List do redakcji: Spór RAŚ i mniejszości niemieckiej o język śląski

Piotr Długosz, RAŚ, powiat opolski
arc
Kilka słów komentarza do stanowisk przedstawicieli TSKN w kwestiach języka i narodowości śląskiej

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim w ostatnich miesiącach hucznie obchodziło 20-lecie swojego istnienia. Przypominano wtedy także o trudnych początkach, w tym o problemach z prawnym uznaniem organizacji mniejszości niemieckiej już w demokratycznej Polsce. Wydawać by się mogło, że takie doświadczenia powinny uwrażliwiać na podobne problemy z jakimi ostatnie lata borykają się zwolennicy prawnego uznania istnienia narodowości śląskiej oraz śląskiego języka regionalnego.

Tymczasem część liderów TSKN ściga się z polskimi nacjonalistami w udowadnianiu Ślązakom, że nie mają prawa do swojej narodowości i swojego języka. Oto kilka przykładów:

Kilka tygodni temu do laski marszałkowskiej trafił projekt ustawy o śląskim języku regionalnym autorstwa Marka Plury (PO) z Katowic. Wiele wskazywało, że nowelizacja ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz języku regionalnym będzie możliwa jeszcze w bieżącej kadencji i śląski zostanie drugim obok kaszubskiego językiem regionalnym w Polsce. Tymczasem pod koniec maja Marek Ast (PiS), przewodniczący Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, skierował projekt ustawy z powrotem do prac w podkomisji sejmowej, co oznacza, że szanse na dopisanie śląskiego do listy języków regionalnych podczas obecnej kadencji spadły do minimum.

Przedstawiciele środowisk śląskich nie potrafili sobie wytłumaczyć tego zwrotu akcji, póki nie natrafili na protokół z XXVIII posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, jakie odbyło się dnia 20 maja 2011 r. we Wrocławiu. Tam działacz TSKN przedstawił stanowisko swojej organizacji w sprawie uznania śląskiego za język regionalny:
"Pan Krzysztof Warzecha poinformował, że mniejszość niemiecka opowiada się przeciwko przyznaniu dialektowi śląskiemu statusu języka regionalnego, zwracając uwagę na to, że de facto są to różne gwary i dialekty lokalne, które winny być pielęgnowane, a kodyfikacja (i wiążąca się z nimi unifikacja) odniesie skutek przeciwny. Przypomniał również, że gwara śląska istnieje nie tylko w języku polskim, ale i niemieckim."

Pan Warzecha nie dość, że wykracza poza swoje kompetencje, czyli dbanie o sprawy społeczności mniejszości niemieckiej, to najwyraźniej nie ma najmniejszego pojęcia o projekcie, wobec którego wyraża negatywną opinię. Gdyby wyraził trochę dobrej woli, to przed wyjazdem na posiedzenie Komisji Wspólnej powinien zapoznać się ze stanem prac nad kodyfikacją śląskiego. Wtedy dowiedziałby się, że jedyna unifikacja nastąpi, a w zasadzie już nastąpiła, w kwestii zapisu śląskiego.

Natomiast w kwestiach gramatyki zachowane zostaną zręby trzech dużych dialektów śląskich, mianowicie odmiany opolskiej, cieszyńskiej i katowicko-rybnickiej. Kodyfikatorzy natomiast nie planują sporządzenia listy wyrazów poprawnej śląszczyzny, co oznacza, że żadna lokalna specyfika leksykalna nie będzie musiała ustąpić jakiemuś narzuconemu "jedynemu słusznemu" standardowi języka śląskiego. Ten sposób kodyfikacji stosuje się na zachodzie przy językach policentrycznych. W Niemczech zastosowano go np. przy kodyfikacji fryzyjskiego i dolnoniemieckiego (platt deutsch).
W podobnym duchu wypowiadał się Rafał Bartek na XXVI posiedzeniu Komisji. W protokole czytamy:

"Pan Rafał Bartek (skarbnik zarządu TSKN - dop. PD) złożył wniosek, aby Komisja Wspólna nie zajmowała stanowiska w sprawie poselskiego projektu zmiany ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, nadającym status języka regionalnego śląszczyźnie (...)".

Diametralnie inne stanowisko zajęła na tym samym posiedzeniu pani Helena Duć-Fajfer, która reprezentuje mniejszość Łemkowską. Powiedziała ona, że nie rozumie takiej postawy, gdyż Komisja Wspólna zajmowała stanowiska w kwestiach drobiazgowych, "to zdziwienie może budzić fakt, że unika zajęcia stanowiska w kwestii tak fundamentalnej. Podkreśliła, że ona podtrzymuje swoje POPARCIE DLA ASPIRACJI ŚLĄZAKÓW".

Natomiast w wydaniu nr 25 Wochenblattu (z dnia 17 czerwca 2011) na stronie 3 w tekście Joanny Mróz "Polacy mnie biją!" czytamy: "Jedno jest pewne: jeżeli chodzi o Śląsk Opolski, prezes Kaczyński miał rację: tutaj bycie Ślązakiem jest równoznaczne z byciem Niemcem".
Otóż szanowna pani Mróz: na Śląsku jedyną rzeczą, która jest pewna, to brak pewności w kwestiach tożsamości. Pewne jest także, że dzisiaj nie jestem Niemcem, ani zakamuflowanym, ani jakimkolwiek innym. Za Niemca uznaje się moja oma, natomiast moi rodzice, moje rodzeństwo i ja uważamy się tylko za Ślązaków. Podobnych deklaracji na tej ziemi, którą Pani określa Śląsk Opolski, jest sporo, więc proszę uszanować moją tożsamość, tak ja szanuję Pani prawo do bycia zarówno Niemcem jaki i Ślązakiem. Natomiast praktyka określana za wszystkich tożsamości, która to zawsze pozostanie sprawą prywatną każdej jednostki, przypomina najgorsze nawyki z okresu komunizmu.

Za kilka tygodni kandydaci spod znaku TSKN znowu zaczną licytować się tradycyjnie na śląskość walcząc o głosy wyborców. Warto wtedy przypomnieć sobie jak konkretnie "wspierali" w ostatnich latach aspiracje Ślązaków do prawnego uznania ich narodowości oraz języka.

Piotr Długosz,
Ruch Autonomii Śląska, pow. opolski

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

y
ymil

Godka ślonsko niy musi iść na salony. Jak niy rozumisz jynzyka ludzi miyndzy kerymi żyjesz z Boży łaski to ciong skond żeś przyszoł. Tam bydziesz mioł salony w ziemankach!

R
R-Cz

Mieszkam na Śląsku od urodzenia. Ani ja, ani wszyscy znajomi z Bytomia, Gliwic i Katowic nic nie rozumiemy z tego bełkotu. Takie anomalia możliwe są tylko w Polsce, by bełkot marginesu społecznego aspirował do rangi gwary, a nawet języka. Takie patolorozmówki powinny pozostać w familokach. Salony są dla innych.

k
krzysztof

Obok alfabetu Steuera mamy także pismo śląskie, piękne i unikalne liternictwo stworzone przez p. Henryka Sakwerdę z Mikołowa - silesianę. Można to ściągnąć ze strony Urzędu Marszałkowskiego w K-ch.

G
Gość

Bardzo dobrze sie stalo, ze nie uznano jezyka slaskiego w wydaniu "komisji slabikorzowej".
Niech PLS i jej przybudowka Towarzystwo Piastowania Jezyka Polskiego DANGA przestana p...dolic.
Tak dobrze przeczytaliscie ... "piastowania jezyka polskiego", nie slaskiego.
W PLS - Danga sa polskie farbowane lisy, ktore udaja Slazakow.

k
krzysztof

Świetny tekst Piotrze! Daje do myślenia n/t. kameleonów. Pozdrawiam.

B
Bernadeta

"Na Śląsku jedyną rzeczą, która jest pewna, to brak pewności w kwestiach tożsamości. "

---> BRAWO !

"Natomiast praktyka określana za wszystkich tożsamości, która to zawsze pozostanie

sprawą prywatną każdej jednostki, przypomina najgorsze nawyki z okresu komunizmu."

---> BRAVISSIMO ! ! !

Np. jo sie czuja fest Slonzaczkom,
ale uwazom trocha za Niymka i trocha za Polka.
No i konsek czeskosci tysz w sobie mom. DD

B
Bernadeta

Wszyscy autochtoni sa Slazakami.
A wiekszosc Slazaków tez troche Niemcami. :)
Vivat Silesia Superior.

G
GOSC

nie chce tu slyszec o klotniach mamy obowiazek wspolprcowc dla SLASKA dosc sie juz wycierpial po 1945r to sa dwie powazne organizacje na OBERSCHLESIEN

:)

Prawie taki jak projekt Ślązak :)

K
KK

Świetny tekst !

Dodaj ogłoszenie