Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

„Profesjonalni amatorzy” realizują sztukę teatralną. Recenzja filmu „Osobliwości sycylijskie”

Adam Pazera
plakat z filmu „Osobliwości sycylijskie”
plakat z filmu „Osobliwości sycylijskie” materiały prasowe
Choć, jak mawiał pewien złowrogi satrapa „klasyk”, „Kino jest najważniejszą ze sztuk”, to jego nieodłącznym bratem (kina, nie satrapy), często czerpiącym z niego i dającym inspirację reżyserom filmowym jest teatr. I obie te dziedziny sztuki mogą się nawzajem przeplatać i przenikać, czego dowodem są „Osobliwości sycylijskie” w reżyserii Roberto Andò. A spiritus movens (siłą sprawczą) tego filmu jest postać Luigiego Pirandella, wybitnego włoskiego dramaturga (żyjącego w latach 1867 - 1936), który w swojej twórczości zajmował się dziedziną bliską sercu socjologa (czyli też mojemu!): człowiekiem i społeczeństwem, a wśród nich - hipokryzją i stereotypami funkcjonującymi w stosunkach międzyludzkich.

W „Osobliwościach sycylijskich” jest rok 1920, Pirandello przybywa do rodzinnego Agrigento - miasta na południowym wybrzeżu Sycylii - aby świętować 80. urodziny swego guru, Giovanniego Vergi, opisującego w swych utworach życie mieszkańców sycylijskiej prowincji. Zanim jednak spotka się ze swym przyjacielem, który ewentualnie zainspiruje go pomysłami i da impuls do tworzenia kolejnych dzieł (bo Luigi cierpi na wyraźny kryzys twórczy), dowiaduje się o śmierci Moristelli, swojej niani. Nie sposób nie być na jej pogrzebie, więc Pirandello angażuje się w pochówek. Ale na urodzinach prędko się nie spotkają. Dwóch dziwnych osobników w cylindrach - Sebastiano Vella i Onofrio Principato, powożących pogrzebowym karawanem, spóźnia się na uroczystość (pretekst, jak informują to...: „Koń miał problemy jelitowe”), na cmentarzu zaś okazuje się, że nisza, w której mają być złożone zwłoki, jest już zajęta przez innego nieboszczyka. Wyjaśnić to może zarządca cmentarza, w ratuszu. Urzędnik Mimmo Casa nie jest skory do wyjaśnienia nieporozumienia, przekonuje go dopiero... kilka banknotów Pirandella. Do pogrzebu dojdzie dopiero następnego dnia, więc pisarz spędza czas z Sebastianem i Onofrio, którzy przenoszą tymczasowo trumnę do sali pośmiertnej, „sali kaprysów przeznaczenia”. Tam opowiadają historię niektórych trumien, które leżą w tym miejscu już bardzo długo, czekając na pochówek (niektóre wręcz nie doczekają się go).

Ich poetyckie zwroty w rozmowie zainteresują pisarza, który dowie się, że prowadzą oni na wpół amatorski teatr, złożony z mieszkańców wioski. Są w trakcie prób do sztuki „W okopach wyrzutów sumienia”; pełni zapału i pasji, żyją przygotowaniami, toteż ledwo starcza czasu na uczestniczenie w uroczystościach pogrzebowych. Obaj tubylcy nie zdają sobie sprawy, że mają do czynienia z wielkim dramaturgiem. Pytają: „Czym pan się zajmuje?” - „Wykładam literaturę”. - „A my tworzymy. Za trzy dni wystawiamy sztukę” - z dumą odpowiadają domorośli artyści, dodając: „Naszą ambicją jest uczynienie tego, co niemożliwe, jako możliwe”. Na co Pirandello odpowiada prowokacyjnie: „Nie lubię teatru, to fikcja, coś dziwnego, kiedy ludzie przebierają się w stroje z innej epoki”. Spotkanie pokrótce obu przyjaciół, wielkich pisarzy (Pirandella i Vergi) nie przyniesie przełomu w procesie twórczym tego pierwszego, a Giovanni zapyta: „Ty cierpisz, Włochy o tobie zapomniały, co teraz tworzysz?” -„Spisuję fantazje, mam osobliwe myśli” - odpowie refleksyjnie Luigi.

Dopiero spoglądanie zza kulis na spektakl miejscowych „profesjonalnych amatorów” zainspiruje dramaturga do nowego dzieła. Wystawi w Rzymie, w następnym (1921) roku spektakl „Sześć postaci w poszukiwaniu autora”, który zrazu spotka się z oburzeniem i okrzykami: „Co za błazen!”, „Ty oszuście!”, „Dom wariatów!”. Ale co tak rozjuszyło rzymską widownię i spowodowało, że córka Pirandella, opuszczająca z nim teatr, zanosiła się od płaczu?

Otóż, wracając do wizyty w rodzinnym mieście Pirandella…
Akcja spektaklu w Agrigento, przygotowanego przez Sebastiano i Onofrio z udziałem tubylców, któremu bacznie przyglądał się za kurtyną dramaturg, nie potoczyła się tak, jak powinna. W fabułę sztuki „W okopach wyrzutów sumienia” wśród m.in. motywów seansu spirytystycznego, zostały zgrabnie wplecione kwestie ośmieszające przekupnego urzędnika ratusza - Mimmo Casę. Ten, siedzący na widowni, najpierw czerwienieje z wściekłości, następnie („Dosyć tego! Jeśli chcecie stawiać mi zarzuty, zróbcie to otwarcie!”) wdaje się w dialog z aktorami na scenie. Ci, do pewnego momentu starają się improwizować i opanować sytuację, ale wkrótce do dyskusji włączają się inne osoby z publiczności. Wzajemne żale i pretensje, absurdalne, publiczne oskarżenia (również wśród dotychczasowych przyjaciół - Sebastiano i Onofrio o uwiedzenie Santiny, siostry tego pierwszego) doprowadzają do zerwania przedstawienia.

Tymczasem sztuka, w następstwie „podglądnięcia” nie do końca udanego spektaklu w rodzinnym mieście, dała mistrzowi impuls do stworzenia w następnym roku przedstawienia, zrazu wykpiwanego przez urażoną publiczność, ale z czasem uznanego za awangardowe i innowacyjne. Pomysł, „przejęty” z Agrigento i burzący reguły inscenizacyjne i dotychczasową konwencję teatralną, z udziałem aktorów spoza sceny, powodujący początkowo dezorientację wśród publiki, okazał się wyjątkowo nowatorski. Z czasem, w 1934 roku, Luigi Pirandello uhonorowany został Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury. Artysta czerpał pomysły pełnymi garściami z życia, bo przecież ono tworzy najlepsze scenariusze i to dzięki niemu (życiu) funkcjonuje nie tylko teatr, ale inne dziedziny sztuki: muzyka, film, literatura.

W tym dość osobliwym (nie tylko ze względu na tytuł), ale bardzo udanym połączeniu kina i teatru, dramat miesza się z komedią, a fikcja z rzeczywistością. Wszak zawsze można posłużyć się tytułem jednego z dramatów Pirandella - „Tak jest, jak się państwu zdaje”.

A jednocześnie cytując fragmenty wiersza Edwarda Stachury: „Życie to jest teatr (…mówisz ciągle, opowiadasz)” albo wariantowo: „Życie to nie teatr (…ja ci na to odpowiadam)!”. Pierwsze skrzypce w „Osobliwościach…”, w roli wielkiego pisarza, gra doświadczony aktor włoski - Toni Servillo, tutaj z charakterystyczną bródką upodabniającą go do Pirandella. Zgrabnie mu dorównuje - raz zgodny, innym razem „śmiertelnie” skłócony duet - Salvatore Ficarra i Valentino Picone w rolach Sebastiano i Onofrio. A jako Santina, siostra Sebastiano, występuje urocza Giulia Andò (córka reżysera), choć w filmie nieco „pobrzydzona”.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

od 12 lat
Wideo

Płomień Solidarności z Ukrainą

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera