Już za chwilę wojna. Koniec sierpnia, ostatnie dni pokoju na Śląsku

grażyna kuźnik
Narodowe Archiwum Cyfrowe
Ludzie skarżyli się, że bank nie wypłaca pieniędzy, paskarze drą skórę, chcą 5 zł za kilogram słoniny; pytali, czy wekować mięso i robić zapasy z mąki. Młody redaktor odpowiadał, że nie wie. Henryk Racki wspominał ostatnie dni sierpnia 1939 roku: ,,Doprawdy, nie wiem nic. W redakcji prowadzono ożywione, gorące, a nieraz bardzo burzliwe dyskusje. Nikt jednak nic na pewno nie wiedział, choć łudzono się, że pogróżki Hitlera rozejdą się po kościach i do wojny nie dojdzie.’

Od samego rana dzwoniły bez przerwy telefony. Ludzie pytali czy to prawda, że rokowania z rządem Rzeszy są zerwane i jakie zapasy żywnościowe trzeba zrobić na wypadek wybuchu wojny. Dziennikarz śląskiego oddziału Polskiej Agencji Telegraficznej Henryk Racki opisał ostatnie dni sierpnia 1939 roku. Nie wiedział, co odpowiadać czytelnikom, bo nie było żadnych oficjalnych informacji. Miejscowe władze pakowały się lub już wyjechały.

A ludzie skarżyli się, że bank nie wypłaca pieniędzy, paskarze drą skórę, chcą 5 zł za kilogram słoniny; pytali, czy wekować mięso i robić zapasy z mąki. Młody redaktor odpowiadał, że nie wie. Wspominał: ,,Doprawdy, nie wiem nic. W redakcji prowadzono ożywione, gorące, a nieraz bardzo burzliwe dyskusje. Nikt jednak nic na pewno nie wiedział, choć łudzono się, że pogróżki Hitlera rozejdą się po kościach i do wojny nie dojdzie.

Zobacz zdjęcia

Gazety podtrzymywały Polaków na duchu. ,,Siedem Groszy” zapewniało, że ,,Hitler przeczuwa swój rychły zgon”, a Niemcy to naród starzejący się i tak upadły moralnie, że sam się wykończy. ,,Polonia” była pod wrażeniem śmierci swojego założyciela Wojciecha Korfantego, którego pogrzeb odbył się 20 sierpnia w Katowicach, ale wypuściła ostatni numer z tytułem na pierwszej stronie ,,Wojna rozpoczęła się. Rzesza niemiecka napadła na Polskę.”

Dramatyczne sceny

Dalekopis w redakcji PAT wyrzucał niepokojące wiadomości. Nadchodziły depesze agencyjne z całego świata; ,,Times” zapewniał, że: ,,Wielka Brytania kwestionuje prawo jakiegokolwiek państwa do tłumienia przemocą niepodległości innego.” Wyrażano nadzieję, że Polacy szybko odepchną Niemców, albo że Hitler tylko straszy. Ale już 25 sierpnia pracownik niemieckiego konsulatu generalnego w Katowicach do placówki Abwehry we Wrocławiu wysłał meldunek, że polski Górny Śląsk spodziewa się wojny. Dokument zachował się w Archiwum Wehrmachtu w Gliwicach.

Konsulat donosił: ,,Werbowani są rezerwiści od rocznika 1890 wzwyż. Wszystkie pociągi przybywają i odchodzą z bardzo dużym opóźnieniem, powodem są transporty rezerwistów. Tak zwana w Polsce lepsza klasa w popłochu opuszcza Katowice. Skutkiem tej ucieczki jest panika i podwyżki cen. Nastrój prawdziwie wojenny. Wszystkie cywilne samochody zostały zarekwirowane.” (IPN).

Racki we wspomnieniach ,,Śląski wrzesień” potwierdzał te nastroje: ,,W długich kolejkach przed bankami dochodzi do dramatycznych scen. Bank wypłaca tylko częściowo wkłady. Ludzie tracą panowanie, a straż porządkowa radzi sobie z trudem. To samo przed sklepami żywnościowymi.” Na wystawach niektórych sklepów wściekli klienci piszą: ,,To paskarz!”, ceny są zaporowe.

