Wiceprezes dużej firmy z Gliwic zlecał fikcyjne roboty. Na 21 lipnych zleceniach dorobił sobie ponad 220 tysięcy złotych

Jacek Bombor
Jacek Bombor
ARC
Wiceprezes spółki z Gliwic, a także pomagający mu pracownik staną przed sądem. Śledztwo w tej sprawie zakończyła prokuratura w Jastrzębiu-Zdroju, bo właśnie firma z tego miasta wystawiała lewe faktury.

Wiceprezes dużej firmy z Gliwic zlecał fikcyjne roboty. Za 21 lipnych zleceniach dorobił sobie ponad 220 tysięcy złotych

To jeden z wielu z wątków zakończonego śledztwa, gdzie wspólnym mianownikiem jest firma M. z Jastrzębia.

[/b]Bo to właśnie za jej rzekome usługi naprawy suwnic, serwis lin, przygotowanie instalacji elektrycznych, usługi remontowe, pośrednik Wiesław K. wystawiał lewe faktury firmie P. z Gliwic (w całości z kapitałem niemieckim). Dostarczał je pracownikowi spółki – Dariuszowi W., a ten z kolei wręczał je wiceprezesowi.

- Płatności za faktury były dokonywane przelewami, które wykonywał osobiście wiceprezes Radosław D. z rachunku spółki, który był niedostępny dla pracowników księgowości spółki, bowiem dotyczył wypłat wynagrodzeń z tzw. konta płacowego, a wysokość wynagrodzeń pracowników była utajniona. Pieniędzmi przywłaszczonymi ze spółki w kwocie ponad ćwierć miliona złotych pracownicy Radosław D. i Dariusz W. dzielili się, przy czym wiceprezes przywłaszczył większość tj. 220.000 zł. W tym wypadku zaniżenie podatków było celem pobocznym oskarżonych. Panowie okradali własnego pracodawcę, zlecając fikcyjne roboty - wyjaśnia prowadzący sprawę prokurator Arkadiusz Kwapiński, zastępca Prokuratury Rejonowej w Jastrzębiu-Zdroju.

Spółka wykazała w deklaracjach podatkowych 21 nierzetelnych faktur VAT, z których powinno być odprowadzone 50.000 zł. Obecnie spółka złożyła korekty i dokonała wpłaty uszczuplonego podatku.

Nie przeocz

Wiceprezes Radosław D. nie pracuje już w spółce. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Radosław D. nie przyznał się i odmówił składania wyjaśnień. Natomiast pracownik spółki Dariusz W. przyznał się do popełnienia przestępstwa złożył wyjaśnienia w których opisał przestępczy proceder, jak doszło do przywłaszczania pieniędzy ze spółki, jaki był obieg pieniędzy i podział pieniędzy pomiędzy nim a Radosławem D.

Wyjaśnił, że wiceprezes pieniądze uzyskane w ten sposób traktował jako „dodatkową premię” bo uważał że wypłacana mu pensja w wysokości kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie jest za niska – wyjaśnia prokurator Arkadiusz Kwapiński

Radosławowi D. zarzucono przywłaszczenie mienia znacznej wartości, działanie na szkodę spółki i nadużycia zaufania, składanie fałszywych zeznań. Grozi mu za to kara do 10 lat pozbawienia wolności i grzywna. Ponadto zarzucono mu składanie fałszywych zeznań. Na poczet zabezpieczenia obowiązku naprawienia szkody spółce prokurator dokonał zabezpieczenia majątkowego na nieruchomości podejrzanego.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Pracownicy „Biedronki” nie chcą pracować w niedziele

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie