Tragedia w Tychach. Matka podcięła dziecku gardło. Grozi jej dożywocie. Jak mogło do tego dojść?

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk

Wideo

Zobacz galerię (8 zdjęć)
Tragedia w Tychach. Matka podcięła dziecku gardło. Jak do tego mogło dojść? Podczas przesłuchania przyznała się do winy, ale nie potrafiła wskazać motywu swojego czynu. Sąd przychylił się do jej tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Prokuratura zapowiada powołanie biegłego, który zbada stan zdrowia jej zdrowia psychicznego.

Po tragedii, do jakiej doszło w piątkowe popołudnie, 31 lipca 2020, w jednym z mieszkań przy ulica Honoraty w Tychach nie ma już śladu. Sąsiedzi rozpamiętują ją w swoich mieszkaniach, na zewnątrz nikogo, kto komentowałby to wstrząsające zdarzenie.

Zaniknął zwyczaj sąsiedzkich rozmów pod klatkami. Tak pusto było zapewne również w sobotę około 17, kiedy z jednego z mieszkań rozległy się rozpaczliwe krzyki: Ratunku! To krzyczała babcia półtorarocznego chłopczyka, któremu jej córka zadała kilka ciosów w okolice gardła. Dziecko leżało we krwi.

Czytaj także

Policja, straż pożarna, pogotowie ratunkowe... Zaczęła się ostra walka o życie dziecka, prowadzona następnie w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka. Stan był ciężki, sytuacja była dramatyczna, ale udało się.

Matka maleńkiego pacjenta już jest w areszcie. Złożyła zeznania, w których przyznała się do skaleczenia dziecka, ale nie umiała powiedzieć, dlaczego to zrobiła. Przesłuchani zostali także członkowie rodziny (matka i brat sprawczyni tragedii) oraz inni świadkowie.

- Na tym etapie śledztwa nie zdradzamy żadnych szczegółów - oświadczyła Marta Zawada-Dybek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach, która prowadzi zbiera materiał dowodowy w tej sprawie.

Wiadomo tylko, że sprawczyni miała 40 lat, mieszkała z matką oraz jednym z braci (starszy popełnił samobójstwo 10 lat temu) i wychowywała półtorarocznego syna.

Czytaj także

- Korzystała z zasiłku 500 plus i to jedyny jej ślad w rejestrach Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Z innej pomocy nie korzystała, nie była też objęta jakąkolwiek kuratelą MOPS-u - mówi Ewa Grudniok, rzecznik Urzędu Miasta Tychy.

Na temat ewentualnych przyczyn tej tragedii mówi nam emerytowana nauczycielka, sama też babcia półtorarocznej dziewczynki.

- Myślę, że u podstaw tej tragedii mogła być nieleczona depresja poporodowa, której nikt w otoczeniu nie zauważył albo widząc, nie zareagował. Z drugiej strony półtoraroczne dziecko jest wyjątkowo uciążliwe, absorbujące, wręcz męczące. Matka mogła być wyczerpana i poirytowana, co w połączeniu z tak poważną chorobą, jaką jest depresja pchnęło ją do takiego strasznego czynu - twierdzi.

Stan zdrowia psychicznego matki, która ewidentnie targnęła się na życie swojego dziecka, będzie przedmiotem badania biegłego.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie