Śląska PO po śmierci Tomczykiewicza: Budka kontra Saługa

Marcin Zasada
Krystyna Sumilas po. szefa ślaskiej PO Dziennik Zachodni
Ewa Kołodziej posłanką, Krystyna Szumilas - tymczasowym szefem śląskiej PO. To pierwsze rozstrzygnięcia w śląskiej Platformie Obywatelskiej po śmierci Tomasza Tomczykiewicza.

Nieoczekiwana śmierć Tomasza Tomczykiewicza będzie mieć wiele politycznych skutków. Pierwsze już znamy - miejsce posła z Pszczyny zajmie w Sejmie Ewa Kołodziej. Z kolei tymczasowym następcą na czele regionalnych struktur partii została Krystyna Szumilas.

Na początek formalności

Jedno i drugie rozstrzygnięcie to na razie urzędowe formalności. Kołodziej wejdzie do Sejmu jako kandydatka PO w okręgu nr 31 (obejmującym m.in. Katowice, Chorzów, Ruda Śląska i Tychy) z największą liczbą głosów wśród tych, którzy mandatu nie zdobyli. Posłanka ubiegłej kadencji miała szósty wynik na liście Platformy - głosowało na nią 5745 osób. Jeszcze w tym miesiącu Kołodziej powinna zostać zaprzysiężona. Poprzedza to standardowa procedura - wygaszenie mandatu Tomczy-kiewicza, zapytanie do PKW i pytanie do samej kandydatki, czy zamierza zostać posłem. Gdyby odmówiła (a tak się nie stanie - czytaj rozmowę obok), ten sam tryb zostałby zastosowany wobec kolejnego kandydata z listy.

Ciekawiej będzie wyglądać wyłanianie nowego lidera w śląskiej Platformie. Tom-czykiewicz pełnił tę funkcję od dwunastu lat, zaś w ostatnich regionalnych wyborach nie miał nawet rywala i zdobywał blisko 100-procentowe poparcie. Na razie jego obowiązki przejęła Krystyna Szumilas, posłanka z Gliwic, była minister edukacji.

- To rozwiązanie statutowe - zgodnie z nim władzę obejmuje najstarszy członek prezydium zarządu regionalnych struktur partii. Tą osobą jest właśnie Krystyna Szumilas - wyjaśnia Danuta Pietraszew-ska, posłanka PO.

Scenariusze na grudzień

Nikt w śląskiej Platformie nie ma wątpliwości, że to rozwiązanie tymczasowe. Planowo wybory nowego przewodniczącego regionu miały odbyć się za dwa lata. Po wyborach parlamentarnych mówiło się jednak, że zbliża się moment, w którym Tomczykiewicz ustąpi ze swojego stanowiska przed terminem. Można więc wyobrazić sobie, że są w partii na Śląsku ludzie, którzy od jakiegoś czasu rozważają włączenie się do nowej rywalizacji o przywództwo.

Scenariusze są dwa - zarząd regionu może zwołać zjazd i wtedy nowego przewodniczącego wybiorą delegaci. Jest też druga możliwość - zarząd wybiera kogoś z grona dotychczasowych wiceprzewodniczących, a są nimi Leszek Piechota (senator), Wojciech Saługa (marszałek województwa), Damian Mrowiec (starosta powiatu rybnickiego) i wspomniana wcześniej Krystyna Szumilas. Teoretycznie, władze krajowe PO mogłyby też powołać w regionie komisarza, ale to najmniej prawdopodobne rozwiązanie.

- Osobiście uważam, że przejściowe sytuacje nie są dobre i warto jak najszybciej wybrać przewodniczącego w normalnym trybie - mówi poseł Borys Budka, minister sprawiedliwości w rządzie Ewy Kopacz.

Saługa czy Budka?

Pierwsze decyzje poznamy po obradach regionalnego zarządu Platformy, które zaplanowano na przyszły tydzień. A nazwiska potencjalnych następców Tomczykiewicza? Na razie wymienia się dwóch polityków i nie ma większych zaskoczeń w tych spekulacjach. Pierwszym jest marszałek Wojciech Saługa, przez lata bliski współpracownik Tomczykiewicza. Drugim - Borys Budka.

CZYTAJ TAKŻE:
Tomasz Tomczykiewicz nie żyje. Szef śląskiej Platformy Obywatelskiej i poseł PO zmarł w wieku 54 lat

- Biorę to pod uwagę. Jeśli do tego dojdzie, absolutnie nie przewiduję jakiejś zażartej walki wyborczej. Z kimkolwiek będę rywalizować o stanowisko przewodniczącego, na pewno wspólnie dojdziemy do odpowiedzialnego konsensusu - mówi Budka.

Plany parlamentarzysty z Gliwic dotyczące regionalnych struktur PO, nie kolidują z jego zamiarem starania się również o stanowisko szefa całej Platformy.

- Jedno drugiego nie wyklucza. Wręcz przeciwnie - ubieganie się o szefostwo w centralnych władzach partii przez przewodniczącego jej najsilniejszego regionu może tylko pokazać jego silny mandat - wyjaśnia Budka.

Posłanka Pietraszewska uważa, że nowego lidera partii w regionie czeka odpowiedzialne zadanie. Chodzi nie tylko o odbudowanie utraconego zaufania wyborców, ale też pogodzenie różnych frakcji wewnątrz ugrupowania.

Rozmowa z Ewą Kołodziej, która w Sejmie zajmie miejsce zmarłego Tomasza Tomczykiewicza

.

Obejmie pani mandat po Tomaszu Tomczykiewiczu?

Tak. Po to kandydowałam, prowadziłam kampanię wyborczą i uzyskałam niezły wynik, mimo niefortunnego, dziesiątego miejsca na katowickiej liście PO. Mój wynik to również zaufanie kilku tysięcy wyborców. W przykrych okolicznościach los dał mi drugą szansę.

W jaki sposób zamierza pani z niej skorzystać w Sejmie?

Zawsze byłam społecznikiem. Zamierzam angażować się w sprawy lokalne. Uważam, że w Sejmie potrzebna jest osoba bliska samorządom. Moim celem jest także znowelizowanie kodeksu wyborczego. Mój przykład pokazał, że nie wszystko jest z nim w porządku.

Chodzi pani o zerową liczbę głosów w pani obwodzie ?

Tak i chcę to wyjaśnić. W obwodzie głosowali na mnie moi sąsiedzi, moja rodzina, sama głosowałam. W niejasnych okolicznościach utraciłam te głosy - nie zostały one odnotowane w protokole. Tę sprawą zajmuje się już Sąd Najwyższy. Uważam, że wyjaśnienie należy się również moim wyborcom.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pszczyniok

3 miliardy w błoto. Uchodźcy nadal będą wdzierać się do Europy. Co najwyżej zmienią się nieco szlaki przerzutowe
Barany piszom take artikle.

g
gd

Udało się jej. Tak nie powinno być.

Dodaj ogłoszenie