Wołosz: Rząd musi uzasadnić dłuższe restrykcjie dla restauratorów, albo po prostu pozwolić ludziom pracować. Gość DZ i Radia Piekary

Marcin Zasada
Marcin Zasada
Bunt restauratorów? Tak zwyczajnie, po ludzku, to rozumiem. Mówimy o losach ludzi, ich rodzin, ich majątku i trudno oceniać decyzje o otwieraniu lokali. Na to wszystko nakłada się brak przejrzystości we wprowadzaniu i przedłużaniu obostrzeń. Albo należało uzasadnić kolejne restrykcje, albo po prostu pozwolić ludziom pracować - mówi Mariusz Wołosz, prezydent Bytomia, dzisiejszy Gość DZ i Radia Piekary.

Sklepy tak, knajpy wciąż nie – to najnowsza odsłona luzowania rządowych obostrzeń. Jest w tym jakaś logika?
Sam nie znam tej logiki. Restauracje, które od miesięcy mogą jedynie sprzedawać jedzenie na wynos, nie zarabiają nawet na koszty, a minimalizują straty. Wydaje się, że gastronomia mogłaby funkcjonować, nawet z założeniem obostrzeń sanitarnych.

Pan ostatnio rozmawia z gastronomią w Bytomiu. Co możecie albo chcecie zrobić w tej sprawie jako samorząd?
Branża gastronomiczna, nowe restauracje pokazują potencjał miasta, dzięki nim miasto się rozwija, przyciąga nowych ludzi. Dziś wspólnie walczymy o przetrwanie, spotykamy się, ostatnio rozmawialiśmy na temat zwolnienia z opłaty koncesyjnej. Rozmowy zaczęliśmy, gdy jeszcze nie było stosownej ustawy, na szczęście tym razem Sejm podziałał szybko i mogliśmy od razu zwolnić restauratorów opłacania koncesji na alkohol.

Restauracje wciąż zamknięte i jesteśmy zdani na spekulacje. Według jednej należy przygotować się na powrót gastronomii… w maju.
To jest wyrok śmierci. Proszę pamiętać, że samorządy zwalniają restauratorów z kosztów. Ale biznes to ludzie i żeby ich zatrzymać, to trzeba im płacić.

W Bytomiu restauratorzy zapłacą ostatecznie jedną trzecią koncesji, czy nie zapłacą nic?
Nie zapłacą nic. Zostaną zwolnieni z całości opłaty całorocznej, która bywała uiszczana w trzech ratach. Przedsiębiorcy, którzy już wpłacili pierwszą ratę, dostaną zwrot tych pieniędzy na konto.

Pierwotnie jedna trzecia opłaty koncesyjnej miała wrócić do restauratorów w formie rzeczowej. Czyli jakiej?
Tak zakładaliśmy, bo musieliśmy się przygotować na wariant, w którym ustawa weszłaby w życie po terminie płacenia pierwszej raty, czyli po 31 stycznia. Więc zastanawialiśmy się, jak to zaplanować, by nie wyciągać pieniędzy z kieszeni restauratorów. Oni nadal ponoszą duże koszty na kupno środków zabezpieczenia bezpośredniego, jak maseczki czy płyny do dezynfekcji. W takiej formie chcieliśmy my im te pieniądze zwrócić i na to byliśmy gotowi.

Co pan sądzi o tej części branży gastronomicznej, która już otworzyła lokale, wbrew zakazom, lub niebawem to zrobi?
Tak zwyczajnie, po ludzku, to rozumiem. Mówimy o losach ludzi, ich rodzin, ich majątku i trudno oceniać decyzje o otwieraniu lokali. Na to wszystko nakłada się brak przejrzystości we wprowadzaniu i przedłużaniu obostrzeń. Albo należało uzasadnić kolejne restrykcje, albo po prostu pozwolić ludziom pracować.

Ma pan sygnały od bytomskich restauratorów, że będą otwierać się, pomimo przedłużonych zakazów?
Takich sygnałów nie mam, natomiast spodziewam się, że takie sytuacje mogą nastąpić. Ludzie mają swoją wytrzymałość i ogromne problemy, które nawarstwiają się każdego dnia.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie