MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Urodzinowa kapusta - felieton Marka Szołtyska, historyka, znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Kiedyś na urodziny zamiast kwiatów dostałem w prezencie ozdobną czerwoną kapustę. Jakież to śląskie, prawda?
Kiedyś na urodziny zamiast kwiatów dostałem w prezencie ozdobną czerwoną kapustę. Jakież to śląskie, prawda? arc
Rozmawiałem w Lublinie na temat obchodzenia urodzin na Śląsku i w innych częściach Polski. To ciekawe zagadnienie, choć może ktoś pochopnie sądzić, że sprawa jest prosta, bo w całej Polsce obchodzi się imieniny, a na Śląsku gyburstag, czyli urodziny. A to jest tak. Pierwsze urodziny Ślązoka – to roczek. Roczniaka przyprowadza się do kościoła na specjalną Mszę z błogosławieństwem. Dziecko ubrane jest wtedy na biało, a specjalną ozdobą jest mirtowy wianuszek. Chodzi tutaj o odniesienie do wydarzeń biblijnych, czyli ofiarowania małego Jezusa w jerozolimskiej świątyni.

Jednak Ślązoki nie poprzestają na obchodzeniu pierwszych urodzin, ale przez całe życie świętuje się każdą rocznicę urodzenia. Obchodzi się zatem drugie urodziny, trzecie, czwarte… Wtedy przyjmuje się w domu gości i ucztuje. Jest też na Śląsku zwyczaj, że na urodziny się nie zaprasza, bo rodzina wie, kiedy kto obchodzi gyburstag i wówczas się idzie na gościnę i winszuje, czyli życzy – Zdrowio, szczynścio i błogosławiyństwa Bożego! Ale urodziny to uroczystość rodzinna, więc jeżeli chcemy, by przyszedł kolega z pracy czy ze szkoły, to takiego „cudzego” trzeba zaprosić. Należy jeszcze powiedzieć, że Ślązoki nie wszystkie rocznice urodzin świętują tak samo uroczyście. Zatem oprócz roczku, nadzwyczajnie świętuje się: 33. urodziny – czyli Chrystusowe lata, 50. urodziny – zwane Abrahamem oraz oczywiście 100. urodziny.

A jak urodzinowe zjawisko wygląda w całej Polsce? Przede wszystkim świętują imieniny – to jednak wyjątkowo hucznie obchodzą 18. urodziny. Te osiemnastki - choć dawniej na Śląsku nie celebrowane jakość szczególnie – przenikają powoli również do nas. Ale z tym ostrożnie, bo jak się dowiedziałem podczas wizyty w Lublinie, to mają z tym prawdziwe wariactwo. Robi się nawet imprezy w restauracjach, osobno dla rodziny i kolegów. A jedna osoba pochwaliła mi się, że zafundowała wnukowi imprezę w restauracji za siedem tysięcy złotych (!). Może więc niech Ślązoki pozostaną przy swych skromnych gyburstagach w gronie najbliższej rodziny, gdzie ważne jest przede wszystkim spotkanie z bliskimi. Dzieciom kupuje się wtedy prezenty. Dla starszych Ślązoków nie są ważne upominki. Wystarczy symboliczny kwiatek i coś małego do kwiatka. A ja kiedyś dostałem na urodziny niezwykły kwiatek – ozdobną czerwoną kapustę. Bo wiadomo jak śląska kultura to - modro kapusta. I jaka praktyczna. Można to potem zjeść w niedzielę na obiad, tylko bez wstążek i asparagusa.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grecy będą pracować 6 dni w tygodniu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni