MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Śląsk potrzebuje transformacji. Jak zrobić to bez szkody dla ludzi i przemysłu?

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
Konferencja pt. "Uwarunkowania sukcesu sprawiedliwej transformacji w województwie śląskim".
Konferencja pt. "Uwarunkowania sukcesu sprawiedliwej transformacji w województwie śląskim". Mateusz Czajka
Transformacja na Śląsku nie kojarzy się dobrze, ale może być szansą. Obecnie gospodarka (a zwłaszcza przemysł ciężki) stoi przed wyzwaniem przemian - głównie związanych ze źródłami i zużyciem energii. Jak przeprowadzić transformację, aby była ona szansą, a nie zagrożeniem? 12 czerwca w sali Sejmu Śląskiego w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim rozmawiali przedstawiciele nauki i największych spółek w województwie na temat "Uwarunkowań sukcesu sprawiedliwej transformacji w województwie śląskim".

Transformacja na Śląsku nie kojarzy się dobrze, ale może być szansą

Transformacja na Śląsku nie kojarzy się zbyt dobrze. Nic dziwnego, lata przemian ustrojowych, upadek kopalń i licznych przedsiębiorstw dotknęły niejedną śląską rodzinę. Do dziś wiele miast boryka się z problemami mającymi korzenie w przełomie lat 90-tych i dwutysięcznych. Jak wskazuje rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, pracę straciło wówczas 360 000 osób w tym 150 000 osób z sektora górniczego.

— To też powoduje, że jeżeli zapowiadane są kolejne zmiany związane z „zieloną rewolucją”, to one przyjmowane są w oczywisty sposób z pewnymi obawami. Na konferencji starałem się mówić, jak to zrobić w sposób sprawiedliwy, czyli taki, który bierze pod uwagę z jednej strony minimalizację szkód, które powstaną w wyniku likwidacji różnego typu przemysłów, ale przede wszystkim w taki sposób, żeby tworzyć nowe działalności gospodarcze, firmy, nowe przemysły. Chodzi o to, by poszukiwać tak naprawdę tej nowej przewagi cywilizacyjnej dla naszego regionu – mówi dr hab. Adam Drobniak, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego.

Wskazuje, że potrzeba nie tylko działań gospodarczych, ale także działań społecznych i wsparcia biznesu przez szkolnictwo wyższe. Na Śląsku w dalszym ciągu przemysł zapewnia wiele miejsc pracy. Aby mógł się utrzymać, trzeba zadbać o transformację energetyczną – zarówno o nowe źródła energii, jak i wykorzystywanie jak najmniej energochłonnych technologii.

— Rachunek ekonomiczny dotyczący kosztów pozyskania energii przez sektor hutnictwa to na dzień dzisiejszy coraz większa bariera do tego, żeby ten przemysł przetrwał – twierdzi ekonomista.

Exodus przemysłu ciężkiego z Unii Europejskiej?

O barierach w hutnictwie i transformacji tej gałęzi przemysłu na konferencji w sali Sejmu Śląskiego mówił także przedstawiciel Cognora. Firma na własnej skórze odczuwa ważkość obecnych przemian. Jest jednocześnie przykładem, że transformacja energetyczna jest możliwa. Zamyka właśnie starą, nieefektywną energetycznie walcownię w Zawierciu. W Siemianowicach budowana jest za to nowoczesny obiekt za 800 milionów złotych. Zużycie gazu w nowej walcowni ma być o 40 proc. niższe, a energii elektrycznej o 30 proc. niższe. Dzięki automatyzacji produkcji ograniczono także zatrudnienie. W Siemianowicach ma tu być wytwarzanych niemal pół miliona ton produktów stalowych rocznie.

— Potrzebna jest przede wszystkim spójna polityka Unii Europejskiej, od której my jako hutnictwo (jako branża emitująca dwutlenek węgla) jesteśmy bardzo uzależnieni. Unia Europejska musi dokładnie przewidywać konsekwencje, jakie wywołała poprzez wprowadzenie zielonego ładu. Jeżeli przemysł hutniczy, przemysł ciężki (np. cementowy, papierniczy, chemiczny) będzie odpowiednio chroniony, to takie inwestycje będą na terenie Unii Europejskiej powstawały. Jeżeli nie, to będziemy świadkami kolosalnego exodusu przemysłu ciężkiego z Unii Europejskiej – twierdzi Przemysław Sztuczkowski prezes grupy Cognor.

W Katowicach zatankujemy wodór

Transformacja energetyczna nie dotyczy tylko hutnictwa i górnictwa. Może ona być szansą dla gałęzi gospodarki związanej z odnawialnymi źródłami energii. Mowa tu np. o fotowoltaice lub wodorze. W ten ostatni inwestuje Orlen. Na razie w Polsce nie ma wiele pojazdów napędzanych paliwem wodorowym, ale co przyniesie przyszłość? Także paliwo lane do baków „klasycznych” samochodów ma w sobie coraz więcej biokomponentów.

— Jako Orlen Południe jesteśmy dzisiaj największym producentem biopaliw w Polsce. Wytwarzamy biodiesla znajdującego się później w finalnym paliwie jako biokomponent w ilości 300 tysięcy ton rocznie. Podążając w kierunku transformacji, wdrożyliśmy w roku 2021 pierwsze wolumeny paliwa wodorowego - czystego wodoru automotive do zastosowań w branży samochodowej, autobusowej i przemyśle ciężkim, samochodowym – twierdzi Grzegorz Semerjak dyrektor technologii i rozwoju Orlen Południe.

Na paliwach wodorowych produkowanych przez Orlen jeżdżą np. autobusy z krakowskiego MPK oraz z Poznania. Jak dodaje do roku 2030 grupa Orlen będzie zobligowana do wprowadzenia na polski rynek 190 tys. ton tego typu paliwa.

— Patrząc w przyszłość Katowic, to niebawem zostanie otwarta stacja tankowania wodoru na ulicy Murckowskiej na stacji Orlenu – zapowiada Grzegorz Semerjak.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni