Katarzyna Kostołowska „Czterdzieści i co z tego". Recenzja: pokrzepiająca opowieść o sile przyjaźni, tęsknocie za miłością i normalnością

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka
Mat. Wydawnictwa Książnica
Udostępnij:
Czytelniczy kryzys dopada każdego książkoholika i każdą miłośniczkę książek. Mnie dopadł na przełomie września i października. Mimo prób, starań, rozpoczynania różnych książek - kryminałów, powieści historycznych, thrillerów, nawet literatury pięknej - nie byłam w stanie skupić się na czytaniu. I wtedy przypomniałam sobie, że są dwie autorki, których powieści są dla mnie jak lekarstwo, działają jak balsam: Joanna Szarańska i Katarzyna Kostołowska.

Cztery przyjaciółki, które wskoczą za sobą w ogień

Sięgnęłam po najnowszą książkę tej drugiej - „Czterdzieści i co z tego". To trzecia cześć serii o czterech przyjaciółkach z Wrocławia: Magdzie, Anicie, Aśce i Karoli. Przyjaciółki są po czterdziestce. Wskoczą za sobą w ogień, zawsze mogą na siebie liczyć, stoją za sobą murem, wspierają się na dobre i na złe.

W każdym tomie autorka serwuje jednej z bohaterek życiową rewolucję. W „Czterdzieści minus" (otwierającej serię książce) Katarzyna Kostołowska wywróciła do góry nogami życie Magdy, w „Czterdzieści plus" po życiowych dramatach próbuje się pozbierać Aśka, a w najnowszej książce pisarka nie oszczędza Anity. No ale takie jest życie: przeżywamy chwile szczęścia, odnosimy sukcesy, a chwilę później doświadczamy straty, zdrady, mierzymy się z chorobą czy innym nieszczęściem. Upadamy, żeby potem próbować wstać. Dobrze, jeśli mamy obok siebie przyjaciół, którzy podadzą nam rękę i pomogą przejść przez najgorszy czas w życiu.

Akcja „Czterdzieści i co z tego" zaczyna się kilka miesięcy po zakończeniu „Czterdzieści plus". Anita przeżywa trudny okres. Jest coraz bardziej sfrustrowana rolą matki Polki, której nigdy nie chciała, ale życie potoczyło się tak, że oto ma trzech synów. I dziesięć lat młodszego męża, o którego jest coraz bardziej zazdrosna. Nie spodziewa się, że wskutek splotu pewnych zdarzeń jej życie nigdy nie będzie już takie samo. Los wystawi Anitę na ciężką próbę.

Magda coraz poważniej myśli o ślubie z Pawłem. Tyle że on jakoś nie kwapi się do oświadczyn, więc za radą przyjaciółek kobieta bierze sprawy w swoje ręce. I kiedy wymarzony ślub jest tuż-tuż, świat się zatrzymuje na skutek wybuchu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2.

Karola w końcu znalazła mężczyznę, który kocha ją (i jej psy!) taką, jaka jest, nie próbuje jej zmieniać. Kobieta kwitnie. Na polu zawodowym odnosi sukcesy. Jest wziętą graficzką.

Kiedy Aśka nareszcie złapała życiową równowagę i odnalazła się w Londynie, jej partner oznajmia, że muszą wracać do Polski, bo jego matka wymaga opieki. Wracają i zaczynają wspólne życie w trójkę. Czy Aśka przekona do siebie chłodną i zdystansowaną starszą panią? Czy mieszkając pod jednym dachem z obcą kobietą poczuje się jak w domu?

Siła przyjaźni, tęsknota za miłością i marzeniami

„Czterdzieści i co z tego" to ciepła i pokrzepiająca opowieść o sile przyjaźni, o tęsknocie za miłością, za normalnością. To książka o tym, że choć ludzie są różni, różnie wyglądają, mają inne przekonania, poglądy i pasje, wykonują różne zawody, to tak naprawdę wszyscy dążą do pewnej stabilizacji, normalności, stworzenia domu, wszyscy chcą mieć z kim dzielić nie tylko łóżko, ale i marzenia, radości oraz smutki.

Anita, Magda, Aśka i Karola to na wskroś polskie kobiety: myślą i mówią jak czterdziestokilkulatki, mają mężów, partnerów, dzieci, psy, kredyty. Prowadzą domy, własne biznesy. Są energiczne, ambitne, pracowite, bywają sfrustrowane, zgorzkniałe. Mają marzenia, siebie nawzajem i… zmarszczki.

Autorka wyróżnia się na rynku powieści obyczajowych

Katarzyna Kostołowska była moim odkryciem na rynku powieści obyczajowych w ubiegłym roku. Niezmiennie uważam, że autorka wyróżnia się wyrazistym stylem, lekkim piórem i odwagą w komentowaniu rzeczywistości społeczno-politycznej. A wszystko to okraszone jest inteligentnym humorem.

W efekcie książki Kostołowskiej czyta się z wielką przyjemnością. Dla mnie są lekarstwem na chandrę i czytelniczą niemoc. Zwłaszcza teraz, podczas drugiej fali pandemii, takie pokrzepiające powieści są, moim zdaniem, bardzo potrzebne.

Jest jeszcze jeden element wyróżniający powieści tej autorki. To miejsce akcji – Wrocław, miasto, które jest równoprawnym bohaterem jej książek. Widać, że Katarzyna Kosotołowska kocha Wrocław, bo kochają go też cztery stworzone przez nią bohaterki. A czytelniczki biegają z nimi po Parku Grabiszyńskim, odwiedzają Bielany, spoglądają na Sky Tower (najwyższy wysokościowiec w Polsce), piją kawę w Czekoladziarni czy robią zakupy w Galerii Dominikańskiej. I jeśli dotychczas nie były we Wrocławiu, to za sprawą książek tej pisarki na pewno zechcą go zwiedzić.

Polecam!

Katarzyna Kostołowska, „Czterdzieści i co z tego", Książnica, 2020, 296 stron

Bądź na bieżąco i obserwuj

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie