Wybory samorządowe 2018 Mikołów: Piechula postawił Wnuka przed sądem w trybie wyborczym. Sprawa zakończyła się remisem

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
ARC
Udostępnij:
Wybory samorządowe 2018. Stanisław Piechula, obecny burmistrz Mikołowa ubiegający się o reelekcję, skierował do sądu oskarżenie w trybie wyborczym wobec Artura Wnuka, kandydata do Rady Miasta Mikołów. Poszło o rzekome zniesławienie i podawanie nieprawdy na temat Piechuli, którego Wnuk miał dopuścić się w jednym ze wpisów na Facebooku. Sąd oddalił pozew, a rację podzielił między obie strony.

Mikołów: Piechula postawił Wnuka przed sądem w trybie wyborczym

Oskarżenie wpłynęło do Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego w Katowicach 11 października. Pozew został złożony w trybie wyborczym, więc sąd miał na jego rozpatrzenie jedynie 24 godziny. W tym czasie dowiedzieliśmy się jedynie, że sąd oddalił oskarżenie Piechuli i nie wyciągnął wobec Wnuka żadnych konsekwencji. Na pełne uzasadnienie musieliśmy czekać do poniedziałku.

O co poszło?

Podstawą do oskarżenia był wpis Wnuka zamieszczony na facebooku 7 października. Kandydat na radnego i potencjalny wiceburmistrz Mikołowa, gdyby wybory wygrała Irena Radomska, pokazuje w nim na filmie nieprawidłowości w ankiecie wyborczej prowadzonej na stronie internetowej wybory.mikolow.pl

Zdaniem Piechuli wpis Wnuka był niezgodny z prawdą co najmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze, kandydat na radnego pisze w nim, że sondaż jest prowadzony na stronie www.mikolow.pl, która należy do Piechuli. We wniosku skierowanym do sądu burmistrz zauważa jednak, że głosowanie odbywa się na poddomenie tej witryny www.wybory.mikolow.pl, którą zarządza inna osoba, niezwiązana zgodnie z jego zapewnieniami z żadnym komitetem wyborczym.

Po drugie, zdaniem wnioskodawcy hasztagi zestawione obok siebie w poście Wnuka m.in. „#oszustwo” i „#piechula” dyskredytują Piechulę w oczach wyborców, są przykładem negatywnej kampanii i oszczerstw, na które autor wpisu nie ma żadnego pokrycia.

W zamian za zniesławienie i podawanie nieprawdy Piechula wnioskował do sądu o zakazanie Wnukowi rozpowszechniania podobnych informacji, nakazanie mu osobistych przeprosin, a także przeprosin na łamach Dziennika Zachodniego oraz konta, z którego dokonano wpisu na facebooku. Ponadto burmistrz chciał, aby w ramach zadośćuczynienia Wnuk przekazał 3 tys. zł na na rzecz organizacji pożytku publicznego „Stowarzyszenie Uśmiech”,

Jak Wnuk odpierał zarzuty?

Odnosząc się do pierwszego z oskarżeń Wnuk stwierdził, że poddomena jest integralną częścią strony, do której jest przypisana, dlatego nie można rozpatrywać jej jako osobnego tworu, a jeśli rzeczywiście zarządza nią osoba inna niż Piechula, to należy przedstawić na to dowody. Te jednak w toku postępowania się nie pojawiły.

W odpowiedzi na wniosek Piechuli kandydat do rady miasta tłumaczy też m.in., że użyte hasztagi są jedynie skróceniem treści artykułu, a rzekome insynuowanie manipulacji sondażem wyborczym, którego w domyśle miał dopuścić się Piechula, zostało sformułowane w trybie przypuszczającym, co wyklucza jednoznaczne postawienie takiego zarzutu ze strony Wnuka burmistrzowi.

Skomplikowane, prawda?

Później jest już nieco łatwiej. Wnuk w swojej odpowiedzi przedstawia szereg dowodów na to, że głosy w ankiecie zliczane są nieprawidłowo, a system głosowania nie działa sprawnie, co widać na pierwszy rzut w filmie, który Wnuk opublikował na facebooku.

Co orzekł sąd?

Sąd Rejonowy w Katowicach nie miał w tej sprawie łatwego zadania, ponieważ cała ta burza od początku kluczyła wśród niuansów językowych, przypuszczeń i niedopowiedzeń.

Sędzia zdecydował się jednak w całości odrzucić wniosek Piechuli, choć częściowo przyznał mu rację.

- wypowiedź opublikowana przez uczestnika [Artura Wnuka – przyp red] na jego profilu na portalu społecznościowym Facebook miała charakter agitacji wyborczej. Jej treść obejmowała bowiem okoliczności dyskredytujące wnioskodawcę w oczach odbiorców i miała charakter tzw. kampanii negatywnej, zmierzającej do utraty zaufania wyborców do wnioskodawcy jako kandydata na urząd prezydenta i radnego – czytamy w uzasadnieniu sądu.

W uzasadnieniu jednoznacznie przychylono się jednak do zdania Wnuka, że portal www.wybory.mikolow.pl jest częścią strony należącej do Piechuli i nie zważając na to, kto nim zarządza, to obecny burmistrz, starający się o reelekcję, również odpowiada za treści, które są na nim umieszczane.

Sąd zanegował wniosek Piechuli we fragmencie, gdzie ubiega się on o ukaranie Wnuka za rozpowszechnianie poprzez wpis na facebooku nieprawdziwych informacji o oszustwach wyborczych, jakich miałby się dopuścić burmistrz.

- wydanie niniejszego orzeczenia nastąpiło na etapie kampanii wyborczej, który poprzedza głosowanie. Z kolei sformułowania „manipulacja wyborcza” i „oszustwo podczas wyborów samorządowych”, którymi posługuje się w treści żądania wnioskodawca [Stanisław Piechula – przyp. red.], odnoszą się do – w powszechnym odbiorze – do samego aktu wyborczego (głosowania) lub stadium liczenia głosów i ustalania jego wyników – czytam kolejny raz w uzasadnieniu sądu.

Wnuk w swoim wpisie sugeruje popełnienie przez kandydata na burmistrza „kolejnej manipulacji przedwyborczej” a nie wyborczej. Wychodzi na to, że prawnicy pracujący dla Piechuli popełnili tutaj błąd i być może, gdyby użyli we wniosku innego terminu, to udałoby im się wygrać proces.

Ostatecznie sąd zdecydował się na odrzucenie wniosku również ze względu na bardzo wysokie i nieprzystające do popełnionego czynu żądania zadośćuczynienia, które postawił Piechula. Były to m.in. przeprosiny na łamach Dziennika Zachodniego i przekazanie 3 tys. zł na cele charytatywne.

Wszystko w ramach kampanii...

Zarówno wpis Wnuka, jak i sam pozew Piechuli jest elementem tegorocznej kampanii samorządowej, która w Mikołowie jest wyjątkowo zaciekła i momentami bardzo nieczysta. Nic jednak dziwnego w tym, że kandydat na stanowisko wiceburmistrza podzielił się ze swoimi odbiorcami przypuszczeniami dotyczącymi fałszowania sondażu wyborczego, a oskarżony o to kandydat do roli burmistrza postanowił bronić swojego dobrego imienia.

Piechula być może miałby szansę wygrać kolejny proces wytoczony Wnukowi, którego wpis nie spełniał znamion zawartych w przepisach kodeksu wyborczego. Gdyby jednak zdecydował się pozwać Wnuka o naruszenie dóbr osobistych odnosząc się do przepisów kodeksu cywilnego, czy o zniewagę lub zniesławienie w myśl przepisów kodeksu karnego, to miałby duże szanse na wygraną przed sądem.

Ten wyrok nie byłby już jednak rozpatrzony w trybie wyborczym i na rozpatrzenie sprawy przyszłoby nam czekać jeszcze długo po rozstrzygnięciu wyborów samorządowych. Tym samym decyzja sądu nie wpłynąłby w żaden sposób na wynik niedzielnego głosowania. Widocznie gra w kolejny pozew nie była warta świeczki.

Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego TYDZIEŃ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie