Wojsko wzywa na kwalifikacje. Rozmowa z mjr. Michałem Napierałą, zastępcą szefa WCR w Tychach

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk
Major Michał Napierała, zastępca szefa WCR w TychachZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Major Michał Napierała, zastępca szefa WCR w TychachZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Jolanta Pierończyk
Wojsko wzywa. Ojczyzna potrzebuje dobrze wyszkolonych żołnierzy. Czy mamy powody do niepokoju? Rozmowa z majorem Michałem Napierałą, zastępcą szefa Wojskowego Centrum Rekrutacyjnego w Tychach

- Od wybuchu wojny w Ukrainie niepokoją informacje o wzywaniu rezerwistów na ćwiczenia.
- Zupełnie niepotrzebnie. Nie ma powodu do niepokoju. Ćwiczenia były, są i będą. Są nieodzowne do utrzymania rezerwistów w odpowiedniej kondycji. Dlatego jednostki wzywają raz na kilka lat lub nawet raz w roku żołnierzy rezerwy, których mają w swoich przydziałach mobilizacyjnych. Takie ćwiczenia to czas weryfikacji ich umiejętności strzeleckich i taktycznych. To też okazja do przeszkolenia ich na nowym sprzęcie. Staramy się, by czas tych ćwiczeń był możliwie najkrótszy, ale jednocześnie musi to być taka liczba dni, która pozwoli na realizację założonego programu. Pracodawca ma obowiązek udzielić rezerwiście urlopu na czas szkolenia.Ćwiczenia te wynikają z powszechnego obowiązku obrony. Wojsko jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo kraju i musi być do tego przygotowane. Może w tym roku wezwań będzie nieco więcej niż wcześniej, co wynika z sytuacji za naszą wschodnią granicą, ale różnice są minimalne, natomiast długość szkoleń nie ulegnie zmianie.

- W obecnej sytuacji to nawet kwalifikacja wojskowa niektórym od razu kojarzy się z powołaniem czy poborem do wojska.
- Jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Celem kwalifikacji wojskowej jest założenie ewidencji wojskowej oraz określenie zdolności fizycznej i psychicznej do pełnienia służby wojskowej osób stawiających się do kwalifikacji. Organizowana jest przede wszystkim dla młodzieży płci męskiej, która w danym roku kończy 19 lat. To jest rocznik podstawowy, który co roku wchodzi w ewidencję wojskowych centrów rekrutacji, żebyśmy wiedzieli, jakimi zasobami dysponujemy. Każdy dziewiętnastolatek przechodzi tu m.in. badanie lekarskie, podczas którego lekarz orzeka jego kategorię zdrowia. A- znaczy zdolny do służby wojskowej, B 6 czy B 12 – znaczy odroczony na 6 lub 12 miesięcy ze względu na stan zdrowia, D to kategoria, którą oznacza się niezdolnych do służby wojskowej tylko w czasie pokoju (w czasie wojny zostanie powołany). I jest jeszcze kategoria E, czyli całkowicie, trwale niezdolny do wojska.

- Do zeszłego roku każdy dziewiętnastolatek, który przechodził kwalifikację, dostawał książeczkę wojskową, w której wbijana była orzeczona kategoria zdrowia i informacja o przeniesieniu do rezerwy. Od tego roku tych książeczek już nie ma.
- Dostaną je tylko ci, którzy zdecydują się na służbę. Pozostali otrzymają zaświadczenia o stawieniu się do kwalifikacji wojskowej, uregulowanym stosunku do służby wojskowej oraz o orzeczonej zdolności do służby wojskowej. To efekt zmian wprowadzonych ustawą o obronie ojczyzny. Nowością jest też to, że podczas kwalifikacji będzie prowadzona promocja i rekrutacja do służby wojskowej. Nikogo nie będziemy zmuszać, ale na pewno zamierzamy zachęcać. Traktujemy kwalifikację jako okazję do przedstawienia każdemu młodemu człowiekowi pełnej oferty, jaką wojsko przygotowało.
Dodam jeszcze, ze osoby podlegające obowiązkowi stawienia się do kwalifikacji wojskowej wzywane są na nią przez wójtów lub burmistrzów (prezydentów miast) za pomocą wezwań, które należy doręczyć co najmniej na 7 dni przed wyznaczonym terminem stawiennictwa. W tym roku kwalifikacja rozpocznie się w kwietniu, a zakończy w czerwcu.

- Od kwietnia 2022 r. pojawiła się dobrowolna zasadnicza służba wojskowa. Czy spotkała się z zainteresowaniem młodych ludzi?
Tak, i to dużym. Założony limit na 2022 rok (15 tys. osób) został wykonany w 110 proc. W skali kraju jest to ponad 16 tys. wydanych decyzji. Tyskie Wojskowe Centrum Rekrutacji, od kwietnia do grudnia 2022 roku, powołało do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej prawie 100 kandydatów.
Dobrowolna zasadnicza służba wojskowa jest dla wszystkich. Dla tych, którzy chcą tylko odbyć przeszkolenie wojskowe i nie wiązać się dalej z wojskiem, ale również dla tych, którzy chcą zostać zawodowymi żołnierzami. Podstawowe szkolenie trwa tu 27 dni (o dzień krócej niż wcześniej), a specjalistyczne – 11 miesięcy.
Do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej oprócz osób, które nigdy wcześniej nie miały z wojskiem nic wspólnego, zgłaszają się także tacy, którzy kiedyś odbyli zasadniczą służbę wojskową, a teraz chcieliby przejść do służby zawodowej. Oni zwolnieni są z części podstawowej, a kierowani tylko na specjalistyczną. Dla nich ta służba to swego rodzaju odświeżenie tego, czego się kiedyś nauczyli, ale i też czas weryfikacji, czy nadają się na żołnierzy zawodowych. Jeśli tak, to bardzo szybko są powoływani do zawodowej służby wojskowej. Należy zaznaczyć, że dobrowolna zasadnicza służba wojskowa jest w chwili obecnej jedyną drogą do wstąpienia w szeregi żołnierzy zawodowych. Wielkim plusem dobrowolnej służby jest możliwość rezygnacji z jakichkolwiek powodów.[/b] Ale można ją też odbyć i nie zdecydować się na wojsko zawodowe.

- Rozumiem, że dla maturzystów zainteresowanych zawodową służbą wojskową są studia w wojskowych uczelniach?
- Oczywiście. Od Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu, przez Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni i Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie aż do Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. Wszędzie tam jest teraz łatwiej dostać się niż w przeszłości, ponieważ MON systematycznie zwiększa liczbę miejsc. Studia wojskowe trwają 5 lat i kończą się promocją na pierwszy stopień oficerski (podporucznik). Ważną zmianą od tego roku jest fakt, że podchorążowie (studenci wojskowi) od drugiego roku kształcenia uzyskują status żołnierzy zawodowych. Wiąże się to m.in. ze wzrostem ich wynagrodzeń, ale także uzyskaniem innych uprawnień przysługującym żołnierzom zawodowym. To także efekt zmian wprowadzonych ustawą o obronie ojczyzny. Dawniej podchorążowie zostawali żołnierzami zawodowymi dopiero po ukończeniu studiów.

- Nie trzeba jednak od razu iść do szkoły wojskowej, by zetknąć się z wojskiem. Niektóre uczelnie cywilne realizują wojskowy program o nazwie "Legia Akademicka"...
- Na naszym terenie funkcjonuje on na AWF w Katowicach, Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym w Częstochowie oraz w Wyższej Szkole Finansów i Prawa w Bielsku-Białej. Program ten daje studentom możliwość odbycia przeszkolenia wojskowego teoretycznego i praktycznego oraz złożenia przysięgi wojskowej, a nawet uzyskania stopnia oficerskiego czy chociażby podoficerskiego. Listę wszystkich uczelni wyższych zaangażowanych w ten projekt znaleźć można w Rozporządzeniu MON.
Warto jednak dodać, że z kolei na uczelnię wojskową mogą się wybrać też osoby, które wcale nie myślą o wojsku. Bo te uczelnie mają też kierunki cywilne. Jeśli ktoś nie chce być żołnierzem, ale interesują go sprawy bezpieczeństwa, może pójść na Akademię Wojsk Lądowych czy Akademię Marynarki Wojennej i zrobić tam studia na kierunku cywilnym.

- O tym wszystkim usłyszą dziewiętnastolatkowie podczas kwalifikacji. A jeśli u kogoś pojawi się myśl o wojsku rok, dwa lata po kwalifikacji czy nawet później, to co?
-Zawsze może się wybrać do najbliższego wojskowego centrum rekrutacji, ale jeszcze prościej jest wejść na stronę www.zostanzolnierzem.pl, zarejestrować się, podając adres mailowy oraz numer telefonu.Resztą zajmiemy się my. Od razu skontaktuje się z tą osobą rekruter z odpowiedniego WCR i zaprosi na spotkanie. Jeśli kandydat już wie, jaki rodzaj służby chce wybrać, to rozmowa potoczy się w danym kierunku, a jeśli nie wie, zostanie mu przedstawiony cały wachlarz możliwości dostosowany do jego warunków. A jak już ktoś się zdecyduje, to wszystko toczy się szybko. Kiedyś trzeba było jeździć na badania psychologiczne do Bielska, a lekarskie do Krakowa. Teraz wszystko jest na miejscu. Mamy zatrudnionego i lekarza, i psychologa, którzy wydadzą stosowne orzeczenia. Kandydat może też wybrać jednostkę, która go interesuje oraz termin szkolenia, który mu odpowiada. My wydajemy decyzję o skierowaniu na szkolenie do wybranej jednostki. Zależy nam, by od zarejestrowania się czy osobistej wizyty u nas do wydania decyzji nie minęło więcej niż pięć dni.

- A jeśli ktoś jest zainteresowany wojskiem obrony terytorialnej?
- To jedyna formacja, gdzie zainteresowanych jest więcej niż miejsc i trzeba czasem trochę poczekać.
Jeśli ktoś nie miał wcześniej żadnego kontaktu z wojskiem, musi przejść 16-dniowe szkolenie, a potem raz w miesiącu odbywa bardzo intensywne szkolenie weekendowe, najczęściej w terenie. Po więcej szczegółów zapraszam do kontaktu z naszym Wojskowym Centrum Rekrutacji w Tychach, przy ul. Cyganerii 51.

- Niedawno w Zespole Szkół Energetycznych i Usługowych w Łaziskach Górnych otwarta została wirtualna strzelnica...
- Tak, to jedna z proobronnych inicjatyw MON. Ma dać obywatelom możliwość nauki posługiwania się bronią palną w bezpieczny sposób, ale też możliwość obycia się z nią, dotknięcia, sprawdzenia, ile waży, załadowania magazynku… Strzelnica w szkole łaziskiej powstała w ramach programu „Strzelnica w powiecie”, który MON wspiera finansowo. Jeśli jakiś powiat chce taką strzelnicę uruchomić i ma odpowiednie warunki, może liczyć na dofinansowanie. Wystarczy, że złoży swoją ofertę.
]Inną proobronną inicjatywą jest program „Trenuj z wojskiem”, który w zeszłym roku został przeprowadzony eksperymentalnie w kilkunastu jednostkach w kraju i cieszył się ogromnym powodzeniem. Zgłaszały się całe rodziny. 98 proc. uczestników wysoko oceniło tę akcję. Na pewno będzie kontynuowana. Na razie trwa pod hasłem „Ferie z wojskiem”.

W ten sposób zeszliśmy do poziomu przedkwalifikacyjnego. Jak widać, przygodę z wojskiem można zacząć w wieku kilkunastu lat.
I to nie tylko przez taką zabawę jak „Trenuj z wojskiem” czy wirtualna strzelnica. W każdej szkole ponadpodstawowej może zostać otwarta klasa wojskowa, która będzie funkcjonować jako oddział przygotowania wojskowego (OPW). Realizują one kształcenie ogólne, zgodne z podstawą programową oraz program szkolenia z zakresu przygotowania wojskowego. Szkolenie wojskowe, które przechodzą uczniowie w trakcie nauki, jest w pewnej części zbliżone do tego, które odbywają żołnierze dobrowolnej służby wojskowej na etapie szkolenia podstawowego. Na naszym terenie takie klasy funkcjonują w Zespole Szkól im. Orląt Lwowskich w Tychach. W takich klasach nie ma obowiązku noszenia munduru na co dzień. Co innego w certyfikowanych wojskowych klasach mundurowych, które otwierane są już w konkretnych szkołach i tam uczniowie chodzą w mundurach na co dzień. MON powoli [b]przywraca wychowanie patriotyczne, które ma m.in. umocnić więzi młodego pokolenia z krajem oraz kształtować świadomość obywatelską i świadomość obrony ojczyzny.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

iPolitycznie - Robert Telus o rozwiązaniu problemu zboża - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie