18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pożar w Jastrzębiu: Dariusz P. spalił rodzinę, bo miał długi i kochankę?

Katarzyna Spyrka
Dariusz P. został zatrzymany w czwartek. Następnie wziął udział w wizji lokalnej w domu,w którym doszło do tragicznego pożaru. Na zdjęciu grób rodzinny bliskich Dariusza P.
Dariusz P. został zatrzymany w czwartek. Następnie wziął udział w wizji lokalnej w domu,w którym doszło do tragicznego pożaru. Na zdjęciu grób rodzinny bliskich Dariusza P. Katarzyna Spyrka
Pożar w Jastrzębiu: Trzymiesięczny areszt dla Dariusza P. Czy powodem, dla którego mógłby chciec zabić rodzinę są długi i kochanka? Po pożarze miasto przydzieliło mu mieszkanie komunalne. Spotykał się z kobietą. NAJNOWSZE USTALENIA

Pożar w Jastrzębiu:

Decyzją sądu, Dariusz P. na trzy miesiące trafił do aresztu. Po tym, jak mężczyzna usłyszał w czwartek zarzut spowodowania pożaru, zabójstwa pięciu osób i usiłowania zabójstwa jednej osoby, na jaw wyszły szokujące doniesienia na temat okoliczności pożaru.

CZYTAJ KONIECZNIE:
POŻAR W JASTRZĘBIU: WSTRZĄSAJĄCE RELACJE SĄSIADÓW

Przypomnijmy, że do pożaru doszło w maju ubiegłego roku. Na skutek zatrucia dymami pożarowymi zginęła żona Dariusza P. i czwórka dzieci. Z pożaru bez szwanku wyszedł jedynie 17-letni syn.

Po wielu miesiącach śledztwa, w czwartek śląscy kryminalni zatrzymali ojca rodziny i postawili mu zarzuty, a następnie przed dwie godziny przesłuchiwali. Przesłuchano również ponownie syna zatrzymanego. Śledczy na temat powodów zatrzymania na razie mówią niewiele.

WSTRZĄSAJĄCE USTALENIA ŚLEDCZYCH I DZIENNIKARZY + WIDEO:
OJCIEC ZAPLANOWAŁ ŚMIERĆ SWOJEJ RODZINY I PODPALIŁ DOM

- Mogę potwierdzić, że biegli z zakresu pożarnictwa potwierdzili, że pożar nastąpił na skutek podpalenia w sześciu różnych miejscach - powiedział Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Śledczych zainteresował też szczur, którego znaleziono w okolicach przeciętych kabli.

- Sekcja zwłok gryzonia wykazała, że w momencie wybuchu pożaru już nie żył, a to świadczy o tym, że ktoś podłożył gryzonia chcąc utrudnić śledztwo - dodaje Szułczyński.

- Mogę również potwierdzić doniesienia o pogróżkach esemesowych. Eksperci ustalili, że wypowiedzi w mediach i groźby w esemesach były kreowane przez tą samą osobę, czyli przez zatrzymanego - wyjaśnia prokurator. Słowem, Dariusz P. sam do siebie wysyłał esemesy z pogróżkami. Na tym nie koniec, śledczy ustalili również, że w mieszkaniu nie doszło do żadnego włamania i że jedynie osoba, która miała oryginale klucze, mogła być sprawcą pożaru. Na tym oficjalne ustalenia prokuratury się kończą. W mediach pojawiają się jeszcze jednak inne doniesienia.
Pożar w Jastrzębiu:

Nieoficjalnie wiadomo, że Dariusz P. miał ogromne długi i potrzebował pieniędzy na ich spłatę. Na potwierdzenie jego niecnych zamiarów, na trzy tygodnie przed pożarem miał ubezpieczyć żonę na wypadek śmierci. Szokująca jest też niepotwierdzona jak na razie informacja o tym, że mężczyzna miał w momencie wybuchu pożaru znajdować się w pobliżu domu, tak przynajmniej wskazywał sygnał z jego telefonu. Według nieoficjalnych informacji, zatrzymany ojciec rodziny z Ruptawy miał też przeciąć szelki z rolet przy oknach, a to spowodowało, że uwięzieni w pożarze nie mogli wydostać się na zewnątrz. Jakby tego było mało, internauci donoszą o romansie zatrzymanego.

- Nie wiem, czy miał kochankę, ale pewne jest, że nie minął nawet rok od tragedii, a mieszkał z "przyjaciółką" - pisze na naszej stronie internautka o nicku Krug, która podaje się za mieszkankę Jastrzębia. Kiedy w internecie polała się fala krytyki na ojca-kłamcę, ksiądz Bogusław Zalewski, proboszcz parafii Niepokalanego Serca NMP w Jastrzębiu-Zdroju, próbuje studzić nastroje.

- Nigdy nie przyszłoby mi to do głowy. Teraz myślę sobie, że jedyne, co by tłumaczyło to, że rzeczywiście mógł zawinić pan Dariusz, to jakaś choroba. Nie chciałbym jednak, żeby wszyscy już ogłaszali mu wyrok, skoro sąd jeszcze niczego nie udowodnił. Słyszałem plotki, ale nigdy nie zaprzątałem sobie nimi głowy. Wiedziałem, że to była przykładna rodzina, takich ich zapamiętałem. Relacje małżeńskie były tam wspaniałe, a dzieci szczęśliwe - wyjaśnia ks. Zalewski.

W swoich kazaniach nigdy nie odnosił się do tragedii rodziny i nadal nie zamierza tego robić. Dariusz P., który był bardzo religijny, po tragedii przestał udzielać się jako szafarz. Bywał w parafii rzadko. Mieszkał w innej dzielnicy Jastrzębia, gdzie przydzielono mu 38-metrowe mieszkanie komunalne.

- Dopóki sprawa się nie wyjaśni, nie możemy odebrać rodzinie mieszkania. Należy pamiętać, że lokal został przydzielony nie tylko ojcu rodziny, ale również jego synowi, który cały czas może tam wrócić i mieszkać. Jeśli zdecyduje inaczej, wtedy zdecydujemy o odebraniu mieszkania - wyjaśnia Katarzyna Wołczańska, rzeczniczka urzędu miasta w Jastrzębiu-Zdroju.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wideo
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni