Kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej wstrzymują wydobycie

Jacek Bombor
Górnicy będą pracować tylko cztery dni w tygodniu - to odbije się na ich zarobkach
Górnicy będą pracować tylko cztery dni w tygodniu - to odbije się na ich zarobkach MIKOŁAJ SUCHAN
Udostępnij:
W związku z wyjątkowo trudną sytuacją na rynku węgla, szefowie Jastrzębskiej Spółki Węglowej zdecydowali wczoraj o znacznym obniżeniu wydobycia w swoich kopalniach.

- Już od najbliższego piątku do końca czerwca węgiel będziemy wydobywać od poniedziałku do czwartku. W piątek będą wykonywane tylko niezbędne prace remontowe i konserwacyjne, podobnie będzie w soboty i niedziele - mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka spółki.

Dla górników oznacza to, że w najbliższych miesiącach będą dostawali za piątki tzw. postojowe. Natomiast w weekendy na kopalniach będzie pracowała tylko garstka ludzi, niezbędne pracownicze minimum do zachowania bezpieczeństwo w zakładach.

Wprowadzono limity dniówek i tak na przykład w kopalni Jas-Mos będzie mogło pracować tylko 265 osób, a w Boryni 154.

- Pracownicy nie zamówieni do pracy będą mogli skorzystać z urlopu lub innego przysługującego im dnia wolnego płatnego lub niepłatnego - czytamy w komunikacie zarządu spółki.

Zarząd JSW przyjął zmiany jednogłośnie.

- W związku z poważnymi trudnościami ze sprzedażą węgla, przestoje pozwolą nam wydobywać tyle, ile jesteśmy w stanie sprzedać. Wydobycie wyniesie więc ponad 40 tysięcy ton na dobę - wyjaśnia Katarzyna Jabłońska-Bajer.

Obecnie możliwości kopalń pozwalają na wydobycie w ciągu doby około 20 tysięcy ton więcej. Jednak w związku z kryzysem węgiel leży na zwałach, a zapasy wciąż rosną. Obecnie zalega na nich już ponad 1,4 mln ton węgla.

Górnicy zadają sobie w tej sytuacji pytanie, ile pieniędzy stracą na całej zmianie.
- Postojowe to płaca zasadnicza plus karta górnika, ale bez premii. A ta różnie wygląda na różnych kopalniach - wyjaśnia Jabłońska-Bajer.

Sławomir Kozłowski, szef Solidarności w JSW, wylicza nieco dokładniej:
- Ludzie dostaną 60 procent dniówki, a ci pracujący w systemie akordowym 45 proc. W skali całej wypłaty może to być nawet kilkaset złotych mniej - mówi Kozłowski i dodaje, że jest przerażony scenariuszem działań podejmowanych przez szefów firmy. - To mi się układa w pewną całość. Najpierw postojowe, potem może nawet czasowe wstrzymanie wydobycia, a w końcu ktoś pewnie wyciągnie z rękawa inwestora i powie, że tylko on może uratować zakład, oczywiście poprzez prywatyzację - prorokuje szef Solidarności w JSW.

W opinii związkowców, nie tylko kryzys wywołał trudną sytuację w JSW, ale także nieudolność zarządu.

- Na sprzedaży węgla w ciągu pierwszych miesięcy zarobiliśmy 4 miliony złotych. Ale na operacjach finansowych, których szczegółów zarząd nie chce przedstawić, straciliśmy aż 65 milionów - wylicza Sławomir Kozłowski. Dlatego związkowcy wnoszą o skontrolowanie spółki przez Najwyższą Izbę Kontroli. Wczoraj przygotowali listę zarzutów wobec zarządu, a dzisiaj wyślą je nie tylko do szefów NIK, ale także do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Związkowcy nie chcieli jednak zdradzić, co zawarli w dokumencie.

- Najpierw przedstawimy to odpowiednim organom, a potem mediom - uciął temat Kozłowski.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że związkowcy donoszą w piśmie o samochodach służbowych dzierżawionych przez JSW. Ich zdaniem zakup nowych wozów byłby tańszym rozwiązaniem. W wątpliwość poddają także system szkoleń dla pracowników, realizowanych od lat przez firmę zewnętrzną.

- Wcześniej szkolenia przeprowadzali pracownicy JSW z uprawnieniami i nikomu to nie przeszkadzało - uchyla rąbka tajemnicy szef S w JSW.

Od 11 maja pracodawcą dla wszystkich zatrudnionych w Jastrzębskiej Spółce Węglowej jest spółka, a nie jak dotąd poszczególne kopalnie z osobna.

Właśnie wprowadzenie tych zmian i przejmowanie pracowników kopalń z JSW do... JSW to zdaniem związkowców działanie bezprawne i fikcyjne. W efekcie ich wprowadzenia rozwiązano także dotychczasowe umowy dotyczące funkcjonowania związków. Większość central nie skorzystała z możliwości ich przedłużenia, więc od poniedziałku działacze związkowi zgodnie z kodeksem pracy po-winni wrócić na stanowiska dołowe. Tak się jednak nie stało, a JSW groziła im sankcjami dyscyplinarnymi. Chyba na razie się wstrzyma za sprawą Joanny Strzelec-Łobodzińskiej, wiceminister gospodarki. Wczoraj jej pismo trafiło do JSW. Prosi szefów firmy o powstrzymanie się z kolejnymi ruchami wobec związkowców do czasu wyjaśnienia spornych kwestii przez Państwową Inspekcję Pracy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie