Bartosz Szczygielski „Krew” RECENZJA: bardzo dobry kryminał...

    Bartosz Szczygielski „Krew” RECENZJA: bardzo dobry kryminał noir. Druga część trylogii pruszkowskiej jest mroczna i wciągająca

    Zdjęcie autora materiału

    Maria Olecha-Lisiecka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    „Krew” to druga część trylogii pruszkowskiej Bartosza Szczygielskiego, kontynuacja „Aorty”. Szczygielski wybrał drogę czarnego kryminału. Drogę niełatwą, bo wbrew pozorom pisanie mrocznych, naturalistycznych powieści kryminalnych z misternie skonstruowaną zagadką kryminalną, wyrazistymi postaciami i wciągającą fabułą, nie jest proste. W tym gatunku dość łatwo odstręczyć czytelnika nadmiarem naturalistycznych opisów, epatowaniem brutalnością i zanurzaniem w mrok. Jednak Bartosz Szczygielski z kryminałem noir radzi sobie świetnie. Najpewniej dlatego, że ma swój unikalny styl, potrafi zaskoczyć i dorzuca sporo czarnego humoru.
    Bartosz Szczygielski „Krew”

    Bartosz Szczygielski „Krew” ©Mat. pras. W.A.B.

    Po tragicznych wydarzeniach kończących pierwszą część serii Gabriel Byś, policjant i główny bohater kryminałów Szczygielskiego, trafia do szpitala psychiatrycznego. Jest pacjentem w Tworkach. Próbuje zapomnieć o tragedii, jaka go spotkała, o pracy. Próbuje „normalnie” żyć. Szpitalna rutyna oddziału psychiatrycznego ma mu w tym pomóc. Byś jest psychicznym wrakiem. Nie odwiedza go nikt poza Moniką, policjantką, którą czytelnicy poznali w „Aorcie”. Monika też ma swoje problemy, ale tym razem to ona ustawia Bysia do pionu.

    Pewnego dnia na dziedzińcu szpitala w Tworkach starsza kobieta dokonuje makabrycznego odkrycia. Uważa, że to cud, a inni pacjenci zaczynają jej wierzyć.
    Przed budynkiem, w miejscu znaleziska, zaczynają się zbierać tłumy gapiów i innych wierzących w cud. Tę niewiarygodną i niesprawdzoną historię szybko podchwytują media. Dziennikarze wietrzą sensację. Policja zaczyna śledztwo, ale bardzo nieudolnie, bo niełatwo znaleźć wiarygodnych świadków wśród pacjentów szpitala psychiatrycznego.

    Tutaj przeczytacie recenzję "Aorty", pierwszej części trylogii Bartosz Szczygielskiego

    Sprawę tworkowskiego makabrycznego znaleziska prowadzi Monika, ale pomaga jej Gabriel. Tyle że otumaniony lekami Byś sam nie wie, co jest prawdą, a co nie. Kiedy zostaje popełniona kolejna zbrodnia, Gabriel czuje, że traci grunt pod nogami. Zaczyna popadać w obłęd. Szybko okaże się, że w szpitalu dzieją się rzeczy, które z leczeniem ludzi nie mają nic wspólnego…

    Równocześnie z historią Gabriela Bysia w „Krwi” czytelnik śledzi dalsze losy Katarzyny Sokół, prostytutki znanej z „Aorty”. Kaśka i Byś są w jakiś sposób do siebie podobni. Oboje są na dnie, ich życie przypomina pułapkę, z której nie ma ucieczki. Jest tylko równia pochyła. Oczywiście – podobnie jak w pierwszej części trylogii – i w „Krwi” los zetknie ze sobą tych dwoje bohaterów.

    Mariusz Czubaj napisał, że Bartosz Szczygielski to najmroczniejszy autor kryminałów w Polsce. Trudno się z nim nie zgodzić, bowiem w swoich kryminałach Szczygielski obnaża najczarniejsze zakamarki ludzkiej duszy i umysłu. Czytając „Krew” miałam momentami wrażenie, że ten mrok nie ma dna, że mnie wkrótce pochłonie.

    Mroczna jest bowiem fabuła, bohaterowie – właściwie wszyscy - noszą mrok w sobie tak gęsty, że nadziei na światło nie widać, mroczna jest wreszcie sama zagadka kryminalna. Mimo to „Krew” czyta się jednym tchem. Szczygielski pisze tak, że nie sposób się oderwać! Ma swój unikalny styl, do tego jest bacznym obserwatorem rzeczywistości i przykłada dużą wagę do portretów psychologicznych postaci. Dzięki temu Gabriel, Kaśka i Monika, a także postaci drugoplanowe są wiarygodni i prawdziwi. I trudno im nie kibicować z zmaganiu się z potwornościami życia, które naszykował im Szczygielski.

    Co ważne dla mnie - autor skutecznie równoważy mroczność powieści… czarnym humorem. Tak, tak - i wychodzi mu to bardzo dobrze! Dowcipnych opisów i ironicznych refleksji nawiązujących do współczesnego świata, aktualnej rzeczywistości społeczno-politycznej, świata mediów, a także popkultury w „Krwi” nie brakuje. Aby nie zdradzać zbyt dużo, napiszę tylko, że sztandarowym przykładem, który mnie ubawił, była wpleciona w fabułę... Roszpunka (nie mylić z roszponką;)). Garść humoru w kryminałach bardzo cenię, zwłaszcza tego naturalnego, wynikającego ze stylu pisarza. Humor Szczygielskiego bardzo dobrze współgra z mrocznością powieści.

    „Krew” jest bardzo dobrą powieścią kryminalną. Szczygielski sam sobie zawiesił wysoko poprzeczkę. Z niecierpliwością czekam na finał pruszkowskiej trylogii. Polecam!

    Bartosz Szczygielski, „Krew”, wydawnictwo W.A.B., 2017, 400 stron



    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień













    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo