MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Schron w Świętochłowicach odnowiony przez pasjonata - obiekt można zwiedzić bezpłatnie. Co czeka w środku? Zobacz ZDJĘCIA

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
Schron w Świętochłowicach
Schron w Świętochłowicach Mateusz Czajka / Polska Press
Pan Tomasz od dawna marzył o tym, by mieć własny schron lub fragment fortyfikacji. Kilka lat temu wydzierżawił taki obiekt od miasta Świętochłowice. Pasjonat wyremontował schron i oprowadza po nim turystów. Wewnątrz można znaleźć pokaźną kolekcję eksponatów i replik. Wejdźcie z nami do środka i przenieście się do okresu tuż przed II wojną światową.

Spis treści

Zabytkowy schron w Świętochłowicach

Niektórym marzy się nowy telefon, samochód, stylowa suknia, przyczepa kempingowa. Panu Tomaszowi Sowierszenko z Zabrza marzyło się coś znacznie większego.

— Jestem pasjonatem, hobbystą oraz z wykształcenia magistrem historii. Zawsze uwielbiałem fortyfikacje, twierdze, warownie. W końcu chciałem mieć coś "swojego". Zobaczyłem ten schron, spodobał mi się i stwierdziłem, że wyremontuję go i będę oprowadzał turystów - opowiada pan Tomasz.

Schron wydzierżawia od 10 lat od miasta. Dzięki jego pracy zapuszczony niegdyś obiekt otrzymał nowe życie. W jego wnętrzu wiszą zdjęcia z początku prac. Widać zalegające stosy śmieci i pobazgrane ściany. Choć stoi nieco na uboczu (niedaleko garaży przy ogródkach działkowych) na końcu ulicy Górniczej, to ogrom wykonanych prac oraz samo obejście może wzbudzać podziw. Ogrodzenie, polska flaga, replika zasieków i zabezpieczeń, odmalowane ściany... Jeszcze ciekawiej jest w środku.

Schron jest czynny aż do listopada w pierwszy i drugi weekend miesiąca. Wejścia są o godz. 14.00 i o godz. 16.00. Wejście na teren schronu jest darmowe, choć oczywiście można na zasadzie "co łaska" wesprzeć remonty o utrzymanie obiektu. Na zwiedzanie można także umówić się w innych godzinach i dniach (także zorganizowaną grupą) np. poprzez nr telefonu 780157102.

— Na zewnątrz zawsze przedstawiam zarys historyczny, a w środku omawiam poszczególne elementy schronu - dodaje nasz rozmówca.

Schron bojowy numer 38 w Świętochłowicach zbudowano przed II Wojną Światową

Schron bojowy numer 38 należy do największej w Polsce sieci warownej - Obszaru Warownego Śląsk. To około 180-200 obiektów rozciągniętych w pasie około 60 kilometrów. Zadaniem fortyfikacji była ochrona aglomeracji na wypadek niemieckiego ataku. Obiekt powstał w 1937 roku jako jeden z pięciu w Świętochłowicach. Schron należał do drugiej linii fortyfikacji i miał wspierać obrońców po przełamaniu pierwszej.

Do walk jednak nigdy w tym miejscu nie doszło. W nocy z 2 na 3 września września 1939 roku polskie wojsko wycofało oddziały ze Śląska - w tym także załogi schronów obszaru warownego. Przyczyną były przegrywane walki na innych odcinkach frontu - poniżej i powyżej Górnośląskiego, Okręgu Przemysłowego. Groziło im otoczenie z wielu stron. Dowódcy mieli do wyboru zostawić tam jednostki, aby wiązały znaczne siły niemieckie lub wycofać je, aby wzmocnić armię Kraków. Wybrano to drugie rozwiązanie.

Co zobaczymy wewnątrz schronu?

Pan Tomasz Sowierszenko przez lata zgromadził dość pokaźną liczbę eksponatów i replik. Wewnątrz zobaczymy m.in. skrzynie do przechowywania amunicji, naboje, elementy umundurowania, pisma z okresu poprzedzającego II wojnę światową, apteczkę wojskową, wojskowe prycze, nieśmiertelniki i wiele więcej. Większość wyeksponowana jest w podświetlonych gablotach.

— Starałem się, żeby zwiedzający mógł porównać, jak był wyposażony żołnierz polski i żołnierz niemiecki. Znajdziemy tu maski przeciwgazowe, hełmy. Jednym z najciekawszych eksponatów jest aparat telefoniczny AP z 1937 roku i busole oficerskie z Gerlacha. Są tu też latarki z okresu II Wojny Światowej, nieśmiertelniki oraz świadectwa ukończenia szkół oficerskich - dzieli się z nami pasjonat historii.

W kolekcji pana Tomasza znajdziemy także trenażer przypominający karabin Mauser. Ćwiczono nim walki na bagnety. Gdy bagnet miał wbić się w przeciwnika, chował się jak nóż w cyrkowych sztuczkach. W schronie wisi także oryginalna bluza mundurowa z dość osobistym elementem.

— Fragment munduru kryje też małą tajemnicę. Gdy się otworzy prawą klapę kieszeni na piersi, zobaczy się przyszyty mały krzyżyk. Świadczy to o tym, że żołnierz był chrześcijaninem, a jako że nie można było nosić cywilnych rzeczy na zewnątrz munduru, to można było sobie je tylko schować pod klapą i w ten sposób walczyć z Bogiem w sercu - opowiada pan Tomasz.

Schron numer 38 miał osłaniać miasto Chorzów i wzmocnić Łuk Rudzki. Według dokumentów stacjonowało w nim na wypadek wojny 13 członków załogi. Na jego wyposażeniu (oprócz broni osobistej załogi) były trzy Ciężkie Karabiny Maszynowe. Replika jednego z nich niedługo może pojawić się w świętochłowickim schronie. Pan Tomasz już planuje pozyskanie środków, aby móc pokazać przybyłym ten rodzaj uzbrojenia.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Fala upałów w Polsce. Będzie bardzo gorąco

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni