Zasada: Jak premier Morawiecki na dworskiej dyskotece z żyletkami odkrył, że TVP jednak nie jest bezstronna i rzetelna

Marcin Zasada
Marcin Zasada
Ze wszystkich politycznych absurdów, jakie w ostatnim tygodniu lub dwóch objawił nam los, jeden ma szczególny ładunek komediodramatyczny. Premier Mateusz Morawiecki odkrył, że TVP nie jest bezstronna i rzetelna.

Wiem, że są dziś w Polsce sprawy ważniejsze i donioślejsze, na czele z wyborem majonezu do szałotu, potem dżender i LGBT, przed którym znów przestrzegał wicepremier ds. bezpieczeństwa. Jestem świadom, że tak broniliśmy się przed cywilizacją śmierci, że sami się nią staliśmy (zerknijcie w światowe statystyki covidowych zgonów). Ale ostatnia historia z telewizją polską jest jak film porno ze wszystkimi kulisami uprawiania polityki w kręgach Zjednoczonej Prawicy.

W skrócie: Wiadomości TVP puściły w tym tygodniu materiał o grupie przestępczej, która miała wyłudzić 200 tys. z tarczy Polskiego Funduszu Rozwoju. Materiał sugerował, że odpowiedzialność za to ponosi sam szef PFR, Paweł Borys. Polacy nie mają pojęcia, kto jest ministrem finansów, nazwiska marszałek Sejmu nie wskazałyby dwie trzecie narodu, a z Borysów to w TVP kopie się Budkę. Przyspieszmy jeszcze tę szekspirowską intrygę: Borys Paweł to człowiek Morawieckiego. W obozie władzy na wielu poziomach trwa otwarta wojna premiera ze Zbigniewem Ziobrą (ostatnio „uprzejmości” w internecie wymieniają wobec siebie bliski Morawieckiemu wiceminister Paweł Jabłoński oraz były wiceminister Janusz Kowalski z Solidarnej Polski). Więc można się domyślić, że ekipa Ziobry po prostu odwinęła się szefowi rządu za kampanię przeciwko namaszczanemu na premiera Danielowi Obajtkowi.

Bardziej interesujące od politycznej fabryki parówek było to wszystko, co wydarzyło się potem. Morawiecki napisał o „zaskoczeniu nieuczciwym i pełnym absurdalnych insynuacji atakiem na Polski Fundusz Rozwoju, Pawła Borysa i Tarczę Finansową”. Wicepremier Jarosław Gowin, którego z innego powodu przestano do TVP zapraszać, stwierdził, że „atak Wiadomości na Pawła Borysa to pseudodziennikarstwo”. Po stronie PFR stanął nawet bardzo wybiórczo nazywający problemy w kraju prezydent Andrzej Duda, który „wysoko ocenił wkład Funduszu w walkę ze skutkami kryzysu”.

Podkreślę raz jeszcze, że z punktu widzenia jakiejkolwiek świadomości politycznej suwerena, w materiale TVP nie wydarzyło się nic przełomowo istotnego. Żaden wyborca PiS nie zwątpi w dobrą zmianę słysząc, że jakiś gang sutenerów wyłudził pieniądze z PFR. Czy to nieuczciwe pseudodziennikarstwo? Jak każde dyspozycyjne, na telefon i polityczne zlecenie. Czy to coś nowego w TVP? No jasne, jeszcze wczoraj nad Woronicza aniołowie na harfach akompaniowali standardom przyzwoitości, a dziś…

Nie przeocz

Z Wiadomości od lat płynie medialny ściek prymitywnej propagandy, która – w zależności od potrzeb i okazji - tłukła po głowie uchodźców, gejów, nauczycieli, lekarzy, kobiety, Unię Europejską, WOŚP, a wszystko to w przerwach między jazdą po bandzie z całą opozycją. Premier nie protestował, wicepremier pewnie oglądał, ale się nie cieszył aż lufa została wycelowana w ich stronę. Oburzenie na brak standardów dziennikarskich jest tym bardziej komiczne, że przez 5 lat premier, prezydent i inni prominenci władzy wcale ich od TVP nie oczekiwali. Dziś dziwią się, że prawo Kalego jest jednak niesprawiedliwe. I to mimo 2 miliardów na media publiczne.

Postępujący rozkład Zjednoczonej Prawicy może zwiastować przyspieszone wybory. Można domyślić się, że jeśli dojdzie do nich w tym roku, wszystkie dostępne środki i narzędzia zostaną wykorzystane w propagandowym dziele metodą „na rympał”. Aha, w zarządzie Polska Press od kilkudziesięciu godzin zasiada Dorota Kania i nominacja ta nie była primaaprilisowym żartem.

Ostatni absurd dworskiej dyskoteki z żyletkami: najważniejsze osobistości w polskim porządku konstytucyjnym, zaczynając od prezydenta Dudy, mogą co najwyżej rzucić kapciem w telewizor, a większe szanse mieliby na odwołanie tego Kurskiego z Gazety Wyborczej, niż jego brata z TVP.

Nie mam wątpliwości, że Kurski Jacek przejdzie do historii bardziej niż Jerzy Urban. Rozumiem, że dla prezydenta i premiera pociecha to marna pod każdym względem, ale mnie tyle wystarczy. A każdy kłusownik, prędzej czy później, kończy z nogą w metalowej paszczy.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Nauczanie hybrydowe zamiast powrotu do szkół

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie