MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pięść do nosa. Felieton Marka Szołtyska, historyka i znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Rosyjskość pasuje do śląskości jak kwiatek do kożucha czy jak pięść do nosa?
Rosyjskość pasuje do śląskości jak kwiatek do kożucha czy jak pięść do nosa? Marek Szołtysek
Wschodnie tereny dzisiejszej Polski tylko w XX wieku miały wielokrotnie kontakty z Rosjanami. Bez większych badań naukowych można powiedzieć, że polska strona z tych kontaktów była – delikatnie mówiąc – niezadowolona.

Do takich sytuacji najpierw dochodziło z powodów zaboru rosyjskiego a potem podczas pierwszej wojny światowej i wojny bolszewickiej w 1920 roku. Niestety później była owa nieszczęsna niedziela 1939 roku. (W tym roku 17 września to też niedziela!) Tego siedemnastego dnia drugiej wojny światowej komunistyczna Rosja od wschodu napadła na Polskę zgodnie z wcześniej podpisanym z Niemcami paktem Ribbentrop-Mołotow. Natomiast Ślązoki kontaktów z Rosjanami mieli zdecydowanie mniej.

Owszem, podczas pierwszej wojny światowej w śląskich kopalniach pracowali rosyjscy jeńcy wojenni. Tak było m.in. w kopalniach podrybnickich, co potwierdza w Rybniku nagrobek na starym cmentarzu przy ul. Gliwickiej. Tam bowiem chowano zmarłych „niewolników”. Uwaga! Tych Rosjan zmuszał do pracy rząd niemiecki, bo Śląsk był wtedy jeszcze częścią Cesarstwa Niemieckiego. Idźmy dalej. Sporadycznie Ślązoki mogli się z Rosjanami zetknąć, gdy jako ochotnicy z naszego regionu walczyli z Sowietami w 1920 roku albo uciekając w 1939 roku przed hitlerowcami – trafili po 17 września na Ruskich. Zdarzało się też, że Ślązok powołany przymusowo do Wehrmachtu, na froncie wschodnim z Rosjanami miał „styczność”. Jednak szok zetknięcia z Ruskimi masowo dotknął Ślązoków, gdy sowiecka Armia Czerwona szła przez Śląsk na Berlin w 1945 roku.

Tragicznym tego symbolem są masowe morderstwa ludności cywilnej, przykładowo w Miechowicach czy Przyszowicach. Po wojnie zaś „ruski mir” został z nami na dłużej w postaci „PRL”. Ja zaś mam to szczęście, że bezpośrednio ruskie bagnety mi nie zagrażały, za to poznałem w dzieciństwie realizowaną przez państwo wymuszaną „przyjaźń do Ruskich”. Pamiętam też z tego czasu, jak Ślązoki dla odreagowania obmierzłej rosyjskości, opowiadali sobie o Rusach wice, czyli żarty. Były ich setki. Oto niektóre zacytuję z pamięci w oryginale, czyli po śląsku:

Rusy na Ślonsku wykryncały ze ścianow kokotki (krany), bo myślały, że jak se to w doma do ścian prziłożom, to ze samości pociecze woda. * We ruskij armii boła tako biyda a głod, że jak te wojoki szły kole stowu, to im kaczki ciepały chlyb, żeby ich dokarmiać. * Czamu ruskie wojoki łażom ze zmazanymi uszami? Bo inkszych niy majom! * Antek sie pyto Francka: - Czy to je prowda, że tyn aniołek miłości, tyn Amor to łon tyż je Rusym? A Francek odpowiado: - Ja, Amor je Rusym, bo z biydy loto ze gołom rzyciom, fest uzbrojony, szczylo do ludzi i jeszcze godo, co to robi ze miłości! * Wiycie czamu we ulach pszczołami rzondzom królowe a niy Rusy? Bo pszczoły chcom mieć miód, a niy gówno! * Ujek, ty wiysz, że Rusy poleciały w kosmos? - Wszystkie? – Niy, yno jedyn! - Toż mi duperelami gowy niy zawrocej!

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni