Prof. Bohdan Jałowiecki: Niech się państwo nie wtrąca do...

    Prof. Bohdan Jałowiecki: Niech się państwo nie wtrąca do narodowości śląskiej

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Prof. Bohdan Jałowiecki: Niech się państwo nie wtrąca do narodowości śląskiej

    ©Mikołaj Suchan

    Państwo nie może się wtrącać w to, kim czują się jego obywatele. Narodowość i tożsamość to jest nasza własna prawda, akt naszej woli. Sądom też nic do tego - twierdzi socjolog, prof. Bohdan Jałowiecki w rozmowie z Teresą Semik
    Prof. Bohdan Jałowiecki: Niech się państwo nie wtrąca do narodowości śląskiej

    ©Mikołaj Suchan

    Jak nazwałby pan profesor to, co dzieje się na Śląsku?
    Na skutek polityki rządu i tych wszystkich procesów sądowych o to, czy uznać narodowość śląską, czy nie uznać, następuje mobilizacja Ślązaków chętnie manifestujących swoją śląską tożsamość. Decyzje większości mobilizują mniejszości w obronie swoich praw.

    Twierdzi pan profesor, że "narodowość jest subiektywnym poczuciem tożsamości, aktem woli i sądowi nic do tego". To kim się czuję jest moją sprawą - zgoda. Sądem nic do tego? Mamy prawo domagać się usankcjonowania każdej, nawet wymyślonej narodowości, na przykład, krasnoludków?

    Narodowość i tożsamość to jest nasza własna prawda i państwo nie powinno wtrącać się w to, kim kto się czuje. Natomiast państwo przyznaje obywatelstwo. Jedynym faktem obiektywnym jest właśnie obywatelstwo. Reszta to jest wyłącznie subiektywne poczucie przynależności do takiej czy innej grupy.

    Co wyróżnia tę narodową, śląska odrębność? Z badań socjologicznych, przeprowadzonych wśród Ślązaków, ale tylko tych, którzy w czasie ostatniego spisu określili się w pierwszej kolejności jako Ślązacy, wynika, że wyróżnia ich: kultura, tradycja, język, poczucie wspólnoty. No właśnie, jaka to kultura? Ludowa?
    Śląsk jest dwoisty. Z jednej strony mamy kulturę ludową, a z drugiej - wpływy kulturowe różnych mocarstw, do których należał Śląsk przez wiele stuleci. One też odcisnęły swoje piętno na Ślązakach. Podobnie jak zabór pruski odcisnął swoje piętno na Wielkopolanach. Jest jednak różnica pomiędzy kulturą wielkopolską a kulturą dawnego Królestwa Kongresowego zaboru rosyjskiego. To dziedzictwo historyczne jest dalej widoczne.

    Co zatem odróżnia dziś Polaków ze wschodniej Polski od Ślązaków?
    Na Śląsku należy szukać wpływów, ogólnie mówiąc, zachodnich, które odbijają się tutaj w kulturze pracy - pewnej solidności, porządku, pracowitości. To niekoniecznie cechuje ludzi wychowywanych w zaborze rosyjskim, który niósł wpływy kultury azjatyckiej. Wskutek tych wpływów ze Wschodu są zapóźnienia w tej części Polski.

    Czy ta osławiona pracowitość Ślązaków nie jest jednak tylko mitem? Żadne badania, na przykład wypadkowości przy pracy, tego nie potwierdzają. Praca w kopalni wymuszała solidność także od goroli. A ostatni bałagan w Kolejach Śląskich mit o porządku mocno nadszarpnął.
    Mit jest faktem społecznym. Choć żadne statystyki tej kultury pracy nie potwierdzają, ale ona tkwi w głowach ludzi. Jest pewnym zjawiskiem, które socjologowie traktują jako obiektywne.

    Jest to piękny mit, niech więc trwa, ale nie mówmy też, że to jest cecha wyłącznie śląska. Że właśnie Ślązacy są tacy rodzinni, religijni. Nie potwierdza tego ani mniejsza liczba rozwodów, ani większa liczba wiernych na niedzielnej mszy w porównaniu z innymi diecezjami.
    To, co pani mówi, tylko potwierdza moją tezę, że Śląsk jest pod wpływem Zachodu. A z Zachodu idzie laicyzacja. Choć ona nie jest mile widziana przez środowiska katolickie, fakt jednak jest faktem. O śląskiej rodzinności mówią sami Ślązacy, podkreślają, jak bardzo jest dla nich ważna. A to, że się rozwodzą, nie jest żadnym argumentem. Ludzie rozwodzą się wszędzie. Nie szukałbym wyznaczników śląskości w tych obiektywnych zjawiskach, które pani przytoczyła.

    Socjolog Adam Bartoszek, profesor Uniwersytetu Śląskiego, twierdzi, że promowanie pojęcia: "naród śląski" jest śląskim populizmem. Zgadza się pan z tą opinią?
    To jest opinia pana prof. Bartoszka, a ja mam inne zdanie. Mówiłem już, że tożsamość jest własną prawdą. Jeżeli w czasie ostatniego spisu powszechnego ponad 400 tys. ludzi zadeklarowało, jako pierwszą, narodowość śląską, a następne 400 tys. ludzi jako drugą, to z tymi faktami trzeba się liczyć.

    Prof. Bartoszek tych faktów nie neguje. Mówi tylko, że na Śląsku mamy do czynienia z procesem pogłębiania się odrębności etniczno-regionalnej, a to nie jest tym samym, co kształtowanie się narodu.
    Błędne decyzje organów państwowych prowadzą do coraz większego poczucia tożsamości śląskiej i to nie ulega wątpliwości. Tymi procesami coraz bardziej interesują się młodzi ludzie, a także ci, którzy nie są Ślązakami z urodzenia czy pochodzenia, ale tu się zadomowili. Sprawa śląska nie pojawiła się nagle. Nasze badania wyraźnie pokazują, że śląska tożsamość - wcześniej skrywana - ujawniła się w masowej skali.

    Co pan profesor rozumie przez błędne decyzje rządowe?
    Nieprzyznanie statusu narodowości, nieprzyznanie statusu języka regionalnego, to są te decyzje, które proces budowania tożsamości Ślązaków napędzają. Sytuacja niemalże kliniczna, znana ze wszystkich krajów, w których występują kwestie narodowościowe. Przecież świadomość Katalończyków zrodziła się w okresie frankizmu, kiedy była prześladowana. Władze hiszpańskie też dążyły do centralizacji, zanim zdecydowały się na autonomię Katalonii. Województwo śląskie zostało tak celowo utworzone przez władze, żeby ewentualnie rozmyć Ślązaków w Częstochowie i podobnych miejscowościach, które ze Śląskiem kompletnie nie miały i nie mają nic wspólnego. Warto się nad tym zastanowić i pochylić.

    Pamiętajmy, że mieszkańcy dawnych województw: opolskiego, bielskiego, częstochowskiego bronili się rękami i nogami przed byciem w jednym regionie z Katowicami. Ślązacy to wciąż ludzie pogranicza?
    Minęły przecież zaledwie dwa pokolenia, kiedy przestali żyć na pograniczu. To niewiele, za mało na całkowite przebudowanie bardzo głębokiej świadomości ludzi. To są procesy długiego trwania.

    W książce "Być narodem? Ślązacy o Śląsku" twierdzi pan profesor, że po drugiej wojnie Górny Śląsk utracił pograniczną pozycję, ale zachował status peryferii. Śląsk peryferią? To chyba przesada?
    Polityka państwa w stosunku do Śląska sprowadzała się do wykorzystywania naturalnych bogactw. Zaprzeczy pani?

    Ależ skąd! Na Śląsku żyło się jednak lepiej i wygodniej niż w wielu innych regionach kraju.
    To rzekome uprzywilejowanie Ślązaków w okresie PRL-u było bardzo płytkie. Uniwersytet Śląski powstał dopiero w 1968 roku. Śląsk traktowano jako bazę ekonomiczną, skupisko klasy robotniczej, która ma pracować dla dobra całej ojczyzny, niekoniecznie zdobywając wykształcenie. Warto się przyjrzeć, ile ludzi na Śląsku ma wyższe wykształcenie. Dynamika przyrostu ludzi z wykształceniem była najniższa w Polsce w latach 1988-2002. Dlatego to upośledzenie i ta peryferyjność w jakiś sposób ciągle są tu widoczne.

    Ślązacy sami nie pchali się do szkół, może w tym tkwi przyczyna tych niskich wskaźników wykształcenia?
    To wynikało w znacznej mierze z polityki rządu PRL, która przecież dyskryminowała ludzi z wyższym wykształceniem. Górnik przodowy zarabiał więcej niż profesor uniwersytetu.

    Ten rodzaj dyskryminacji nie dotyczył tylko Śląska, ale całego kraju.
    Dobrze, ale Ślązacy w ten sposób nie mieli motywacji, żeby się kształcić. Nikt ich specjalnie nie zachęcał, bo władza uważała, że Ślązacy nadają się wyłącznie do kopalni. Nie było zachęt czy bodźców do tego, żeby dzieci z rodzin górniczych zdobywały wykształcenie.

    Czy w unifikującej się Europie procesy poszukiwania własnej tożsamości będą się nasilać?
    Polska tak prędko się nie unifikuje, a dowodem tego jest to, co nam ostatnio zafundowali nasi wybrańcy narodu - europejski wstyd.

    Bo odrzucili rozwiązania prawne o związkach partnerskich?
    W cywilizowanej Europie to jest regułą. Natomiast w Polsce okazało się nie do przyjęcia. Jesteśmy jeszcze daleko od Europy. Proces unifikacji jest u nas stosunkowo słabo zaawansowany. Polacy, którzy chcą się unifikować, wyjeżdżają do innych krajów.

    Twierdzi pan profesor, że "sami sobie na swoją miarę kroimy tożsamość". Dziś Polak, jutro Anglik, pojutrze Amerykanin... Można tak bez końca zmieniać tożsamość, jak garnitur?
    Można. Sam mam przyjaciół, którzy byli Polakami, teraz mieszkają w USA i chcą być bardziej amerykańscy niż Amerykanie. To się w życiu zdarza, nawet kilka razy.

    Czy wobec tego można komuś odmówić bycia Ślązakiem, choćby z Żywca, skoro się nim czuje?
    Nie można, ale pewnie tacy są, którzy tego prawa komuś odmawiają. Z tej odmowy nic jednak nie wynika. Ostatnio słyszałem, jak zwolennicy teorii zamachu w Smoleńsku odmawiają niektórym Polakom prawa bycia polskim patriotą. Nic na to nie poradzimy, takie mamy społeczeństwo.

    Stuprocentowi Ślązacy na polskość reagują często wręcz alergicznie. Nie muszą się utożsamiać z Polską?
    Nie muszą. Oni są obywatelami polskimi, nie ma w nich "zakamuflowanej opcji", ale nie muszą obchodzić, na przykład, rocznicy powstania styczniowego.

    A resztę Polski nie musi obchodzić rocznica powstań śląskich? Nie rozumiem.
    Sprawa powstań śląskich jest trochę inna, dlatego że Śląsk powstawał, kiedy istniało państwo polskie.

    Powstańcy styczniowi też zamarzyli żyć w Polsce, podobnie jak Ślązacy.
    Generalnie jestem przeciwnikiem świętowania klęsk. Jak to kiedyś ktoś powiedział: ciszej nad tą trumną. Duch polski również się rozwijał w Krakowie pod zaborem austriackim, gdzie było polskie szkolnictwo, polskie uczelnie, powstawała świetna literatura itp.

    A więc nie powinny nas też oburzać wypowiedzi Jerzego Gorzelika, lidera Ruchu Autonomii Śląska, że Polska nie jest jego ojczyzną, tylko Górny Śląsk, a książki Sienkiewicza powinny zniknąć z kanonu lektur szkolnych?
    Nie jest to żaden problem, bo kto dziś czyta Sienkiewicza?

    A powstania śląskie to była wojna domowa?
    Tak, bo Ślązak walczył ze Ślązakiem.

    Czy na Śląsku nastąpi eskalacja żądań, czy może ruchy narodowościowe stracą impet?
    Stracą impet wtedy, kiedy Ślązacy uzyskają to minimum, do którego aspirują, czyli do uznania narodowości śląskiej i uznania ich mowy za język regionalny.
    Teresa Semik

    Bohdan Jałowiecki, profesor socjologii. Współautor książki "Być narodem? Ślązacy o Ślązakach", związany z Uniwersytetem Warszawskim oraz Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej, wcześniej także z Uniwersytetem Śląskim.




    *Michał Smolorz nie żyje ZDJĘCIA I WIDEO Z POGRZEBU
    *Dramatyczny pożar kościoła w Orzeszu-Jaśkowicach [UNIKATOWE ZDJĘCIA I WIDEO]
    *Ogólnopolski Ranking Szkół Ponadpodstawowych 2013 SPRAWDŹ NAJLEPSZE LICEA I TECHNIKA
    *Horoskop na 2013 rok ZOBACZ, CO MÓWIĄ KARTY

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (154)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Tylko frajer nie czyta Sienkiewicza.

    Marek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Widzę, kolejny propagandysta marksistów-
    "Kto dziś czyta Sienkiewicza"???
    Na pewno więcej osób niż farbowanego profesora z PRL-u.
    A jak Jałowiecki, to Mieczysław i "Na skraju Imperium"

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Kolejne bzdury pseudoprofesorskie

    Robert (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

    Narodowość śląska nigdy nie istniała, a skoro tego nie wie profesor UW
    to oznacza że nauki humanistyczne w Polsce dosięgły samego dna
    Profesorowie komunistyczni z PZPR zawsze mieli pierwszeństwo...rozwiń całość

    Narodowość śląska nigdy nie istniała, a skoro tego nie wie profesor UW
    to oznacza że nauki humanistyczne w Polsce dosięgły samego dna
    Profesorowie komunistyczni z PZPR zawsze mieli pierwszeństwo do łgarstwa !!!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Inspektor RRR

    Co do Pracowitości(II) (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 4

    www.hanysy.pl pisze

    "Bo Ślązak będzie pracował jak wół aż padnie a Polak potrafi powiedzieć NIE!!"

    Na Niemcow właśnie tak ślązak pracował jak wół i powiedzieć NIE ślązak się bał .

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Co do Pracowitości!

    www.hanysy.pl (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 18 / 9

    Co do pracowitości to mogę wiele na ten temat powiedzieć bo pracuję ze Ślązakami i Polakami.Tutaj niema reguły.Są pracowici Polacy i Ślązacy i przeciwieństwa po obu stronach.Jedyna różnica jest...rozwiń całość

    Co do pracowitości to mogę wiele na ten temat powiedzieć bo pracuję ze Ślązakami i Polakami.Tutaj niema reguły.Są pracowici Polacy i Ślązacy i przeciwieństwa po obu stronach.Jedyna różnica jest taka że większość Ślązaków tych pracowitych jak widzi że ktoś ma więcej roboty to potrafi bez pytania i proszenia podejść i pomóc.Polacy mają trochę inną mentalność.Zrobić co swoje i do domu.Ale ja uznaję że to oni są normalni a nie my.Bo Ślązak będzie pracował jak wół aż padnie a Polak potrafi powiedzieć NIE!! Myślę że to jest w wielu przypadkach zaletą a nie wadą :)zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Brawo! Pięknie napisane!!!

    www.hanysy.pl (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 3

    Pięknie ujęta prawda o Ślązakach i Śląsku!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Państwo -socjologia-Śląsk.

    adamzzawiercia. (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 13

    Pytanie proste do profesora. Dlaczego więc w Polsce są tak zwane regiony i posługujecie się
    tym mianem w wszystkich formach wypowiedzi? Bo tam jest naród napływowy, który niszczy to co
    mu...rozwiń całość

    Pytanie proste do profesora. Dlaczego więc w Polsce są tak zwane regiony i posługujecie się
    tym mianem w wszystkich formach wypowiedzi? Bo tam jest naród napływowy, który niszczy to co
    mu nadano a nie dano w imię P.K.W.N. kogo to ma obchodzić? Bo rząd patrzy jedynie na to co
    mu się za to należy,a że marnieje dorobek wielu pokoleń to co z tego? Właśnie to ludzie z tam-
    -tond wysiedleni,wprost wypędzeni z dziada pradziada tam pozostawili swe dobra i poty!
    Właśnie bardzo boli niektórych intelektualistów słowo" wypędzeni" Wypędzeni bezpowrotnie i co
    ich tam czekało? Jedynie dobroduszność tamtejszych władz, że zechcieli się nimi zająć! To tak
    jakby kogoś Wam dokoptowali do współzamieszkania na siłę! Dyskutujecie na temat Śląska
    to czyj ten pomysł uczynienia tego pomysłu wypędzenia? Pytanie jest tylko jedno ile to P.K.B
    wyrabiacie,dziennikarze,socjologowie na poczet dobra państwa? Jedynie mącicie i robicie
    zamęt w głowach politykierów i krzykaczy którzy przyjmują to za fakty! W Polsce wszystkim się
    dobrze płaci poza robotnikiem , temu który rzeczywiście dżwiga P.K.B. Zastanówcie się wszyscy
    co rzeczywiście od polski Polaków , skąd by nie pochodzili chcecie? Zasiać nienawiść? Bo jedynie
    to Wam dobrze wychodzi !!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jeszcze o prof.

    migreth.si (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 22 / 5

    Racja,wielki ukłon dla prof.Jałowieckiego,chociaż nie jest stąd,doskonale rozumie o co tutaj chodzi;duża celność spostrzeżeń.Jest bardzo rozumnym człowiekiem,doskonale dostrzega samą istotę...rozwiń całość

    Racja,wielki ukłon dla prof.Jałowieckiego,chociaż nie jest stąd,doskonale rozumie o co tutaj chodzi;duża celność spostrzeżeń.Jest bardzo rozumnym człowiekiem,doskonale dostrzega samą istotę rzeczy.Gdyby politycy byli tak mądrzy,to Polska byłaby zasobnym krajem.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Prof. Bohdan Jałowiecki: Niech się państwo nie wtrąca do narodowości śląskiej

    Stały 59 (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 23 / 4

    Tak dobrego obiektywnego wywiadu /idzie o odpowiedzi/ dawno nie było w DZ, widocznie odległość
    wyostrza optykę.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    robota

    migreth.si (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 17 / 10

    Tak,to prawda inna jest tu kultura pracy,nie da się tego określić żadnymi głupawymi badaniami,bo jest to kwestia innej mentalności.Przede wszystkim chodzi o ową solidność i porządek.Polak tego nie...rozwiń całość

    Tak,to prawda inna jest tu kultura pracy,nie da się tego określić żadnymi głupawymi badaniami,bo jest to kwestia innej mentalności.Przede wszystkim chodzi o ową solidność i porządek.Polak tego nie zrozumie ,bo on już jest napracowany skuli tego że przychodzi do pracy ,bele co tam zrobi,ale za to bardzo dużo mówi co on to robi.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Chyba kultura nie-pracy.

    PodPiS (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 28

    Dwadzieścia lat temu to co mówi profesor jeszcze bym uznał za sensowne, a dziś.

    POLACY pracują i więcej i lepiej od ludzi rdzennie pochodzących ze Śląska..

    Tak, jak czytam Kutza to widze wielkie...rozwiń całość

    Dwadzieścia lat temu to co mówi profesor jeszcze bym uznał za sensowne, a dziś.

    POLACY pracują i więcej i lepiej od ludzi rdzennie pochodzących ze Śląska..

    Tak, jak czytam Kutza to widze wielkie wpływy kultury zachodu, jak pieron... zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    podpis

    hahaha (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 20 / 6

    no ja i bardzi kradna

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo