Sosnowiec. Mieszkańcy ulicy Podjazdowej od lat chcą wyremontować swój blok. Problemy stwarza sąsiad oraz SRK. Spór trwa, a blok odstrasza

Kacper Jurkiewicz
Kacper Jurkiewicz
Blok przy ulicy Podjazdowej 14 w Sosnowcu wyróżnia się na osiedlu w Milowicach, niestety negatywnie. Członkowie wspólnoty chcieliby go w końcu wyremontować, ale na swojej drodze napotykają wiele trudności. Blok i jego otoczenie jest w opłakanym stanie. Na zdjęciu od lewej: Barbara Zielińska, Elżbieta Warydniec i Janusz Szrednicki. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuń zdjęcia w prawo - wciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Kacper Jurkiewicz
Przejeżdżając przez Milowice w Sosnowcu w stronę hali sportowej lub zakładów pracy mijamy osiedla bloków. Wśród nich wyróżnia się jeden, ale nie pozytywnie. To blokowisko przy ulicy Podjazdowej 14. Szare, zaniedbane, widoczne z daleka, jakby zapomniane. Okazuje się, że nie do końca tak jest, bo zarząd wspólnoty próbuje wyremontować blok, jednak cały czas rzucane są mu kłody pod nogi. - Nie chcemy siedzieć już cicho. Mamy dość. Mamy czekać aż blok się rozpadnie? - mówi nam jedna z właścicielek mieszkań.

Blok przy Podjazdowej w Sosnowcu prosi się o remont od lat

Blok przy ulicy Podjazdowej 14 w Sosnowcu nie wygląda dobrze. Krzywe, rozpadające się chodniki. Wielkie błoto i dziury zamiast parkingu. Brak wiaty śmietnikowej. Popękane schody na klatce czy zniszczone ściany. Można by długo wymieniać. Mieszkańcy chcieliby, żeby to się zmieniło. Wśród nich są Barbara Zielińska, która jest tu właścicielką mieszkania od 13 lat, pan Janusz Szrednicki, który mieszkanie posiada już 20 lat oraz Elżbieta Warydniec, która mieszka tu m.in. z mamą. To oni opowiedzieli o problemie, z którym od lat się mierzą.

Blok należy do Wspólnoty Mieszkaniowej STERDOM od około trzech lat, wcześniej należał do innej wspólnoty. Część mieszkań należy do prywatnych właścicieli, a część do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która wynajmuje tu mieszkania. SRK jednak nie jest właścicielem większościowym. Jak twierdzą przedstawiciele zarządu wspólnoty, SRK nie głosuje "za" podjęciem uchwał m.in. w sprawie zaciągnięcia kredytu, by wyremontować blok.

- Co roku ładujemy pieniędzy w dach. Dachy przeciekają, gdy są duże deszcze. Co łatamy jedną dziurę, to się pojawia druga. W zeszłym roku wydaliśmy ok. 8 tys. na dach. Co roku tracimy przez to pieniądze. A jakby zrobiło się raz, a porządnie inwestycje i byłoby dobrze - powiedziała nam Barbara Zielińska.

Mieszkańcy chcieliby dokonać modernizacji bloku i go ocieplić, podciągnąć centralne ogrzewanie, wyremontować dach. Chcieliby, żeby było tu bardziej ekologicznie i nawet są skłonni, by ubiegać się o różne dofinansowania. Niestety bez przegłosowania uchwał nie są w stanie nic zrobić. Nie podoba im się, że mieszkają w miejscu, które wygląda brzydko, a obok są ładne bloki.

- Dużo kosztuje nas ogrzewanie. Płacimy dużo więcej niż ludzie, którzy mają centralne ogrzewanie w blokach. Chcielibyśmy to zmienić - mówi Elżbieta Wardyniec.

To nie jedyny problem w tym miejscu. Przydałby się także normalny parking, taki jak przy sąsiednich blokach. Obecnie mieszkańcy mogą liczyć jedynie na dziurawe miejsca, w których łatwo zakopać się w błocie. Chcieliby chociaż go wygładzić i wysypać na niego żwir. Wieczorem i nocą nie widać, na czym się parkuje i można uszkodzić sobie auto. Naprawdę nieprzyjemnie się tu parkuje. Są również problemy ze śmietnikiem. Nie ma tutaj zamykanej wiaty, więc zdarza się, że podjeżdżają samochody i dorzucają śmieci. Przy sąsiednich blokach śmietniki są zamykane i nie zdarzają się takie sytuacje.

Mają problemy z dwoma właścicielami mieszkań

Aby podjąć uchwałę potrzebne są głosy od właścicieli mieszkań, którzy tworzą w tym przypadku większość. Decydujący głos ma mężczyzna, z którym ciężko się porozumieć i dogadać.

- Jeden z mieszkańców wykupił sobie dwa mieszkania. To z nim mamy problem. Nie chce zgadzać się na uchwały, nie przychodził na zebrania. Wysyłano mu pocztą uchwały, ale nie na nie odpowiadał. Cały czas jesteśmy blokowani. Nie jesteśmy zrozumieć, czemu akurat uwziął się na naszą wspólnotę - mówi pani Barbara.

Gdy pani Barbara przekazała we wspólnocie, że nagłośni sprawę w mediach, to nagle udało się skontaktować z problematycznym sąsiadem.

- STERDOM dowiedział się, że nagłaśniam problem w mediach i nagle udało się załatwić spotkanie z tym panem, i to po kilku latach, gdy kontakt był niemożliwy. Doradzono mi żeby nie prowokować go podczas spotkania - opowiada.

Przedstawiciele zarządu wspólnoty liczyli, że uda się jakoś dogadać, jednak jak twierdzi pani Barbara mężczyzna zaproponował układ, na który nie mogli się zgodzić.

- Pan twierdził, że nie mógł się odwołać, bo niby nie docierały do niego pisma. Te jednak były wysyłane na adres, w którym mieszka. Sprawdziliśmy to. Powiedział nam, że jeśli oddamy mu 2,5 tys. kosztów sądowych, to będzie podpisywał się za wszystkimi uchwałami - opowiada pani Barbara.

Okazuje się, że kiedyś właściciel nie płacił za mieszkania, więc wspólnota podała go do sądu. Ten obciążył go dodatkowymi kosztami. Teraz miał chcieć odzyskać te pieniądze.

- Zastanawialiśmy się, czy tego nie zrobić. Mielibyśmy wtedy spokój i moglibyśmy działać na bloku. Skonsultowaliśmy się z prawnikiem i okazało się, że jest to nie zgodne z prawem. Wszystko musiałoby przejść przez uchwałę, a SRK pewnie też by się na to nie zgodziło - twierdzi pani Barbara.

Wcześniej przedstawiciele wspólnoty złożyli sprawę do sądu, by móc zaciągnąć kredyt bez udziału tego właściciela. Sprawa długo się ciągła, bo w międzyczasie wybuchła pandemia. Pojawił się też problem innej właścicielki mieszkania, która go nie opłacała, a potem wyjechała za granicę i kontakt z nią się urwał. Mieszkanie przejął komornik. Jak informują nas mieszkańcy, póki co sprawa w sądzie została wstrzymana.

- Nie chcemy siedzieć już cicho. Mamy dość. Mamy czekać aż blok się rozpadnie? - mówiła pani Elżbieta.

Ostatnia nadzieja w SRK, ale mieszkańcy twierdzą, że nie ma tu póki co współpracy

Jak przekazują nam mieszkańcy Podjazdowej 14, gdyby SRK zgodził się na uchwały o zaciągnięcie kredytu, to problem by się rozwiązał. W bloku są mieszkańcy, którzy chcieliby wykupić mieszkania, jednak usłyszeli ponoć, że SRK nie sprzedaje teraz mieszkań.

- SRK wstrzymał sprzedaż mieszkań w naszym bloku. Nie wiemy dlaczego. Wiemy za to, że niektórzy najemcy są chętni. Gdyby udało się odkupić chociaż dwa mieszkania, to my jako właściciele mielibyśmy większość i moglibyśmy przegłosować remont. Póki co nie ma chyba takiej opcji - mówią zdenerwowani właściciele mieszkań.

Poprosiliśmy SRK o komentarz w tej sprawie.

- SRK SA przed zajęciem stanowiska w sprawie projektu konkretnej uchwały dokonuje kompleksowej oceny jej skutków, w tym finansowych zarówno dla Spółki jako właściciela lokali niewyodrębnionych i ich najemców, jak też dla całej wspólnoty. Przy czym stanowiska dotyczące głosowań np. nad zaciągnięciem kolejnych kredytów przez wspólnotę wymagają w wypadku SRK SA dokładnej oceny sytuacji i wyrażenia zgody przez zarząd tej spółki - przekazał Wojciech Jaros, rzecznik prasowy SRK SA.

Wygląda na to, że problemem może być finansowa wydolność lokatorów i współwłaścicieli. SRK mogłoby się odnieść do decyzji w przypadku podania konkretnych uchwał. STERDOM miał przekazać pani Zielińskiej, że nie może nam ich udostępnić.

SRK sprzedaje mieszkania, ale długo to trwa

Wojciech Jaros przekazał nam, że SRK SA w pierwszej kolejności zbywa mieszkania w trybie art. 4 ust.1 Ustawy z 15 grudnia 2000 „o zasadach zbywania mieszkań będących własnością przedsiębiorstw państwowych, niektórych spółek handlowych z udziałem Skarbu Państwa”, na rzecz ich najemców znajdujących się w budynkach, w których nie zawiązały się dotychczas wspólnoty mieszkaniowe.

- Ze względu na długotrwały proces regulacji stanów prawnych nieruchomości, te osoby oczekują na ofertę nabycia mieszkania najdłużej. Z tego powodu Spółka traktuje zbywanie mieszkań na ich rzecz jako priorytetowe - dodaje Jaros.

SRK SA w 2005 roku wysłała zawiadomienia do wszystkich najemców z bloku przy Podjazdowej 14, którzy potem mieli 3 miesiące na złożenie pisemnego oświadczenia o zamiarze nabycia lokali mieszkalnych. Spółka twierdzi, że te osoby, które były zainteresowane wykupem mieszkań dokonały wszystkich niezbędnych czynności, by to zrobić. Wojciech Jaros zaznacza, że najemcy uprawnieni do wykupu dawnych zakładowych lokali mieszkalnych, mogą w dowolnym momencie złożyć wniosek w tej sprawie. Nie oznacza to jednak, że szybko będą mogli kupić mieszkanie, bo wyrazili taką chęć.

Nie przeocz

- Wnioski są rozpoznawane z zachowaniem reguł i zasad określonych w ustawie, w kolejności zgłoszeń - tłumaczy.

SRK SA zajmuje się kilkunastoma tysiącami mieszkań będących poprzednio własnością zlikwidowanych kopalń. W latach 2019-2020 sprzedała ich 771, z czego 460 właśnie w trybie ustawy z 15.12.2000.

- Łatamy w bloku dziury, jedna za drugą, ale tego nie widać. Gdyby SRK zgodziło się na uchwałę o zaciągnięcie pożyczki, to nie potrzebowalibyśmy głosu tamtego pana i moglibyśmy wyremontować blok - rozkłada ręce pan Janusz Szrebnicki.

Członkowie zarządu wspólnoty przy Pojazdowej 14 czują zablokowani z dwóch stron. Nie wiedzą, co jeszcze mogą zrobić, by uporać się z problemem. Miejmy nadzieję, że któraś ze stron przemyśli sprawę i zadba o blok. Szczególnie, że wokół są ładne bloki z odpowiednimi miejscami parkingowymi, zamykanymi wiatami śmietnikowymi, pięknymi ogródkami. Obecność takiego bloku nie zachęca, by zbliżać się w tę okolicę. A codziennie przejeżdżają tędy setki ludzi.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Ceny mieszkań w końcu w dół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie