Prezes Rafako wytacza poważne zarzuty wobec Tauronu, wlaściciela budowanego przez nich nowego bloku 910 w Jaworznie

Aneta Kasprzyk
Nowy blok 910 MW w JaworznieZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Nowy blok 910 MW w JaworznieZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Tauron
Prezes Rafako, Radosław Domagalski - Łabędzki: Tauron celowo poszedł z nami wojnę. Przekalkulowali, że to opłacalne dla nich biznesowo. Chodzi o 600 mln gwarancji bankowych. Wiedzą, że spalali i będą spalać węgiel złej jakości, w ten sposób uciekają przed odpowiedzialnością, próbując nas obciążać za awaryjność Bloku 910 MW w Jaworznie. Tauron tuż przed konferencją zwołaną przez Rafako obwieścił, że prace naprawcze leja jaworznickiej jednostki zostały zakończone i odebrane przez Urząd Dozoru Technicznego. Zarzuca Rafako złe zestrojenie Bloku 910 MW. Konflikt spółek trwa.

Tauron: Naprawa bloku 910 zakończona

Tuż przed konferencją prasową zwołaną przez Rafako na 30 sierpnia, Tauron poinformował, że przy wsparciu wykonawcy zastępczego naprawił Blok 910 MW w Jaworznie, prace zostały odebrane przez UDT.
Rafako komunikuje: Tauron potrzebuje wywołać wojnę, aby mieć pretekst do roszczeń.

600 mln gwarancji bankowych

Działania Tauronu, według prezesa Rafako, mają generować konflikt, który biznesowo opłaca się NJGT. Według Rafako chodzi o 600 mln gwarancji bankowych.

- 15 września to data graniczna, w którym miało nastąpić zakończenie procesu inwestycyjnego. Tauron chce nam rozłożyć plan rozwoju. Obecne działania NJGT to nie przypadek, to celowe działania - powiedział Radosław Domagalski-Łabędzki.

Prezes Rafako dodał, że Tauron chce zrzucić z siebie odpowiedzialność za złe działanie Bloku 910 MW w Jaworznie, zarzucając Rafako złe zestrojenie jednostki. Tymczasem, wg Łabędzkiego, to dobrze przekalkulowany plan ściągnięcia 600 mln gwarancji bankowych.

- Tauron zaliczył 285 mln straty wynikających z postoju kotła. Muszą pokryć te straty, ściągając środki z gwarancji bankowych. Dlatego nie pozwolą nam zakończyć kontraktu. To dla nich opłacalne biznesowo. Muszą generować wojnę, aby mieć pretekst do roszczeń. Będą spalać węgiel złej jakości, bo innego nie mają, będą awarie. Historia zna już przypadki, gdzie Spółki Skarbu Państwa wykańczały firmy. To przekalkulowane działanie - argumentuje Radosław Domagalski-Łabędzki

Lej kotła naprawiony przy pomocy wykonawcy zastępczego

Tuż przed wtorkową konferencją zwołaną przez Rafako, Tauron obwieścił zakończenie prac naprawczych leja Bloku 910 MW w Jaworznie. Prace zostały odebrane przez Urząd Dozoru Technicznego. Trwają przygotowania do uruchomienia jednostki i zsynchronizowania jej z krajową siecią elektroenergetyczną. Tauron zaznaczył, ze 80 proc prac naprawczych wykonało Rafako.

- Naprawa leja kotła została dokończona przez wykonawcę zastępczego. Urząd Dozoru Technicznego potwierdził, że prace zostały wykonane zgodnie z zatwierdzoną technologią i w odpowiednim zakresie. Decyzja o wyborze tzw. wykonawstwa zastępczego miała na celu jak najszybsze uruchomienie jednostki – wyjaśnia Patrycja Hamera, rzecznik prasowy Nowe Jaworzno Grupa TAURON. – Działania te mieszczą się w zakresie realizacji naszych uprawnień kontraktowych. Planowo blok zostanie zsynchronizowany z siecią elektroenergetyczną do końca tygodnia i będzie do dyspozycji PSE – dodaje rzeczniczka Nowe Jaworzno Grupa TAURON.

W komunikacie prasowym Tauron pisze, że prace prowadzone w obrębie leja kotła sprowadzały się do realizacji działań remontowych, mających na celu naprawę uszkodzonych elementów – niewielkich uszkodzeń w postaci rys i wgnieceń oraz odkształceń oraz że problemy z lejem występowały już wcześniej, są normą w okresie testów i rozruchu jednostki.
Kto odpowiada za awarie Bloku 910 MW w Jaworznie?

Jak podaje Tauron, w chwili wystąpienia usterki Rafako prowadziło testy i strojenia układu czyszczenia powierzchni ogrzewalnych kotła, który zaprojektowało i dostarczyło na potrzeby jaworznickiego bloku. Do momentu zakończenia prac nie można mówić o w pełni efektywnym wykorzystywaniu strojonych instalacji.

- Zadaniem prawidłowo zaprojektowanego, zestrojonego i działającego układu czyszczenia powierzchni ogrzewalnych kotła jest niedopuszczenie do żużlowania i szlakowania podczas jego pracy – wyjaśnia rzecznik NJGT.

To węgiel złej jakości jest wszystkiemu winny?

Rafako odpowiada, że jedyną przyczyną awarii w jednostce jest zła jakość węgla spalanego w kotle. Przed awarią kwietniową badano stan kotła za pomocą drona, prezes Rafako twierdzi, ze kocioł był czyściutki.

- To, że kocioł podczas pracy się szlakuje, to normalne. Natomiast to, że w tak krótkim okresie czasu został zanieczyszczony do tego stopnia, że uległ awarii, to jedynie skutek spalania w nim niekontraktowego paliwa. Jakość węgla uszkodziła korpusy młynów, na szczęście zabrakło węgla i można było zrobić przegląd - relacjonuje Domagalski- Łabędzki. - Wtedy wybraliśmy mnóstwo żelastwa. Poza tym nadmiar spieków, które odrywają się od przegrzewaczy, uderza w podstawę leja, powodując uszkodzenia mechaniczne, mogące prowadzić do rozszczelnienia całości układu, w konsekwencji katastrofy - kontynuuje wywód prezes Rafako.

Topliwa maź odkładała się na elementach kotła

Prezes Łabędzki informuje, że jaworznicki Blok 910 MW to blok nadkrytyczny, mający wyższą wrażliwość, w którym nie można spalać byle czego. Tymczasem podawany był do niego węgiel z kopalń Brzeszcze i Janina to węgiel koksujący i z tendencją do koksującego.

- Jakość węgla podawanego na blok od kwietnia br. diametralnie się pogarszała. Większość parametrów została przekroczona. 33 proc. badanych próbek wykazywało przekroczenia parametrów chloru, który powoduje spieki, szlakę, korozję. Permanentnie przekraczane były, na poziomie ponad 60 proc. parametry azotu - wyjaśnił prezes Grupy Rafako. - Węgiel pochodzący ze źródeł niekontraktowych to paliwo o innej niż wymaga kontrakt topliwości. Blok przystosowany do opalania paliwem 1100 stopni, opalano węglem o topliwości 900 stopni. Przedstawiając to obrazowo, podczas procesu spalania dochodziło wtedy do powstawania płynnej, topliwej mazi, która w nadmiarze osadzała się na całej powierzchni kotła, nawet na przegrzewaczach, powodując jego awarie i postoje. Wykryliśmy to podczas ponownej kontroli, kiedy z powodu braku paliwa kocioł na szczęście stanął - relacjonuje Domagalski-Łabędzki.

Naprawa dokonana na skróty

Prezes Rafako powiedział, że to, że naprawa leja została zakończona, nie jest zaskoczeniem.

- Dokonano tego na skróty. Zapewnialiśmy Tauron, że pomożemy w każdej sytuacji, aby blok pracował, nawet jak będą chcieli żwir sypać do kotła. Ale niech Tauron weźmie na siebie odpowiedzialność za to. Nie zgadzaliśmy się naprawiać leja wg technologii zaproponowanej przez NJGT, ponieważ UDT by nam to zakwestionował. Byliśmy gotowi przystać na technologię Tauronu, sypać do kotła to, co podadzą, ale prosiliśmy w tej sytuacji, aby Tauron zniósł z nas obowiązek gwarancji, wziął na siebie odpowiedzialność. Nie zrobili tego, bo wiedzieli, że przy niekontraktowym spalaniu i procesie naprawczym, usterki leja będą się powtarzać. Taka jest cała tajemnica obecnej sytuacji. Wywołali wojnę, bo chcą odzyskać pieniądze z gwarancji bankowych, a wiedzą, że przy spalaniu niekontraktowym będą problemy z blokiem - wyjaśnia Domagalski- Łabędzki.

Pracownicy Rafako nie odstąpili od prac naprawczych

Prezes Rafako podkreśla również, że jego pracownicy cały czas byli przy pracach naprawczych. O tym, że rzekomo nie pracują, on sam dowiedział się z komunikatu Tauronu i mediów. Rafako wysłało wówczas pismo z prośbą o wyjaśnienie, wtedy miały być im odebrane przepustki i uniemożliwiono im dalszą pracę.

Nie przeocz

- Nie dostaliśmy żadnego pisma, nic. Tauron nigdy nie wypowiedział nam pracy na bloku - informuje prezes.

Jego zdaniem, Tauron już wtedy przekalkulował sytuację. Postanowili przestać realizować kontrakt, skupiając się na produkcji energii, aby nie generować strat za jej brak. Odpowiedzialność za awaryjność jednostki, o której zarząd NJ wiedział, że w tym przypadku nastąpi, przerzucając ją na Rafako, a przy okazji pod pretekstem rzekomego złego zestrojenia, wyciągnąć 600 mln gwarancji bankowych, które pokryją dotychczas wygenerowane straty za postój bloku.

Zdaniem prezesa Rafako, opinia Tauron ewoluowała po wykryciu usterki leja.

- Dostaliśmy polecenie naprawy, była próba mediacji. Odpowiedzieliśmy, że jeśli Tauron dysponuje technologią naprawy, zrobimy ją według ich wytycznych, ale nie damy gwarancji w tej sytuacji. Wtedy Tauron zmienił podejście i poszli na totalną wojnę. W ciągu kilku godzin uznali, że to wada gwarancyjna, w ten sposób mogą uchylić się od kontraktu, osiągając z gwarancji bankowych korzyści biznesowe - tłumaczy Domagalski-Łabędzki.

Rafako: Tauron celowo unika badań próbek węgla w GIG

Radosław Domagalski-Łabędzki ponownie podniósł temat badań laboratoryjnych próbek węgla. Mówił, że Tauron był wielokrotnie wzywany przez Rafako do przeprowadzenia takich badań w niezależnym laboratorium GIG.

- Nigdy nie dostaliśmy odpowiedzi na nasze wezwania. Tauron nie chce i nie wykona uczciwych, należytych badań, bo doskonale zdaje sobie sprawę, ze węgiel nie spełnia norm kontraktowych. Mamy na to dowody w postaci dokumentów z poprzednich badań. W codziennej pracy jednostki próbki takie pobierane są komisyjnie 2 razy dziennie i badane w laboratoriach Tauronu. Znane im są te wyniki, dlatego nie chcą ich upublicznić i wysłać próbek do niezależnego laboratorium. Pobraliśmy próbkę rozjemczą, ale została ona zaaresztowana w momencie, kiedy uniemożliwiono nam dalszą pracę na bloku - mówi prezes Rafako.

Prezes Urzędu Regulacji Energetyki wezwał spółkę Nowe Jaworzno Grupa Tauron do wyjaśnienia przyczyn oraz skutków wyłączenia 6 sierpnia bloku o mocy 910 MW w Jaworznie.

- Bardzo cieszymy się, że URE skontroluje Tauron. Nie obawiamy się tej kontroli. Udostępnimy wszystkie materiały - deklaruje Domagalski-Łabędzki.

Decyzje o budowie Bloku 910 MW zostały podjęte w latach 2010-2014. Rafako realizowało projekt od 2014 roku.
Blok o mocy 910 MW to najnowocześniejsza jednostka tego typu w polskim systemie energetycznym. Zastosowane technologie i instalacje ochrony środowiska pozwolą wypełniać najbardziej rygorystyczne normy. W porównaniu z wycofanymi z eksploatacji blokami klasy 120 MW, sprawność nowego bloku jest znacząco wyższa, a emisje SO2 i NOx niższe o ponad 80%, natomiast emisja CO2 jest mniejsza o ponad 30 proc.
Pracując z pełną mocą, blok w Jaworznie może wytwarzać około 6,5 terawatogodzin energii elektrycznej rocznie, zużywając nawet 2,5 mln ton węgla. Docelowo blok w Jaworznie osiągnie minimum techniczne na poziomie 37 proc. To istotny parametr, bowiem przy niższym zapotrzebowaniu na energię elektryczną nie jest konieczne jego wyłączanie, a potem ponowne uruchamianie. Ma to szczególnie istotne znaczenie przy rosnącej produkcji energii z niestabilnych odnawialnych źródeł energii.

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Bilans polskiej akcji poszukiwawczo-ratowniczej w Turcji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie