7 emocji. Bliskość. „Lubię patrzeć na zdjęcia i wspominać. Lubię, jak dzwonisz i opowiadasz, czego nauczyła się Tosia"

Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Zobacz galerię (8 zdjęć)
Intymne rozmowy i czułe słówka szeptane na ucho. Przelotne pocałunki i głębokie spojrzenia. Gładzenie po włosach... Dotyk i bliskość są nam niezbędne do życia, do dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego. Jesteśmy stworzeni do czułości i do bliskości. A tu nagle moja babcia, Anna Kapusta, od roku nie widziała swojej siostry, choć ta mieszka zaledwie kilka przystanków autobusowych dalej - pisze Katarzyna Kapusta-Gruchlik, dziennikarka Newsroomu „Dziennika Zachodniego".
  • „7 emocji. Inne spojrzenie na pandemię" to projekt DZ na rocznicę lockdownu. Podsumowujemy, jak zmienił się świat pisząc o ludziach i ich emocjach
  • Katarzyna Kapusta-Gruchlik, dziennikarka Newsroomu „Dziennika Zachodniego", wybrała bliskość, bo jesteśmy stworzeni do czułości i bliskości
  • O tym, jak pandemia brutalnie odebrała bliskość seniorom, opowiadają bohaterki reportażu: Helena Skulska-Siewicz i Anna Kapusta, babcia dziennikarki
  • „Straciłam trochę radość życia, bo to za długo trwa. Nie wolno mi tego, nie wolno mi tamtego. Nikt mnie nie odwiedza"
  • Jak sobie radzą z życiem w samotności i czterech ścianach? Co pomaga im przetrwać ten trudny czas?
  • Obie panie są już po dwóch dawkach szczepionki i z nadzieją wyczekują normalności

***

Intymne rozmowy i czułe słówka szeptane na ucho. Przelotne pocałunki i głębokie spojrzenia. Gładzenie po włosach... Dotyk i bliskość są nam niezbędne do życia, do dobrego samopoczucia fizycznego i psychicznego. Jesteśmy stworzeni do czułości i do bliskości. A tu nagle moja babcia, Anna Kapusta, od roku nie widziała swojej siostry, choć ta mieszka zaledwie kilka przystanków autobusowych dalej.

Kiedy pod koniec ubiegłego roku dziennikarze spytali seniorów z Wielkiej Brytanii, jaki jest główny powód tego, że chcą się zaszczepić, zdecydowana większość z nich odpowiedziała, że chce bezpiecznie przytulić wnuki. Potrzeba dotyku jest zwyczajowo przypisywana dzieciom, tymczasem dla seniorów trzymanie się za rękę jest bardzo ważne. Bliskość jest dla nich bardzo ważna.

Mamy dzisiaj kryzys bliskości

Uczucie delikatnej cielesnej bliskości może uśmierzyć ból fizyczny - tak twierdzą badacze z University of Colorado w Boulder. Dzięki dotykowi między bliskimi dochodzi do synchronizacji rytmu serca. Rok temu pandemia odebrała ludziom na całym świecie możliwość kontaktu z drugim człowiekiem i poczucie bliskości. Dotyk i relacje z bliskimi, znajomymi, zastępują nam komunikatory - te wszystkie Skype’y, Zoomy czy Teamsy, a osobiste rozmowy - te przez telefon. Największy kryzys, jaki wywołała pandemia, to kryzys bliskości.

Wyzwaniem w 2020 roku stały się home office i zdalne nauczanie, wspólne funkcjonowanie rodzin pod jednym dachem przez całą dobę. Ale są też ludzie, którzy swoich bliskich nie widzieli od roku. Żyją w czterech ścianach. Poczucie osamotnienia szczególnie dotyka osoby starsze.

Moja babcia, Anna Kapusta, od roku nie widziała swojej siostry, choć ta mieszka zaledwie kilka przystanków autobusowych dalej. Początek pandemii był dla niej wyjątkowo trudny. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej zmarł mój dziadek, z którym żyła wspólnie przez ponad 60 lat.

