Atmosfera jest fatalna - mówią byli pracownicy KES w Wodzisławiu Śl. Co na to kierownictwo?

Arek Biernat
Arek Biernat
Firma KES działa w Wodzisławiu Śl. od końca 2018 roku Facebook Mieczysław Kieca
Atmosfera jest fatalna. Wiele osób się zwalnia z tego powodu. Inne są zwalniane, bo się odzywają – słyszymy od zniesmaczonych osób, które podjęły się pracy w czeskiej firmie KES w Wodzisławiu Śl. Zarzutów jest więcej. Kierownictwo zakładu jest innego zdania. - Nie ma podstaw do stwierdzenia jakichkolwiek naruszeń - odpowiada Petr Kania z KES.

Od października 2018 roku czeska firma KES działa przy ul. Pszowskiej w Wodzisławiu Śl. Nieprzypadkowo przedsiębiorstwo zajmujące się m.in. produkcją systemów oświetleniowych na potrzeby przemysłu samochodowego wybrało Polskę. Do chwili otwarcia swojej fabryki niedaleko Starostwa Powiatowego zatrudniało około pół tysiąca Polaków, którzy codziennie dojeżdżali do głównej siedziby we Wratimowie. Dlatego Czesi postanowili zainwestować po naszej stronie granicy.

Od początku roku do naszej redakcji zaczęły dochodzić sygnały niezadowolonych pracowników. Narzekano na traktowanie, nierówności w wypłatach. - Atmosfera jest fatalna. Wiele osób się zwalnia z tego powodu. Inne są zwalniane, bo się odzywają - słyszymy.

Porozmawialiśmy z kilkoma osobami, które pracowały w KES (niektóre z nich w trakcie rozmów były jeszcze pracownikami firmy). Część postanowiła sama odejść, innym podziękowano w - ich zdaniem - niejasnych okolicznościach. Chroniąc ich prywatność zmieniliśmy w wypowiedziach imiona (dane do wiadomości redakcji). Podkreślają, że takie traktowanie nie spotyka wszystkich. Jednak osób, które tego doświadczają, w ich przekonaniu nie jest mało.

Kierownictwo KES odpiera zarzuty i przedstawia swoje stanowisko w tej sprawie.

Za naukę potrącanie z wypłaty

Pani Barbara nie ma wątpliwości, że była niesprawiedliwie traktowana.

- Pierwszy miesiąc w pracy przeznaczony był na naukę. To oznacza, że nie miały być pokazywane tzw. czerwone kartki, które oznaczają źle wykonaną pracę i potrącenie 50 zł z wypłaty. Było jednak zupełnie inaczej. Już pierwszego dnia otrzymałam ostrzeżenie. W pierwszym miesiącu było ich bodaj 5, to 250 zł mniej na wypłacie. Nie tak się umawialiśmy

- słyszymy.

Zwraca uwagę na zachowanie brygadzistek (ten zarzut powtarza się od innych osób).

- Zawsze pretensjonalny ton, czasem agresywny. Do tego obgadywanie pracownika tuż za jego plecami wydawało się normą. Słyszał to nie tylko pomawiany, ale także osoby stojące wokół. Raz usłyszałam: "Obserwuję ciebie, uważaj sobie". Co to w ogóle ma znaczyć? Przerzucana ze stanowiska na stanowisko dawałam radę, widziałam przecież jak pracują inne osoby. Ale zawsze tak długo szukały, żeby coś znaleźć. Po prostu typują sobie "ofiarę" i potem taką osobę gnębią. Praca, jak praca. Trzeba zrobić jak najlepiej swoje, pieniądze są wówczas dobre. Ale w takiej atmosferze nie da się pracować. Nie mogłam spać, taki towarzyszył stres. Żołądek ściśnięty i zastanawianie się, co dzisiaj będzie nie tak?

- dodaje rozmówczyni z 20-letnim stażem, która złożyła wypowiedzenie.

Dodaje, że czasem nie brakowało wulgarnego słownictwa. - Kur..., umiesz to lepiej zrobić? - miało paść kiedyś na zmianie.

- Usłyszałam, że są fajne zarobki. Zatrudniłam się w październiku. Nie pracuję tam od stycznia. Ale tego nie żałuję, bo nie wytrzymałabym psychicznie. Szukanie ofiar wśród pracowników. Kiedy wyrabiałam normy, byłam od razu przerzucana na inne stanowisko. Tylko po to, żebym się nie sprawdziła, żebym nie wyrabiała norm, żeby był pretekst do wyrzucenia mnie z pracy. Wiadomo, że najpierw należy poznać specyfikę roboty, a to nie jest łatwe. Radziłam sobie. Szukając haka na człowieka, potrafią brygadzistki bezczelnie patrzeć się jednej pracownicy na ręce. Kto może pracować w takich warunkach? Przed zwolnieniem przez dwa miesiące czułam, że jestem pod "lupą". Dlaczego, bo postawiłam się za koleżankę, która niesłusznie została posądzona o coś, czego nie zrobiła. Słyszałam, że mnie obserwują. Pracy nie utrzymają tam osoby, które walczą o swoje i pytają. Pracowałam za komuny i nie było takiej atmosfery

- opowiada pani Ewelina.

I dodaje. - Do tego słychać było przekleństwa po czesku, pokrzykiwanie. Brak kultury. Nawet słowem nie można odezwać się do osoby obok, mimo że robota idzie, bo zaraz podchodzą i krzyczą, że rozmawiamy. A przecież to nie pogawędki o rodzinie, tylko o pracy, tłumaczymy sobie często jak coś zrobić, żeby np. nie wołać brygadzistki, bo to znowu jest problem dla nich. Mimo, że na początku słyszeliśmy: "Jak jest problem, wołajcie, pomożemy". W praniu wyszło zupełnie co innego.

Pani Karolina do Wodzisławia Śl. przeniosła się po pół roku stażu we Wratimowie w Czechach. - Praca była ok, atmosfera też. Przenosiny do Wodzisławia Śl. wydawały się naturalne. Bliżej domu, krótszy dojazd. Ale to zupełnie dwa inne zakłady.

Jedna z brygadzistek podchodzi i mówi: "rób szybciej", zaraz druga podchodzi: "rób wolniej i dokładniej". To się nie trzyma kupy. To szybciej czy wolniej? Jakiś obłęd. Norm nie zawsze można było wyrobić, bo się psuły się maszyny. I nawet w takim przypadku problemem było to, że ktoś się do kogoś odzywa. Stać na baczność i się nie odzywać. Do tego obgadywanie majstrowych za plecami

- tłumaczy.

Część osób zarzuca, że pracodawca zachowywał się nie fair wobec pracowników.

- Pracowałem na okresie próbnym na magazynie. Wszystko przygotowywałem, szkoliłem pracowników. Dwa dni przed końcem umowy zapewniano mnie, że umowa zostanie przedłużona. W czwartek od szefa słyszę, że nie ma sprawy i umowa zostanie przedłużona. A w piątek o 14 przychodzę i słyszę że mam się pakować. Wcześniej majstrowa myślała, że chyba jestem głupi i nie rozumiem nic z czeskiego. Była inwentaryzacja. Przy około 20 osób wyzywała mnie: gej, pedał, nierób. Dla niej normalne było powiedzieć do kogoś ty ch..., kut...". Niby takie żarty. Fakt, poszliśmy z tym do kierownika. Po jakimś czasie wróciła do Wratimowa

- mówi Błażej.

- Kadrowa przyniosła protokół powypadkowy. Skręciłam nogę z powodu nierówności w wylewce. Było napisane, że o podwiniętą wykładzinę. Była normalnie rozłożona, ale pod nią była nierówność. Chciano zmienić przyczyny wypadku. Powiedziałam, że nie podpiszę albo wniosę uwagę. Dopiero potem zmieniono zapis. Dodam, że taka nierówność została przyjęte przy odbiorze obiektu...

- tłumaczy z kolei pani Dorota.

Wszyscy rozmówcy powtarzali w rozmowach zarzut dotyczący nierówności w pensjach. Według nich pracownicy próbowali dowiedzieć się, jak wygląda sposób naliczania wypłat. Dopiero po licznych prośbach doszło do spotkania z osobami odpowiedzialnymi i kierownictwem zakładu. Osoba, która najwięcej pytała... została wkrótce potem zwolniona.

- Zostałam zwolniona, bo pytałam o sposób naliczania wypłat. Chciałam, żeby ktoś w końcu mi to wytłumaczył. Była osoba, co zapracowała za 600 zł, a dostawała ponad 1000 zł. Nie rozumiałam tego, podobnie inne osoby. To żadna zazdrość. Po prostu ja i inni pracownicy chcieliśmy wiedzieć, z czego to wynika. Niech sobie inni zarabiają nawet dwa i trzy razy więcej ode mnie. Najważniejsze, żeby wszystko było jasne i klarowne. Wiedziałam, że mnie zwolnią po tym spotkaniu. Później usłyszałam w firmie "trzeba było siedzieć cicho" - podkreśla.

Nie przegapcie

KES: Nikt nie zgłaszał uwag

Za pomocą mejla przekazaliśmy kierownictwu KES relacje rozżalonych osób. W odpowiedzi czytamy m.in. „przedstawione relacje są nieprawdzie oraz naruszające dobre imię firmy”.

- Pragnę z całą stanowczością podkreślić, że żaden z pracowników zatrudnionych w firmie Kes Poland sp. z o.o. nie zgłaszał uwag, ani zastrzeżeń do warunków pracy panujących w zakładzie. Dodatkowo żaden z pracowników nie skarżył się na nierówne traktowanie w zatrudnieniu, czy też na panującą w zakładzie pracy atmosferę. Zapewniam Pana, że gdyby pojawiły się jakiekolwiek zastrzeżenia ze strony pracowników, to zostałyby wdrożone odpowiednie i adekwatne działania

- odpowiada Petr Kania, Kierownik Działu Produkcji i Logistyki w KES w Wodzisławiu Śl.

Podkreśla, że KES Poland jest częścią austriackiego koncernu ZKW Group Gmbh, gdzie obowiązują jednolite, międzynarodowe standardy i wartości. - Każdego pracownika, dostawcę czy klienta traktujemy z szacunkiem oraz należnym zaufaniem. Staramy się aby dla każdego pracownika warunki pracy były komfortowe i atrakcyjne - słyszymy.

Kategorycznie zaprzeczył, aby istniały jakiekolwiek nierówności w wynagradzaniu pracowników. Dodał, że w zakładzie pracy, tak jak w większości zakładów produkcyjnych stosowany jest akordowy system wynagradzania, który zależny jest od wypracowanych przez pracowników norm. W ogólnodostępnym regulaminie wynagradzania została określona stawka akordowa oraz normy pracy. W zależności od wypracowanych norm, a tym samym od osiągniętych przez pracownika wyników, stawka za jedną roboczogodzinę może różnić się nawet o kilka złotych.

- Dlatego też, jeżeli jeden z pracowników osiąga 90 proc. normy, a drugi 120 proc. normy, to należne pracownikowi wynagrodzenie może różnić się nawet o kilkaset złotych. Różnice w wysokości należnego wynagrodzenia są zależne jedynie od osiąganych przez pracowników wyników pracy. Wskazuję również, że dla jasności co do sposobu wyliczania wynagrodzenia, w zakładzie pracy zostało zorganizowane spotkanie dla wszystkich pracowników, na którym zostały wyjaśnione wszelkie wątpliwości i rozbieżności w tym zakresie - dodaje Petr Kania.

Podkreślił, że w zakładzie pracy w dniach od 21 lutego do 1 marca 2019 r. miała miejsce zwyczajowa kontrola Państwowej Inspekcji Pracy, która nie wykazała nieprawidłowości w zakresie sposobu wynagradzania pracowników, czy też naliczania im wynagrodzenia. Wskazuje również, że zgodnie z austriackimi standardami w Kes Poland często odbywają się również wewnętrzne audyty, które mają na celu stałe poprawianie warunków bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przestrzeganie wszelkich przepisów prawa, zasad i regulacji zgodnych z ZKW Group Gmbh.

- Odnosząc się do przedstawionych przez Pana zarzutów o niewłaściwym traktowaniu pracowników przez team leaderów, chciałbym wskazać, że zgodnie z naszym regulaminem pracy wszelkie działania lub zachowania uznawane w kodeksie pracy za mobbing w stosunku do innych pracowników, traktowane jest jako ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, co w tym wypadku skutkuje rozwiązaniem umowy o pracę z winy pracownika bez wypowiedzenia. Zapewniam Pana, że nasi team leaderzy nie tylko dbają o rozwój pracowników, ale również rozumieją spoczywające na nich obowiązki. Osoby te są wybierane spośród zatrudnionych już pracowników. Od team leaderów wymaga się przede wszystkim dobrej współpracy z pozostałymi pracownikami i gdyby pojawiły się jakiekolwiek informacje o przekraczaniu przez nich kompetencji, to zostałyby wyciągnięte odpowiednie konsekwencje

- zaznacza Petr Kania.

Zaznaczył, że KES na lokalnym rynku pracy jest nowym zakładem produkcyjnym, który stale się rozwija i modernizuje. Początkowo w firmie zatrudnionych było 40 osób, a obecnie ponad 100. „Liczba pracowników jest systematycznie zwiększana, co świadczy o atrakcyjności pracodawcy” - czytamy.

Zaznacza, że każdy pracownik ma prawo do krytyki pracodawcy, czy też wyrażania swojego niezadowolenia.

- Nasi pracownicy mogą zgłaszać wszelkie wątpliwości zarówno bezpośrednio do przełożonych jak i anonimowo. Jesteśmy otwarci na konstruktywną krytykę i sugestie. Dlatego z należytą uwagą przeanalizowaliśmy ujawnione przez Pana krytyczne głosy i anonimowe relacje byłych pracowników, jednakże w dalszym ciągu uważamy, że nie ma podstaw do stwierdzenia jakichkolwiek naruszeń - kończy Petr Kania.

Obawialiśmy się utraty pracy

Osoby, z którymi rozmawialiśmy nie zgłaszały uwag w czasie pracy w KES, bo ze względu na atmosferę, sposób traktowania, obawiały się zwolnienia. - Jeżeli w naszą stronę odzywano się czasem nawet w wulgarny sposób, to oczywiste jest, że się obawialiśmy zgłaszać. Przykład jednej z pań jest dobitny. Chciała się dowiedzieć, w jaki sposób były naliczane wypłaty, to potem została zwolniona. Z rodziną na utrzymaniu nie można się narażać... - słyszymy.

Dodają, że nagłaśniając sprawę chcą zmienić atmosferę w firmie, aby inne osoby nie spotkało takie traktowanie.

Pracujecie bądź pracowaliście w firmie KES? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Zobaczcie koniecznie

Jak produkowany jest prąd w Elektrowni w Rybniku?

Debata DZ: Jak walczyć ze smogiem?

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pryatny

Z ta firma jest jednak coś nie tak...???? , gdy był nabór pracowników 2 razy wysłałem CV po czym za parę dni zadzwoniłem z zapytaniem czy zostanę zatrudniony. To powiedziano mi,ze firma nikogo nie dyskryminuje a na produkcję mnie nie przyjęli mając doświadczenie w pracach na produkcji. Mieszkając w powiecie. Pytam się kogo zatrudniają. Gdyby był dobrze to by się ludzie nie zwalniali a rekrutacji by nie było co 3 miesiące czy pół roku ?

G
Gość
2019-06-28T13:33:34 02:00, Gość:

Idiotyzmem by było, aby pracodawca przyznał się do mobbingu wobec pracowników. Stworzyli system stosowany w obozach koncentracyjnych, czyli tzw. lager kapo spośród lojalnych pracowników, to nie są jacyś "team leaderzy", to są osoby, które za wszelką cenę chcą się wykazać lojalnością i bezwzględnością wobec podległych pracowników. Proponuję aby pracownicy "pod obstrzałem" pracodawcy nagrywali rozmowy na dyktafony ( to nie duży wydatek) i w ten sposób uzyskają niezbite dowody złego traktowania. A swoją drogą jak takiej firmie nie pasują polskie standardy pracy , polski kodeks pracy - to sio do siebie i niech gnębią swoich.Co to się porobiło z nowobogackimi ?

Raczej zwyczaj jest w 2 stronę - w Czechach przeztrzega się przepisów i kodeksów, mają inne prawo ale tam raczej firmy dbają o pracowników i nie olewają tych przepisów które mają.

M
MS

Jeżeli to wszystko prawda to jest to mega oburzające i potraktował bym taka firmę z buta i won z kraju, a wszystkim tym pseudo kierownikom zrobił takie same piekło. miałem nadzieje, że w naszym kraju będzie coraz lepiej pod względem mentalności ludzi wobec siebie, ale obecnie w większości w fabrykach pracują na stanowiskach "kierowniczych" właśnie takie pijawki. Żeby nie było kiedyś pracowałem w fabryce krótko, bo pół roku, ale zdążyłem się przekonać na własnej skórze jaka to miła praca. Na szczęście wylądowałem w transporcie chociaż jest tam źle, ale aż takiego mobbingu jak np. w tym przypadku nie ma.

G
Gość

Idiotyzmem by było, aby pracodawca przyznał się do mobbingu wobec pracowników. Stworzyli system stosowany w obozach koncentracyjnych, czyli tzw. lager kapo spośród lojalnych pracowników, to nie są jacyś "team leaderzy", to są osoby, które za wszelką cenę chcą się wykazać lojalnością i bezwzględnością wobec podległych pracowników. Proponuję aby pracownicy "pod obstrzałem" pracodawcy nagrywali rozmowy na dyktafony ( to nie duży wydatek) i w ten sposób uzyskają niezbite dowody złego traktowania. A swoją drogą jak takiej firmie nie pasują polskie standardy pracy , polski kodeks pracy - to sio do siebie i niech gnębią swoich.Co to się porobiło z nowobogackimi ?

L
Lucyfer

Witamy w polskim piekielku!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3