Na dworcach kasy są oblężone, na peronach toczą się boje o miejsce w wagonie. Racki: ,,Nieopisany tumult. Miejsce w wagonie? Szczyt marzeń! Małe klitki przedziałów są dosłownie oblepione ludźmi, którzy wdrapują się też na dachy wagonów.” Ale nie wszyscy opuszczają nadgraniczne tereny, w kawiarniach wciąż jest tłoczno. Racki w lokalu przy ulicy Francuskiej dostrzega kolegę, byłego kadeta Witolda, który woła, że wszystko będzie dobrze. Racki też jest byłym kadetem, ale ma mniej optymizmu.

Milcząca procesja

29 sierpnia ogłoszono mobilizację. Młodzi mężczyźni machają do siebie kartkami powołań, w katowickim RKU nie ma już jednak nikogo. Działa Straż Obywatelska, robi rewizje, wykrywa tajne magazyn broni. Racki pisze, że hitlerowcy udają jeszcze lojalnych obywateli polskich, ale są przyczajeni jak szczury.

Region opuszcza nie tylko ,,lepsza klasa”. Racki notuje: ,,Zaciemnionymi ulicami sunie milcząca procesja ludzi, którzy na małych ręcznych wózkach wiozą ze sobą swój cały dobytek; pierzyny, pościel i jakieś inne drobiazgi. Ta milcząca karawana ludzka prze wciąż naprzód przed siebie, bez końca.”

Sam też wyjedzie; dostał trzymiesięczną wypłatę, czyli 680 zł i zalakowana kopertę, a w niej rozkaz ewakuacyjny. Miał zjawić się 1 września z rodziną i tylko z dwiema walizkami ma dworcu w Mysłowicach. Dwie walizki mu wystarczą, mieszka bardzo skromnie z matką i 14-letnią siostrą Ireną, był wnukiem górnika z kopalni ,,Michał” w Siemianowicach, o ojcu nie wspomina. Za naukę płacił mu katowicki magistrat. Przed ewakuacją jako przedstawiciel PAT musiał jeszcze zgłosić do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach na odprawę dla redaktorów.

Park Kościuszki w Katowicach... 100 lat temu

Poznajecie? Tak, to Park Kościuszki w Katowicach. Już przed ...

Biura UW zastaje w największym nieładzie, na korytarzach pełno teczek i rozrzuconych segregatorów. Nastrój minorowy. Racki: ,,Jakiś zaaferowany człowiek z biało-czerwoną opaską wprowadza nas do gabinetu wicewojewody Tadeusza Saloniego. Zastajemy w nim pełno wojskowych i cywilów. Za dużym orzechowym biurkiem siedzi sam wojewoda Michał Grażyński. Jest tylko pozornie opanowany.”

Na odprawę do wojewody przyszli także - dyrektor Muzeum Śląskiego prof. Tadeusz Dobrowolski, dyrektor Teatru Śląskiego Marian Sobański, reżyser Leopold Pobóg-Kielanowski, kilku duchownych, w tym powstaniec śląski, urodzony w Zabrzu ks. Emanuel Krzoska. Zebrani piją kawę, ostatni raz w tym miejscu i w takim gronie.

Wojewoda odbiera telefon od ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, blady odkłada słuchawkę i przekazuje: - Wieści z gabinetu mówią o wojnie nerwów i o dalszych sondażach dyplomatycznych. Panowie zechcą sami rozstrzygnąć kwestię osobistego bezpieczeństwa. Na razie nic więcej, poza sprawami socjalnymi nie mogę oznajmić. Należy czekać.

Nie przeocz

Nie ma odpowiedzi na pytania, czy dojdzie do oficjalnej ewakuacji ludności. Ani na to, czy szwedzki dyplomata Johann Dahlerus, który próbował zapobiec wojnie i wiele osób pokładało w nim nadzieję, coś osiągnął. Dziennikarzy wkrótce wyproszono z gabinetu, następnego dnia w Katowicach nie ma już władzy ani policji. 31 sierpnia dochodzi do prowokacji gliwickiej, czyli napadu Niemców przebranych za powstańców śląskich na radiostację gliwicką. W takim samym przebraniu inna grupa udaje napad powstańców na strażnicę graniczną koło wsi Stodoły (obecnie dzielnica Rybnika).

Miasto już inne

Dziennikarz z rodziną cudem znajduje miejsce w ostatnim pociągu ewakuacyjnym koncernu przemysłowego ,,Wspólnota Interesów”. Skład kilka razy bombardowano, giną ludzie, nie ma lekarzy ani pomocy. Zniszczony pociąg nie dojechał do żadnej stacji, stanął w polu, a pasażerowie ratowali się na własną rękę. Racki z matką i siostrą doszli pieszo do Ogrodzieńca, potem do Żarnowca, akurat wtedy, gdy Niemcy wjechali do tej miejscowości.

Młodzi wermachtowcy legitymują Rackiego, ledwo zdążył pozbyć się legitymacji Organizacji Młodzieży Powstańczej. Są podejrzliwi, ale matka prosi o litość dla syna i córki, po zastanowieniu każą uchodźcom wracać z powrotem do Katowic. Raccy docierają tam dopiero w połowie września; wyczerpani, głodni i chorzy.

Miasto było już inne, w oknach przed portretami Hitlera płonęły świeczki, na każdym kroku powiewały flagi ze swastyką. Racki znajdzie pracę gońca, wkrótce wezmą go do Wehrmachtu, z narodowością ,,niewyjaśnioną”, jako mięso armatnie. Uważał to za najdotkliwszy cios w swoim życiu. Zostanie zwolniony, gdy we Francji zostanie ranny. Matka będzie na niego czekała w Katowicach, ale nastoletnia siostra trafiła na roboty do Hamburga.

,,Powróciłem z Wehrmachtu okaleczony fizycznie i moralnie” - przyznawał były kadet i polski dziennikarz, mimo to chciał opowiedzieć o sobie wiedząc, że nie każdy zrozumie, co go spotkało jako Ślązaka. Stwierdził: ,,Chciałem, żeby gdzieś w tym wielkim dramacie znalazła się także maleńka cząstka mojego losu.”

Musisz to wiedzieć

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

"polskie" miasto ?
Wyniki plebiscytu 1921: Katowice (miasto): za Polską 14,6%, za Niemcami 85,4%.
E
Elwira J.
"lepsza klasa w popłochu opuszcza Katowice" :

Michał Grażyński urodzony w Gdowie w województwie małopolskim, w powiecie wielickim

Tadeusz Dobrowolski urodzony w Nowym Sączu

Marian Sobański urodzony w Krakowie

Leopold Pobóg-Kielanowski urodzony we Lwowie

aha......................
L
Luke
"Racki" to nie nazwisko stond, a prawdopodobnie centralnopolskie (mazowieckie).
R
Rajmund
Mozna na to tez patrzec z "troche" innej perspektywy :

Już za chwilę oswobodzenie - i zjednoczenie z ojczyna i z naszymi bracmi w zachodniej cześci Górnego Śląska. Koniec sierpnia, ostatnie dni polskiej okupacji na Śląsku.....

Nie zapomnijmy ze szalala sanacja, prpaganda, szczucie, ze polska administracja szykanowala, dyskryminowala, a nawet w tych dniach torturowala (sic), w momencie wybuchu wojny byli w slaskich maistach brani zakladnicy wsród mieszkanców (np. w Chorzowie okolo 50), tak nam ufali, tak nas kochali. A potem polskie pany zwiali az sie kurzylo kaj pieprz rosnie, kolumny samochodów, zgasili prad w regionie, palili dokumenty brali material, czesciowo zrabowany, m.in. zloto ze Slaskiego Skarbu itd. itd. itd.
F
Francek z Kosciuszki
Przed trzema tygodniami "szly" te zdjecia w serii - Katowice lat 30-tych (poza fotka nr.1). A w archiwum miejskim tyle o wiele ciekawszych zdjec z tego czasu!
Dodaj ogłoszenie