- Najbardziej brakuje mi bliskości z prawnuczkami, wnukami, synami i synowymi. Rok nie widziałam siostry. Przestałam jeździć tramwajami i autobusami. Przez pierwsze miesiące w ogóle nie wychodziłam z domu - wspomina Anna.

Staraliśmy się robić wszystko, by pokazać babci, że jesteśmy blisko niej, choć nie możemy się zobaczyć i przytulić. Dzwoniliśmy po kilkanaście razy dziennie tylko po to, by zapytać, co robiła przed chwilą i jak potoczyła się akcja w tureckim serialu, który akurat ogląda. Pełnimy coś na kształt dyżurów, robimy jej zakupy.

- Bałam się. Nie wiedziałam, jak to wszystko się potoczy. Przez brak ruchu zaczęło dokuczać mi kolano. Uparłam się, żeby synowie pozwolili mi wychodzić po jakieś drobne sprawunki do sklepu czy choćby na chwilę na spacer. Żeby był jakiś rozruch, żebym widziała innych ludzi - opowiada. - Kupili mi rękawiczki jednorazowe, maseczki i przyłbice. Co poza tym? Często dzwonimy do siebie z siostrami. Z siostrą Basią z Krakowa prowadzimy długie rozmowy telefoniczne o tym, co akurat danego dnia mamy zaplanowane. Opowiadam jej o prawnuczkach - mówi.

W mieszkaniu mojej babci na ścianie pokoju wisi cała galerii zdjęć: wnuków i prawnuczek. Fotografie ustawione są także na meblach. Przypominają babci, że nie jest sama. Że normalny świat naprawdę istniał.

- Lubię na nie patrzeć i wspominać. Lubię, jak dzwonisz i opowiadasz, czego nowego nauczyła się Tosia (moja córka - red.). Bardzo mnie wzruszyło, kiedy pierwszy raz powiedziała do telefonu „Baba Ania”. Tyle nas omija przez tego wirusa. Liczę, że teraz, gdy już się zaszczepiłam, wrócimy do normalności - uśmiecha się moja babcia.

Każdy, dosłownie – każdy pragnie czułości

Dotyk jest naszą naturalną potrzebą. Każdy pragnie czułości, tylko nie każdy chce i potrafi się do tego głośno przyznać. Seniorzy, którym pandemia brutalnie ową naturalną bliskość odebrała, potrafią. Psychologowie podkreślają, że cała nasza koncepcja siebie zakorzeniona jest w dotyku. Już w życiu płodowym układ nerwowy pozwala dziecku odróżnić ciało własne od ciała matki. Rodzimy się z naturalną potrzebą bliskości.

- Pandemia zmieniła naprawdę dużo u osób, które osobowościowo były uwarunkowane do bardzo bogatego życia społecznego, czyli ekstrawertyków, osób towarzyskich, które lubiły wychodzić do kina, teatru. Zupełnie inaczej jest w przypadku osób introwertycznych, lubiących samotne przebywanie. W ich życiu niewiele się zmieniło, ponieważ nadal mogą wyjść do sklepu czy do kościoła - mówi dr Edyta Bonk, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Helena Skulska-Siewicz należy do tej pierwszej grupy. Elegancka, dystyngowana, elokwentna. Uśmiechnięta, ciepła i łaknąca kontaktu z drugim człowiekiem. Każdy przedmiot w jej mieszkaniu w Katowicach ma swoją historię i wiąże się z konkretnym człowiekiem. Na ścianach wiszą fotografie męża pani Heleny, jej samej oraz przyjaciół. Na niewielkim stoliczku do kawy leży pokaźny stosik książek. - Lubię czytać, przynajmniej to mogę robić bez ryzyka - uśmiecha się katowiczanka.

Tuż obok domu pani Heleny, znajduje się filia katowickiej biblioteki. Panie z książnicy dostarczają jej książki, zostawiając stosik na progu mieszkania.

Okazuje się, że telefon to tylko proteza

Przed wybuchem pandemii była bardzo aktywną towarzysko osobą. Jest honorową wiceprzewodniczącą śląskiego Związku Emerytów i Rencistów w Katowicach. Do marca 2020 roku była ciągle aktywna. Nie brakowało jej zajęć, nie narzekała na nadmiar wolnego czasu.

- Muszę przyznać, że od początku bardzo przestrzegam wszystkich zaleceń. Siedziałam w domu. Ktoś zawsze mi przynosił zakupy, ale to nie jest życie dla mnie. Straciłam trochę radość życia, bo to za długo trwa. Nie wolno mi tego, nie wolno mi tamtego. Nikt mnie nie odwiedza - opowiada cicho.

Brak bliskości drugiego człowieka na panią Helenę, duszę towarzystwa, działa fatalnie. Rozmowy telefoniczne z przyjaciółmi i znajomymi są jak źle dobrana proteza, która zaczyna ją coraz bardziej uwierać.

- Tylko dzwonimy do siebie. Nie pijemy kawki, nie przytulamy się na powitanie. Rok nie widziałam się z przyjaciółką, choć wcześniej spotykałyśmy się bardzo często. Brakuje mi tego kontaktu - wyznaje seniorka.
Pani Helena urodziła się 1 kwietnia 1922 roku w Łodzi. Dzieciństwo spędziła w Warszawie, studiowała w Poznaniu. Do Katowic przyjechała za miłością. Mąż pani Heleny był redaktorem „Dziennika Zachodniego”.

- Podążyłam za mężem, choć w Łodzi miałam bardzo dobrą pracę. Pracowałam w Centralnym Zarządzie Przemysłu Odzieżowego. Od początku na stanowisku kierowniczym - wspomina pani Helena.

Doskonale pamięta dzień, w którym polski rząd ogłosił lockdown. - Usiadłam w fotelu i zastanawiałam się, jak teraz będziemy żyć. Najbardziej mnie zabolało, że nasz związek emerytów nie będzie mógł prowadzić takiej działalności, jak dotąd. Teraz już w ogóle się nie spotykamy.

Zrobiłam porządki dla zabicia czasu

Pierwsze tygodnie lockdownu energiczna katowiczanka postanowiła spożytkować… gruntownie porządkując mieszkanie. Chciała dobrze wykorzystać czas, ale tak naprawdę szukała absorbującego zajęcia, bo odcięcie od normalności jej doskwierało. Zaczęła nie od mycia okien, albo przeglądu szafy, ale od dokumentów.

- Zawsze to odkładałam. W końcu postanowiłam uporządkować papiery, posegregować, co muszę trzymać w teczkach, a co jest do wyrzucenia. Zaczęłam też robić porządek w biurku męża. Zajęło mi to sześć dni - opowiada pani Helena.

Gdy uporała się z dokumentami, zrobiła porządek w spiżarni, a potem w garderobie. Zakupy pomagają pani Helenie robić sąsiadki. Panie wypracowały przez ostatni rok system komunikacji i rozliczania wydanych pieniędzy.

- Między mną a sąsiadką z naprzeciwka jest nić przyjaźni. Iwonka dzwoni do mnie raz w tygodniu. Ja już wtedy mam przygotowaną karteczkę i mówię jej, co potrzebuję - opowiada Helena Skulska-Siewicz.

Przyznaje, że na początku nie chciała słyszeć o szczepieniu przeciw COVID-19. Zdanie jednak szybko zmieniła. Bo bardzo chce odzyskać odrobinę normalności, jaką dają jej kontakty z przyjaciółmi i ciągły ruch. - Pomyślałam, że nie będę się szczepić, bo nigdy nie szczepiłam się na grypę i nigdy też na nią nie chorowałam. Potem jednak skarciłam samą siebie, że przecież nie mogę w ten sposób myśleć, trzeba myśleć też o innych. Zapisałam się na samym początku. Jestem już po dwóch dawkach - mówi zadowolona seniorka.

To, co łączy panią Helenę z moją babcią Anną, to nadzieja. Nadzieja, że skoro zostały zaszczepione przeciw COVID-19, to będą mogły znowu kogoś przytulić, podać mu rękę na powitanie albo pocałować.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie