MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Górnik Zabrze: Sytuacja jest dość trudna, a z szafy wypadło kilka "trupów"

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Rafał Musioł
Członek zarządu Górnika Zabrze Bartłomiej Gabryś i dyrektor sportowy Łukasz Milik to najważniejsze postaci klubu. W poniedziałek spotkali się z dziennikarzami.

Bartłomiej Gabryś jest (jedynym) członkiem zarządu Górnika Zabrze od trzech tygodni. Jak ocenia sytuację finansową klubu?

- Jest dość trudna. W raporcie za poprzedni rok zobowiązania krótkoterminowe wyniosły 35,58 mln zł, a aktywa obrotowe 19,73 mln. Tak zwana złota reguła została więc mocno zachwiana - przypomniał obecny zarządca Górnika. - Cała sztuka polega teraz na tym, żeby zadbać o bieżącą płynność, krok po kroku realizować ją we współpracy z wierzycielami. Jestem w trakcie rozmów z tymi, wobec których mamy największe zobowiązania, i przebiegają one w bardzo dobrej atmosferze. W klubie wszystkie podstawowe wynagrodzenia zostały wypłacone, nie ma zaległości wobec ZUSiUS. Mamy jeszcze do wypłacenia premię za szóste miejsce i trochę „punktówek”.

Obecny członek zarządu przejął klub z rąk Tomasza Masonia i Małgorzaty Miller-Gogolińskiej.

- Zastanawiałem się co, z której szafy, mi wypadnie. Kilka spraw rzeczywiście wypadło i wolałbym, żeby było ich mniej. Pewne decyzje, a także brak innych, sprawiły, że muszę się zmierzyć z kłopotami różnej rangi. Na przykład z kontrolą Państwowej Inspekcji Pracy, niezrealizowanymi płatnościami czy sposobem współpracy ze sponsorami, w którym wyraźnie brakowało komunikacji - wyliczył Bartłomiej Gabryś.

W Górniku, podobnie jak w kilkunastu innych spółkach miejskich, zostanie przeprowadzony audyt.

Zarządca Górnika w spadku dostał też pokłosie zadymy na Wielkich Derbach Śląska. Szacunkowe straty, których refundacji będzie domagał się od Górnika chorzowski Ruch, wynoszą 1,205 miliona zł.

- To duża kwota. Musimy ją zabezpieczyć w budżecie. Może nie uda się całej od razu, ale musimy o gromadzenie tych środków zadbać z dużym wyprzedzeniem- stwierdził Bartłomiej Gabryś.

W ostatnich latach Górnik żył na garnuszku miasta. - Nowością jest to, że decyzje o tym, co się dzieje w klubie, zapadają w klubie - podkreślił członek zarządu. - Czujemy wsparcie ze strony większościowego właściciela, ale z pewnym przekazem: najpierw pokażcie co się dzieje w klubie, żebyśmy mieli jasną informację, a potem w sytuacjach, które będą tego wymagały, będziemy was wspierać. Dotychczasowy model biznesowy Górnika jest na dłuższą metę trudny do realizacji, rozwiązaniem jest mądrze przeprowadzony proces prywatyzacji.

Nie jest do końca jasne czy procedura rozpoczęta przez prezydent Małgorzatę Mańkę-Szulik będzie kontynuowana, czy też jej następczyni Agnieszka Rupniewska zamierza ją rozpocząć od nowa. Bartłomiej Gabryś pzyznał jednak, że dokonana przez poprzednie władze miasta wycena klubowych akcji (8 mln zł) budzi wątpliwości.

- To właściwie pytanie do władz miasta. Z mojej perspektywy ta wartość jest... inna - skwitował członek zarządu.

Według deklaracji Gabrysia Górnik utrzyma dwójkę sponsorów Węglokoks i Superbet, ma się też pojawić trzeci partner.

Klub nie sfinalizował konkursu na prezesa. Z dziewięciu kandydatów do „finału” zakwalifikowano trzech (m.in. Bartosza Sarnowskiego i Bogdana Kłysa) ale żaden nie znalazł uznania w Radzie Nadzorczej.

- To tylko świadczy o tym, jak wysokie Górnik stawia wymagania - skwitował sytuację członek zarządu, dodając, że chciałby, aby jednak pojawił się ktoś, kto go odciąży w intensywności pracy.

Sportową sferą zajmuje się od kilkunastu dni dyrektor sportowy Łukasz Milik.

- Znowu pojawiłem się w gorącym okresie, ale to nie jest tak, że w klubie nic się nie działo. Wiele tematów jest przygotowanych i trzeba je sfinalizować, tak było na przykład z Erikiem Janżą. Chciałbym dopracować kadrę przed wyjazem na obóz i niewykluczone, że już w najbliższych dniach pojawi się dwóch nowych zawodników.- ujawnił dyrektor sportowy.

Górnik za sprawą Janży kibicuje na Euro nie tylko Polsce, ale i Słowenii. Za każdy dzień pobytu swojego zawodnika na tym turnieju klub otrzymuje ekwiwalent od UEFA. Za sam okres przygotowawczy i fazę grupową to ok. 70.000 euro. W kolejnej rundzie stawka poszłaby w górę.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni