Marek Szołtysek: Śmierć żubra Zygfryda

Marek Szołtysek
archiwum Marka Szołtyska
Pszczyna kojarzy się z żubrami - i dobrze, a w tym roku mija dokładnie 150 lat, jak tamtejszy książę von Pless Jan Henryk XI Hochberg sprowadził te potężne zwierzęta do swoich lasów. W maju 1865 r. pierwsze cztery żubry przyjechały do Pszczyny jako dar cara rosyjskiego Aleksandra II, w zamian za co dostał od księcia pszczyńskiego 20 dorodnych jeleni. Dzisiaj jednak przedstawię nieznaną historię o pszczyńskim żubrze imieniem Zygfryd. Opowiedziała mi ją Renata Waliczek, która mieszka na Nikiszowcu, ale pochodzi z Góry koło Pszczyny.

Ta historia rozpoczęła się około 1939 r., kiedy po wsiach Ziemi Pszczyńskiej, od domu do domu, chodził pewien żubr. Pewnie przegrał rywalizację w stadzie i odtąd żył samotnie. Nie bał się ludzi, nie wyrządzał im krzywdy, a nawet nie robił strat w uprawach zboża. Po prostu żubr ten odwiedzał domy, wchodził na podwórka, a ludzie karmili go sianem, warzywami czy owocami. Tego sympatycznego żubra nazywano Zygfryd. Zdarzenie to jest może nieprawdopodobne, ale zachował się pewien dowód prawdziwości tej opowieści. Otóż dziadek Renaty Waliczek, Brunon Waliczek, około 1940 roku zrobił temu żubrowi kilka zdjęć. Publikowane tu zdjęcie zrobiono w Studzienicach, gdzie żubr Zygfryd stoi na podwórku gospodarstwa rodziny Komraus, a kobiety wyszły nakarmić go sianem. Zdjęcie niezwykłe i niezwykła to historia. To jednak nie koniec. Bo wieść o oswojonym żubrze dotarła do uszu Hermanna Goeringa, jednego z przywódców hitlerowskich Niemiec. A że był on zapalonym myśliwym i robił sobie wtedy pod Berlinem prywatne zoo, to nakazał, by mu przywieźć tego śląskiego żubra. I tak Zygfryd pojechał ze Śląska do Niemiec. Tam jednak z tęsknoty za swoimi pszczyńskimi ziemiami zaczął chorować. Wtedy Goering nakazał, by do opieki nad nim sprowadzić kilka znanych mu Ślązoczek ze Studzienic. Ale to nie pomogło - i żubr Zygfryd zmarł.

Wesoła i zarazem smutna to historia. Szczególną wymowę może mieć ona dla tych setek tysięcy Ślązoków, którzy przez ostatnie dziesięciolecia wyjechali na stałe do Niemiec. Oni być może lepiej potrafią zrozumieć tęsknotę Zygfryda za Śląskiem. A zresztą zbliża się Wszystkich Świętych, kiedy na Śląsk, na groby przodków, przyjedzie bardzo wielu niemieckich Ślązoków. Jak ich spotkacie, to opowiedzcie im historię żubra Zygfryda.


*Oto zakręt mistrzów w Katowicach. Każdego dnia ktoś ląduje na barierkach
*Marsz przeciw imigrantom w Katowicach ZDJĘCIA + WIDEO
*Adamek - Saleta ZDJĘCIA + WIDEO CAŁA WALKA
*Merkury Market w Rybniku otwarty! ZOBACZ KONIECZNIE

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wrazicki
Slowiancke/polcke to som ino swinie. A z nich "Polish Ham" (wolne tumaczynie - polcki cham)!
w
wnuczka
Moja babcia pochodziła ze Studzienic. opowiadała nam historię tą historię.
w
wnuczka
Moja babcia pochodziła ze Studzienic. opowiadała nam historię tą historię.
H
Herbert
carskie zubry mógli obejrzeć w Pszczynie jakbys niy wiedzioł kaj to jest sluzymy informacjami
H
Herbert
w galicyjskich strónach była tako biyda iz zubrów niy było
H
Herbert
i zas niy trefiłeś jakb niy pszczynskie stado to byś oglóndoł zubry ino na obrozku boroczku
M
Między jawą a snem
Das Denkmal ziert ein Vers aus dem Nibelungenlied Darnach sluog Sivrit schiere einen Wisent ( żuber) und einen Elch, Starker Ure viere und einen grimmen Schelch
M
Marzena
Ten Niemiecki zubr tez na Ulice wyszedl .Chce wywalic wszystkie swinie przy korycie bo mu siana zabraklo
T
Tyta
łoni tyz cołki dziyn nic inkszego niy robiyli,
yno słepali i kiblikowi "hołdowali"

;-)
k
karlus
Tyn "żuber" to nie był żoden Zygfryd, ino Siegfrid.
Na 100% miał obywatelstwo sowieckie, tak jak i wszystkie obecne "żubery" polckie.
Nie godoł po polcku ino po sowiecku - co na jedno wychodzi.
I ostatnia prowda o nim: był starym ramolem i pierdzielem - jak piaskowa menda z cielmicczyzny!

P.S. Zastanawia mnie dlaczego nasz opowiadacz polckich bajek czyli Szołtysek napisał: "by mu przywieźć tego śląskiego żubra". Jako polonizator Śląska powinien napisać: "by mu przywieźć tego polskiego żubra" - jednego, abo całą zgrzewkę ;-)
k
karlus
To nie "ktoś" nasroł, ino I sekretarz POP i cała egzekutywa PZPR się do tej "formy" ściepła...
;-)
p
patriot
Śląsk jest (albo był) jednorazowy. Pewnie wielu tęskni i niejeden by się nawrócił na szołtyskową drogę. Gdyby nie dwa problemy:
- szołtyskowa droga ciągle jeszcze prowadzi do nikąd (t.j. do samounicestwienia)
- na szołtyskowej drodze zaczyna się tęsknić jeszcze bardziej.
Jak żubra wypędzili ze stada to był już stary. A stary żubr choruje i umiera. Czy tęskni, czy nie. I trudno akurat za to winić nazistów.
Ale niech pan Szołtysek dalej pisze swoje śląskie bajki. Polski naiwny romantyzm ciągle jeszcze potrzebuje pokarmu. Tak jest łatwiej.
T
Tyta
a wszysko bez to,
ze ftojs do tyj formy nasroł,

;-))
D
DM ;)
Tego łonego łosia dziynnie widzi w żadle.
T
Tyta
to stol by pod Lidlym, w kolyjce po chinsko kufaja
i oklodol sie z gorolami po mordach
Dodaj ogłoszenie