Wisła w czasach epidemii wyludniona i pusta. Tęsknimy za wami, turyści - wzdychają górale

Jacek Drost
Jacek Drost
Na początku epidemii powstał film o opustoszałej Wiśle. Można go zobaczyć na stronach Urzędu MiejskiegoZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Na początku epidemii powstał film o opustoszałej Wiśle. Można go zobaczyć na stronach Urzędu MiejskiegoZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE FOT. www.wisla.pl
Udostępnij:
Wisła bez turystów? Kilka miesięcy temu nie do pomyślenia! - Jeśli jeszcze trochę to potrwa, to Wisła umrze całkowicie – turystyka... gastronomia... A dzisiejsza pogoda, to w ogóle nastraja mnie zupełnie pesymistycznie – zwierza się Janina Białas, właścicielka kultowej wiślańskiej cukierni „U Janeczki”. I dodaje: - Tęsknię za Ślązakami, za warszawiakami, za całym krajem. Czekamy aż będzie dobrze – wzdycha pani Janina.

Cień dramatu nad placem Hoffa

Jest początek maja, środowe przedpołudnie. Na popularnym wiślańskim deptaku prowadzącym do placu Bogumiła Hoffa nie ma żywego ducha. Po niebie suną ołowiane chmury, pada deszcz, jest przejmująco zimno. Od czasu do czasu przemknie jakaś skulona postać i tyle. Jak osiem sięgnąć – wszędzie pusto. To nie ta Wisła, którą znamy nie tylko ze szczytu sezonu turystycznego, ale nawet z miesięcy poza sezonem, kiedy w centrum miejscowości jest sporo ludzi, słychać gwar rozmów, mieszają się kolory i zapachy.

Gdyby chodziło tylko o samą pogodę, to pewnie problem byłby z głowy, nie byłoby tak pusto. Dzisiaj czy jutro popadałoby, pojutrze rozpogodziło i wiślańskie życie toczyłoby się swoim odwiecznym rytmem. Jednak na fatalną aurę nałożyła się epidemia koronawirusa, która dla turystycznej Wisły oznacza odłożony w czasie dramat. Stojąc w centrum miejscowości, na ruchliwym zazwyczaj placu Hoffa, cień tego dramatu widać szczególnie wyraźnie.

Tuż przy placu Hoffa działa popularny sklep z pamiątkami „Wiślaczek”. Miłośnicy skoków narciarskich, którzy zaopatrują się tutaj w bilety na inaugurację Pucharów Świata, doskonale wiedzą, jak tłoczno potrafi być w „Wiślaczku”. Ale nie tym razem.

- „Wiślaczka” zamknąłem 13 marca, jako jedna z pierwszych osób mających sklep na deptaku. Pauzowałem do 20 kwietnia; do chwili, kiedy zostały poluzowane restrykcje, kiedy już można było wyjść z domów, przespacerować się. Otworzyłem, żeby przewietrzyć towar i siebie - opowiada Maciej Manik, prowadzący „Wiślaczka”. Dodaje, że zdecydował się otworzyć sklep tylko dlatego, że pojawiła się możliwość sprzedaży płynów odkażających po cenach producenta. - To był taki pretekst, żeby się ruszyć, wyjść z domu, ale w ostatnich dwóch tygodniach ruch był praktycznie zerowy. W majówkę w Wiśle była kompletna pustka. Kompletna. Żywego ducha na ulicach. Wczoraj i dzisiaj wszystko pozamykane. Ruchu nie ma żadnego – mówi Maciej Manik. I na koniec żartuje z niejakim przekąsem, że przynajmniej dobrze, iż pada, bo może deszcz poskromi drugą czającą się plagę - suszę.

Powolne odmrażanie Wisły

Zofia Szarzec z działającej przy placu Hoffa Informacji Turystycznej uważa, że Wisła powoli powoli wraca do swojego rytmu. Jednak ze względu na panujące obostrzenia nie wszystkie obiekty decydują się na otwarcie, przygotowują się do najnowszych zaleceń Ministerstwa Zdrowia.

- Nie ma problemów ze znalezieniem noclegu. Część obiektów już się otworzyła. Gdzie jest wolne miejsce, to można sprawdzić na portalach booking.com lub na naszym portalu noclegi.wisla.pl – mówi pani Zofia. I dodaje, że otwierają się muzea, w tym Muzeum Magicznego Realizmu Ochorowiczówka, pracę zaczęły także galerie z będącą wizytówką miejscowości Galerią Trofeów Adama Małysza, ruszyły kolejki linowe. Jedynie o koncertach czy innych imprezach masowych, z których Wisła słynie, póki co można zapomnieć. - To także dobry czas na wycieczki po górach. Mamy ponad 150 kilometrów szlaków turystycznych – mówi Zofia Szarzec.

Optymizmem stara się zarażać Tadeusz Papierzyński z Wydziału Promocji wiślańskiego magistratu.

- Cukiernie i lodziarnie są już czynne i prowadzą sprzedaż na wynos. Jest ich całkiem sporo na deptaku, również innych punktów gastronomicznych. Obiekty noclegowe w większości już otwierają się na gości z dostosowaniem do obecnych wymogów i zaleceń. Można na przykład szukać klimatycznych agroturystyk w jednej z siedmiu wiślańskich dolin, miejsc na uboczu, domków czy apartamentów. Tych obiektów jest w Wiśle około 500, więc wybór bardzo szeroki – mówi Tadeusz Papierzyński. Dodaje, że na rynku i deptaku pojawiają się z powrotem pierwsze stoiska z pamiątkami, świeżymi serkami owczymi czy rękodziełem. Nadal zamknięte pozostają jednak place zabaw i siłownie na świeżym powietrzu.

- Na turystę, który przyjeżdża do Wisły, czeka też nowoczesna witryna interaktywna, która znajduje się przy Informacji Turystycznej na wiślańskim placu Hoffa. Witryna, dezynfekowana na bieżąco przez pracowników informacji, jest interaktywnym przewodnikiem po Wiśle i tutejszych szlakach turystycznych – wtóruje Papierzyńskiemu Andrzej Drobik z Wiślańskiego Centrum Kultury. Zwraca uwagę, że wiślańskie schroniska otwierają się już na turystów – prowadzona jest sprzedaż dań na wynos, które spożywać można m.in. na pobliskich łąkach i polanach.  Tak działają m.in. schroniska na Soszowie i na Przysłopiu pod Baranią Górą.

Kamil Maroszek, dyrektor wiślańskiego hotelu Pod Jedlami, podkreśla, że pracowicie spędzili przerwę w świadczeniu usług hotelowych.

- Szybko przystosowaliśmy się do nowych warunków, szyjąc kolorowe, bawełniane maseczki. Proces przygotowania hotelu na nową rzeczywistość był niezwykle trudny i obejmował szeroki zakres działań – od opracowania specjalnych procedur sprzątania pokoi, przez montaż płyty plexi oddzielającej gości od recepcjonistów, aż po rozstawienie dozowników z płynem dezynfekującym w całym hotelu. Działalność rozpoczynamy od weekendów – zapraszając gości na chwilę oderwania od codzienności w przepięknej Wiśle i oferując atrakcje, które mogą być zrealizowane w aktualnym reżimie sanitarnym. Przykładem może być organizowany przez nas w weekend 15-17 maja koncert pianina na żywo przed balkonami pokoi hotelowych – jesteśmy przekonani, że goście docenią taką formę zbliżenia z kulturą, nie mogąc na ten moment uczestniczyć w większych koncertach, spektaklach czy tego typu wydarzeniach kulturalnych – podkreśla dyrektor Maroszek.

Obejrzyj dokładnie

Nie dość, że epidemia, to jeszcze pogoda

Z kolei Janina Białas, właścicielka kultowej cukierni „U Janeczki”, nie ukrywa, że jest ciężko, a nawet bardzo ciężko.

- Jeśli jeszcze trochę to potrwa, to Wisła umrze całkowicie – turystyka... gastronomia... A dzisiejsza pogoda, to w ogóle nastraja mnie zupełnie pesymistycznie – zwierza się pani Janina. Dodaje, że ostatnich tygodni, jak wiele osób, nie będzie najlepiej wspominała. - Po 15 marca zamknęliśmy się w 99 procentach. Później trochę ruszyliśmy ze sprzedażą na wynos, ale sprzedawały się znikome ilości, bo nie było turystów. Mieszkańcy Wisły żyli w ostatnich tygodniach skromnie, nie zamawiali dużo, więc niektóre firmy zrezygnowały ze sprzedaży na wynos, bo musiały zapewnić pracowników, a dla jednego obiadu uruchamianie produkcji, przy takim rygorze higienicznym, jaki obowiązuje, to się mijało z celem. Jako cukiernia robiliśmy sprzedaż na wynos i na dowóz, ale z trzech punktów mieliśmy otwarty tylko jeden. Sprzedawaliśmy znikome ilości kawy czy ciast na wynos, ale chciałam uniknąć zwolnienia pracowników, więc robiliśmy jakieś remonty, sprzątania, udoskonalenia, żeby to przeżyć. I myślę, że w Wiśle wszyscy wszystko robili, żeby przeżyć ten czas – opowiada Janina Białas. Podkreśla, że jej udało się uniknąć zwolnień, ale cały czas dostawała mejle z pytaniami czy nie przyjęliby kogoś do pracy, więc wnioskuje, że ludzie potracili pracę.

- Czy można do państwa przyjechać. Usiąść, zamówić kawę, ciastko? - pytam właścicielkę cukierni „U Janeczki”.

- Nie. Jeszcze nie. Są jakieś plany, przeczytałam na waszym, dziennikowym Facebooku, że od 18 maja będą mogli ruszyć ci, którzy mają ogródki i obsługą kelnerską. Nie wiem, jak to będzie w naszym przypadku, bo my funkcjonowaliśmy przez ten ciężki okres jako sklep. Sala była odgrodzona, niedostępna dla klientów. Ludzie przychodzili, pojedynczo kupowali i wychodzili. W dalszym ciągu nie będzie można prowadzić samoobsługi, a w ogródkach, które też mamy, potrzebna jest obsługa kelnerska. Musiałabym zatrudnić kelnerki, a jak nie planuję powiększenia zatrudnienia, więc będziemy musieli sobie z tym poradzić. Jedno jest pewne: tęsknimy za turystami, bo bez nich Wisła, która nie ma przemysłu, może mieć ciężko – mówi Janina Białas. I dodaje: - Na razie dla nas nie ma żadnych rozwiązań. Mimo że my robimy, co możemy. Pomieszczenia są ozonowane, wszystkie zalecenia są stosowane. Nic tylko otwierać. Jesteśmy gotowi. Ale nie możemy. Czekamy. Czekamy i tęsknimy – mówi pani Janina.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

to śmieci które turyści zostawiają w koszach i obok przepełnionych to już nie problem?

Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie