Dziś Światowy Dzień Walki z Depresją. Prof. Krzystanek o tym, jak ją rozpoznać i leczyć. Pandemia odbija się na zdrowiu psychicznym Polaków

OPRAC.:
Monika Chruścińska-Dragan
Monika Chruścińska-Dragan

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Światowy Dzień Walki z Depresją przypada 23 lutego. Szacuje się, że na zaburzenia depresyjne cierpi już od 15 do 20 proc. Polaków. A pandemia i będący jej konsekwencją lockdown tylko pogorszyły nasze zdrowie psychiczne. Zwłaszcza, jak wynika z badań ekspertów Kliniki Rehabilitacji Psychiatrycznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, u osób uprawiających dotąd aktywnie sport. Ale nie tylko im trudno jest odnaleźć się w nowej rzeczywistości. – Obecnie obserwujemy w psychiatrii wiele niepokojących zjawisk, związanych z epidemią COVID-19. Zmniejszyła się, może nawet o jedną trzecią, liczba pacjentów, przyjmowanych w poradniach zdrowia psychicznego. Nie zmniejszyła się jednak częstość zaburzeń psychicznych, w tym depresji. Te osoby z powodu znacznego pogorszenia ich stanu psychicznego trafiają na oddziały psychiatryczne – mówi prof. Marek Krzystanek, psychiatra z Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach – Ochojcu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Depresja jest jedną z najczęstszych chorób naszych czasów. Według Światowej Organizacji Zdrowia zaburzenia depresyjne to czwarty problem zdrowotny na świecie, a czas pandemii może go jeszcze nasilać.

Choroba ta ma bardzo wiele postaci, w zależności od tego jaki objaw lub objawy dominują.

– Wspólnym mianownikiem wszystkich rodzajów depresji jest spadek nastroju, który nie ma związku z obiektywną sytuacją, zmniejszenie lub zanik zdolności do odczuwania przyjemności i zainteresowania oraz zmęczenie i brak energii. Pojedynczy objaw nie czyni depresji. Muszą występować co najmniej dwa. Muszą one również utrzymywać się przez co najmniej dwa tygodnie. Jeżeli takie objawy utrzymują się krócej, np. trzy dni to jest to chandra, a nie depresja – podkreśla prof. Marek Krzystanek, psychiatra z Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Na nawracające zaburzenia depresyjne cierpi około 3 proc. populacji, jednak biorąc pod uwagę wszystkie formy zaburzeń depresyjnych można szacować, że cierpi na nie około 15-20 proc. populacji osób dorosłych.

Jednym ze skutków depresji jest bezsenność, która pojawia się coraz częściej także u pacjentów po przebyciu COVID-19. Tzw. pierwotna, czyli idiopatyczna bezsenność – dotyczy ok. 10-15 proc. wszystkich przypadków bezsenności. Zwykle mamy do czynienia z bezsennością objawową i depresja jest jej najczęstszą przyczyną.

– Zaburzenia snu w depresji mogą mieć różną postać. W depresji reaktywnej, czyli tej spowodowanej przeżywanym długotrwałym stresem, charakterystyczne są problemy z zasypianiem (fizjologiczne człowiek zasypia w ciągu 10-20 minut, a w starszym wieku do godziny), natomiast w nawracającej depresji, czyli depresji samoistnej – endogennej, charakterystyczne jest wczesne budzenie się, zwykle dwie godziny lub więcej w porównaniu ze zwykłą porą wstawania – ocenia prof. Krzystanek.

Co ciekawe, zaburzenia snu i depresja mają ten sam mechanizm – są zaburzeniem rytmu życia, rytmu biologicznego. – Sen w depresji normalizuje się jako ostatni – jest jakby sygnałem wyleczenia choroby – dodaje prof. Krzystanek.

Zobacz koniecznie

Jesteśmy zestresowani i niewyspani

Osoby, które ciężko przechodzą COVID19 oraz osoby przeżywające silny stres związany z paniką społeczną i lękiem przed utratą zdrowia lub życia, który przyczynia się do pogorszenia stanu psychicznego, powstawania depresji i jej nawrotów, jak również innych zaburzeń psychicznych, cierpią na zaburzenia snu.

– Obecnie obserwujemy w psychiatrii wiele niepokojących zjawisk, związanych z epidemią COVID19. Po pierwsze zmniejszyła się, może nawet o jedną trzecią, liczba pacjentów, przyjmowanych w poradniach zdrowia psychicznego. Nie oznacza to jednak, że zmniejszyła się częstość zaburzeń psychicznych, w tym depresji. Te osoby z powodu znacznego pogorszenia ich stanu psychicznego trafiają na oddziały psychiatryczne – wyjaśnia prof. Krzystanek.

Główną przyczyną tego stanu rzeczy są utrudnienia w dostępie do leczenia, wymuszone restrykcjami w kontaktach międzyludzkich związane z ochroną przed koronawirusem. Dużą pomocą okazała się w tych warunkach telemedycyna, większość wizyt u psychiatry odbywa się obecnie zdalnie. Ale nie każdy pacjent jest w stanie skorzystać z tej możliwości.

8 na 10 pacjentów profesora Krzystanka, jako przyczynę pogorszenia zdrowia psychicznego, wskazuje panikę społeczną i strach przed chorobą, generowane… przez media.

– Myślę, że rzetelna i wiarygodna informacja na temat realnego zagrożenia jest w sytuacji pandemii lekiem równie ważnym, jak farmakoterapia. Poza tym w Klinice Rehabilitacji Psychiatrycznej, którą kieruję, przeprowadziliśmy badanie na 435 osobach, aktywnie uprawiających sport. Badanie to wykazało znaczne pogorszenie ich zdrowia psychicznego, spowodowane przez wprowadzenie restrykcji w poruszaniu się – twierdzi specjalista.

Nie przeocz

Depresję trzeba leczyć

Depresja jest zaburzeniem pracy mózgu, a leczenie farmakologiczne jest jednym ze sposobów normalizacji objawów tego zaburzenia. – Jedną z funkcji mózgu jest utrzymanie nastroju, czyli stabilnego komfortu emocjonalnego i zdolności do odpowiedniego reagowania na różne sytuacje przyjemnością, ochotą i zainteresowaniem – wyjaśnia prof. Krzystanek i dodaje: Kiedy zaczynamy leczenie depresji, leki przeciwdepresyjne powodują zmianę w działaniu neuronów przez wzmocnienie ich działania, a zarazem powodują ich przebudowę. Komórki nerwowe tworzą nowe białka strukturalne, enzymatyczne i receptorowe, które odnawiają komórki nerwowe, przez co stają się one silniejsze i lepiej wykonują swoje funkcje.

Takie wzmocnienie, przebudowa i zmiana zajmują więcej czasu, dlatego leki te działają wolniej – ich efekt zauważalny jest zwykle dopiero po dwóch tygodniach leczenia. W starszym wieku ten okres może wydłużyć się nawet do 2-3 miesięcy.

– Jest to jedno z najbardziej frustrujących przeżyć pacjentów i ich rodzin w czasie leczenia depresji – konieczność czekania na efekt. W przypadku leczenia depresji psychiatria jest rzeczywiście sztuką cierpliwości – podsumowuje prof. Krzystanek.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie