Podpalił kościół Św. Katarzyny w Jatrzębiu. Sąd wydał wyrok 3 lat więzienia za podłożenie ognia pod Sanktuarium Matki Bożej

Jacek Bombor
Jacek Bombor

Wideo

Udostępnij:
Emil P. usłyszał wyrok 3 lat bezwzględnego więzienia za podpalenie kościoła Św. Katarzyny w Jastrzębiu Zdroju. Dopuścił się tego dokładnie wtedy, gdy płonęła katedra Notre Dame w Paryżu. Oskarżony był o stworzenie zagrożenia pożaru w wielkich rozmiarach, obrazę uczuć religijnych, a także o publiczne nawoływanie do spalenia innych miejsc, w tym komendy policji. Proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Jastrzębiu Zdroju.

Podpalacz kościoła z Jastrzębia skazany

To jedno z najbardziej bulwersujących śledztw, jakie prowadzono w ostatnich latach w Jastrzębiu. Emila P. oskarżono o stworzenie zagrożenia pożaru w wielkich rozmiarach, obrazę uczuć religijnych, a także o publiczne nawoływanie do spalenia innych miejsc, w tym komendy policji.

Proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Jastrzębiu-Zdroju. Po zaledwie trzech rozprawach zapadł wyrok. Emil P. został uznany za winnego zarzucanych mu czynów.

- Sąd wymierzył mu karę łączną w wysokości 3 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. A także będzie musiał zapłacić parafii świętej Katarzyny nawiązkę w wysokości 1000 złotych, bo na tyle wyceniono naprawę drzwi – wyjaśnia prokurator Arkadiusz Kwapiński, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Jastrzębiu-Zdroju.

Jastrzębie-Zdrój: Emil P. w noc pożaru katedry Notre Dame podłożył ogień pod kościołem św. Katarzyny

Podpalił kościół Św. Katarzyny w Jatrzębiu. Sąd wydał wyrok ...

Prokuratura nie będzie odwoływała się od wyroku, chociaż wnioskowała o karę łączną 4,5 więzienia. Sąd wydał łagodniejszy wyrok z uwagi na to, że sprawca przyznał się do zarzucanych czynów, wcześniej nie był karany, co również przemawiało na jego korzyść. Dlaczego w nocy z 15 na 16 kwietnia ubiegłego roku – czyli w noc pożaru słynnej katedry Notre Dame w Paryżu – postanowił podłożyć ogień pod najważniejszą jastrzębską parafią: Sanktuarium Matki Bożej w Jastrzębiu-Zdroju? Od początku pokrętnie tłumaczył swoje zachowanie. W sądzie wspominał, że chciał zwrócić na siebie uwagę. Obrona chciała podważyć jego poczytalność, ale przeważyły opinie biegłych, którzy kompleksowo przebadali na tę okoliczność podejrzanego w Areszcie Śledczym we Wrocławiu, gdzie przebywał na kilkutygodniowej obserwacji psychiatrycznej. Trafił tam, bo nawet śledczy mieli wątpliwości, czy może odpowiadać za swoje czyny. Na jego Facebooku zamieszczane były dziwne, demoniczne rysunki. Ponadto stwierdził, że chciał zwrócić na siebie uwagę, bo słyszy trzaski w głowie.

Nie przegap

- Biegli uznali, że ma wadę żuchwy, a to powoduje trzaski, zgrzytanie. Uznali, że jest poczytalny – potwierdza prokurator Kwapiński.

Wyrok zapadł 30 stycznia, nie jest prawomocny. Przypomnijmy, o sprawie pisaliśmy jako pierwsi kilka miesięcy temu.
Do zdarzenia doszło w nocy z 15 na 16 kwietnia ub. roku. Z rana kościelny zauważył, że drzwi wejściowe są poważnie nadpalone. - Obok znalazł pusty kanister po benzynie. Bardzo szybko ustalono sprawcę, okazał się nim mieszkaniec Jastrzębia, Emil P., który został zatrzymany i decyzją sądu osadzony w areszcie. Wyjaśniał, że nie miał zamiaru podpalić drzwi, a kościół. Chciał zwrócić na siebie uwagę, zdenerwowany otaczającą go rzeczywistością – wyjaśniał nam wówczas prokurator Jacek Rzeszowski, szef Prokuratury rejonowej w Jastrzębiu-Zdroju.

Tak naprawdę w kategoriach cudu można traktować fakt, że ogień nie przebił się przez drewniane drzwi i nie objął wnętrza. Pochodząca z 1825 roku świątynia jest uważana za matkę wszystkich jastrzębskich kościołów, jeden z najważniejszych zabytków górniczego miasta i miejsce licznych pielgrzymek z całego Śląska od kilku wieków. - Widać opatrzność czuwała nad swoją świątynią – skomentował nam wówczas proboszcz parafii, ksiądz Stefan Wyleżałek, wstrząśnięty całą sytuacją.
Odniósł się do historii kościoła, który spłonął w 1811 roku, ale ocałał wówczas cudowny obraz opatrzności, do którego dziś przyjeżdżają pielgrzymi.

Zobacz koniecznie

Biegły stwierdził, że benzyna się wypaliła, a lite, drewniane, grube drzwi, nie przepuściły płomieni i ogień zgasł w zarodku. W trakcie śledztwa prześledzono Facebooka podejrzanego i natrafiono tam na niepokojące, dziwne wpisy. Nawoływał do podpalenia szpitala, komendy policji, kościoła.

W toku śledztwa ustalono, że w nocy z 15 na 16 kwietnia poszedł na stację benzynową, kupił benzynę do kanistra i poszedł pod kościoł. Podpalił drzwi. Nie wiadomo, czy zobaczył pożar katedry Notre Dame i to go “zainspirowało”, bo w przesłuchaniach się do tego nie odnosi. Wiadomo, że to nie pierwsze dziwne zachowanie tego mężczyzny. Z jego akt wynika, że niedawno pracował we Włoszech. Odwiedził tam komisariat policji z żądaniem natychmiastowego spotkania się z papieżem. Stwierdził, że ma “mu coś bardzo ważnego do przekazania”. Od kwietnia przebywa w areszcie.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

W tym sądzie jest dwóch sędziów mianowanych przez neo-KRS.

Możliwe że to sędzia mianowany defacto przez pana Ziobrę czyli bardzo kościelny...

G
Gość

Wyrok za nadpalone drzwi większy niż wyroki za pobicia ze skutkiem śmiertelnym lub handel narkotykami.

Dodaj ogłoszenie