głównego Policji medalem im. podkomisarza Policji Andrzeja Struja, który trzymam na swoim biurku na komisariacie.

KS: Czy ma Pan jakąś interwencję, która bardzo mocno zapadła w pamięć?

MS: Mam takich interwencji bardzo dużo, niektórych nigdy nie zapomnę. Były takie, które budzą negatywne wspomnienia, jak również pozytywne. O niektórych chciałbym zapomnieć... Zdarzyło mi się na służbie wyciągnąć broń palną, ale nie chcę opowiadać o tych interwencjach, jak wspomniałem zostawiam to dla siebie.

KS: Mimo wszystko wiele osób myśląc: policjant, widzi: kłopoty. Dlatego starają się – najprościej mówiąc – trzymać od was z daleka. W takiej sytuacji dzielnicowy ma jeszcze trudniejsze zadanie.

MS: To stereotyp na który wpływ ma ogólna opinia o policji w mediach. Każdy, kto potrzebuje pomocy w pierwszej kolejności dzwoni na policję i zawsze ją otrzyma. Oczywiście są osoby, które unikają kontaktu z dzielnicowym, ale to głównie osoby poszukiwane.

KS: W jaki sposób dociera pan do osób, które potrzebują pomocy dzielnicowego, ale niekoniecznie same o nią proszą? Chodzi przede wszystkim o osoby starsze, czy nieporadne życiowo.

MS: Każdorazowo będąc w służbie, dokonuję sprawdzenia w policyjnym systemie zapisu interwencji, które miały miejsce w przydzielonym mi rejonie służbowym. Jeśli mam jakieś wątpliwości, udaję się na miejsce i dokonuję ustaleń czy ewentualnie ktoś potrzebuje pomocy. Dostaję również anonimowe zgłoszenia od mieszkańców. Ponadto współpracuję z MOPS w Częstochowie w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie czy pomocy osobom w trudnej sytuacji życiowej. Współpracujemy również z innymi podmiotami np. Miejską Komisją Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Często sprawdzam pustostany, gdzie przebywają osoby bezdomne, z większością jako dzielnicowy znam się dobrze, można powiedzieć że jesteśmy po imieniu. Nie ukrywam, że dużo informacji o sytuacji w rejonie uzyskuję właśnie od osób bezdomnych.

KS: Nieufność społeczeństwa wobec policjantów jest spora. Jak Pan się odnajduje w takich realiach?

MS: Najbardziej przeraża mnie wszechobecny hejt na Policję w społeczeństwie, mediach, czy za pomocą portali społecznościowych. Nawet w mediach o ugruntowanej pozycji na rynku większość pojawiających się informacji to kłamstwa lub manipulacja. Jesteśmy wykorzystywani do kreowania opinii społecznej przez wszystkie istniejące formacje polityczne w Polsce. Ma to też duży wpływ na brak chętnych do służby w naszych szeregach. Niedawno patrzyłem na to z perspektywy cywila, teraz widzę, jak to wygląda od środka i mogę obiektywnie to ocenić. Wszystkie duże protesty, manifestacje czy strajki, imprezy masowe organizowane na terenie kraju, wszystko zabezpiecza policja. Jesteśmy tam po to, aby czuwać nad bezpieczeństwem, żeby nikomu nic się nie stało, nie dochodziło do aktów niszczenia mienia, czy innych przestępstw lub wykroczeń. Polska Policja w porównaniu do naszych zachodnich kolegów z Francji Niemiec czy Holandii jest bardzo bierna na zabezpieczeniach, wszystkie reakcje podejmuje w ostateczności tak, aby nie prowokować. Ponadto uważam, że KGP powinna powołać specjalną komórkę odpowiedzialną za wyłapywanie sprawców, wszystkie przejawy hejtu na policjantów pojawiające się w mediach społecznościowych i wszczynać postępowania z art. 226 k.k. Nie może być zgody na znieważanie policji i funkcjonariuszy, tym bardziej, że nikt nie jest anonimowy w sieci. Policja jest niezbędna do właściwego funkcjonowania Państwa i trzeba o tym pamiętać.

KS: Co Panu sprawia największą satysfakcję w tej pracy? I jaki jest największy sukces?

MS: Odczuwam dużą satysfakcję, gdy widzę jak ktoś po problemach z prawem, czy po trudnej sytuacji w życiu, układa je sobie na nowo, wiedząc że miałem na to jakiś mały wpływ. Czasami taką osobę wystarczy tyko pchnąć w odpowiednim kierunku, a czasami trzeba włożyć więcej pracy, chociaż nie zawsze się to udaje. Nauczyłem się, że nie da się komuś pomóc, kto sam tego nie chce. A największe sukcesy mam nadzieje że dopiero przede mną.

KS: Dlaczego warto zostać policjantem?

MS: Policja od pewnego czasu boryka się z poważnym kryzysem kadrowym. Dotyczy to głównie większych miast. Przy aktualnej sytuacji na rynku pracy, służba w policji staje się coraz mniej atrakcyjna. Na szczęście trwają prace nad poprawą tego stanu rzeczy. Policję, jako formację, tworzą ludzie i to oni są jej największą siłą i atutem. Gdyby ktoś zapytał mnie, czy ponownie wybrałbym tę pracę, bez namysłu odpowiem tak, z uwagi na tych ludzi których tu poznałem. Policja jest bardzo dużą formacją stwarzającą ogromne możliwości rozwoju zawodowego. Można pełnić służbę, a jednocześnie realizować się na wielu płaszczyznach. Przykładowo, będąc osobą jeżdżącą konno, można pełnić służbę w Oddziale Konnym KMP w Częstochowie i w ten sposób łączyć przyjemne z pożytecznym, lub będąc muzykiem można - poza wykonywanymi obowiązkami służbowymi - grać w Orkiestrze KWP w Katowicach. To samo dotyczy stanowiska Przewodnika Psa Służbowego, Technika Kryminalistyki czy Instruktora Wyszkolenia Strzeleckiego oraz wielu innych. Każdy znajdzie coś dla siebie, a wakatów nie brakuje. Zapraszamy w nasze szeregi, bo naprawdę mimo wyzwań związanych ze służbą, jest to ciekawy zawód.

KS: W każdej pracy ważny jest rozwój zawodowy. Jakie zatem cele zawodowe stawia Pan przed sobą?

MS: Jak wspomniałem policja stwarza duże możliwości rozwoju zawodowego, trzeba tyko umieć dobrze wykorzystać nadarzające się okazje. Swój rozwój zawodowy rozpatruję w perspektywie najbliższych przynajmniej 20 lat, które muszę przepracować w mundurze, aby otrzymać świadczenia emerytalne. W najbliższym czasie będę dalej pełnił służbę jako dzielnicowy, jak mówiłem praca ta daje dużo satysfakcji. W lipcu tego roku prawdopodobnie otrzymam awans na stopień sierżanta sztabowego. W przyszłości chciałbym pracować na stanowisku oficera dyżurnego, będę dokładał wszelkich starań, aby rozwijać się zawodowo w tym kierunku.

KS: A prywatnie – w jaki sposób spędza Pan czas, aby odsunąć myśli od trudnej codzienności?

MS: Ważne jest opanowanie umiejętności rozdziału pracy od życia prywatnego. Rzadko opowiadam w domu, co działo się w służbie, albo co widziałem, zostawiam to dla siebie. Wielu policjantów korzysta z pomocy psychologów. Uważam że znalezienie zajęcie po służbie, które sprawia przyjemność i pozwala oderwać się od myśli o codziennej służbie, to podstawa. W domu skupiam się na rodzinie, znajomych, dużo czasu spędzam na działce, ponieważ jestem w trakcie budowy domu, gdzie większość prac wykonuję samodzielnie. W wolnych chwilach, jak tylko mam czas, amatorsko gram w piłkę nożną.

KS: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszej satysfakcji z wykonywanej pracy!

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Dzień Matki. Jak kobiety radzą sobie na rynku pracy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera