MKTG SR - pasek na kartach artykułów

W sobotę przypada Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego. - Każdy z nas może nagle zaginąć - mówi Szymon J. Wróbel

Jacek Drost
Jacek Drost
Szymon J. Wróbel
Szymon J. Wróbel Materiały Prasowe
- W Polsce rocznie ginie między 10 a 20 tysięcy osób, z czego między 4 a 7 tysięcy to są dzieci - mówi dziennikarz, pisarz i reżyser Szymon J. Wróbel z Jeleśni, autor książki „Zawieszeni. O zaginionych i ludziach, którzy ich szukają”. I dodaje, że jeśli bliska nam osoba nie odbiera telefonu, nie daje znaku życia i czujemy, że mogła zaginąć, to powinniśmy działać natychmiast.

Może to naiwne pytanie, ale czy każdy może zaginąć?

Historie moich bohaterów, ale także te, które dokumentowałem, pokazują, że - niestety - tak. W Polsce rocznie ginie między 10 a 20 tysięcy osób, z czego między 4 a 7 tysięcy to są dzieci. Co prawda zdecydowana większość, bo od 80 do 90 procent zaginionych się odnajduje, ale jednak stres spowodowany tym krótkotrwałym zaginięciem to traumatyczne doświadczenie bardzo często zostaje w ludziach już do końca. Życie pokazuje, że może to dotknąć każdego. Dotknęło wybitnego artystę Marka Grechutę, którego syn zaginął na trzy lata; dotknęło wybitną kuratorkę sztuki Andy Rottenberg, ale także dotyka tysięcy osób rocznie w całej Polsce. Tymczasem edukacja w Polsce jest na takim poziomie, że bardzo często te osoby nie wiedzą, co ze sobą zrobić, gdzie się udać, biuro podróży Itaka mylą z fundacją Itaka, która zajmuje się zaginionymi.

Druga rzecz - w Polsce brakuje specjalistów, którzy takim osobom w dłuższej perspektywie potrafiliby dobrze pomóc. Jedna z moich bohaterek, mama zaginionego Krzysztofa Dymińskiego - to ostatnio najgłośniejsze zaginięcie - mówiła mi, że oni z urzędu dostali psychologa. Tymczasem nie chcieli, żeby ktoś ich wysłuchał, tylko powiedział im, jak teraz mają żyć.

Można powiedzieć, ile takich zaginięć jest w województwie śląskim rocznie, miesięcznie?

Mogę powiedzieć tylko tyle, że kiedy zastanawiano się, gdzie usytuować redakcję programu „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie", zdecydowano, że redakcja będzie na Śląsku, ponieważ na Śląsku jest statystycznie najwięcej zaginięć w całej Polsce. Nie wiem dokładnie ile ich jest, ale na Śląsku jest ich najwięcej. To pewnie wynika z tego, że tutaj jest duża aglomeracja.

Czy da się powiedzieć, w jakich okolicznościach zazwyczaj giną dzieci, młodzież, dorośli?

Nie ma takiego schematu. To mogą być wakacje, to może być wyjście na imprezę czy wspólny wyjazd z przyjaciółmi. Jeśli chodzi o zaginięcia, to dzieją się takie rzeczy, że gdybyśmy je wrzucili w fabułę kryminału, to ktoś by pomyślał, że autor przesadził. Jeśli chodzi o zaginięcia, to życie kompletnie przerasta fikcję literacką. Skoro już wspomniałem wakacje i jesteśmy przed nimi, uważam, że należy robić zdjęcia swoim dzieciom, na przykład przed wyjściem na plażę, bo kiedy dziecko nam zaginie na plaży, to pierwsze pytanie będzie brzmiało „jak było ubrane”, a my często nie mamy pojęcia, jak nasi bliscy się ubierają.

Rodzice mówią nam „Zadzwoń, jak dojedziesz”. Wydaje nam się, że to jest bzdura, a to niezwykle ważna informacja, bo jeśli nie zadzwonimy po dojeździe, to jest to sygnał, że coś się wydarzyło. To także czas na reakcję. Im szybciej zgłosi się zaginięcie, tym więcej ruchów można wykonać. Janek Wołoszyn z Grupy Ratowniczo-Poszukiwawczej w Kętach mówił mi, że zwłaszcza przy samobójstwach, jeśli zgłoszenie nie byłoby od razu, tych osób nie udałoby się uratować.

Istnieje mit, że po 24 czy 48 godzinach należy zgłaszać zaginięcie dziecka czy dorosłego. To bzdura. Nie ma takiego przepisu. Zgłaszać należy od razu, a jeśli policja nam odmówi przyjęcia zgłoszenia, to powinniśmy, jak mówi dr Bogdan Lach, zażądać na piśnie odmowy przyjęcia zgłoszenia. Powinniśmy walczyć o to, żeby przyznano nam jak najwyższą kategorię zaginięć. To powoduje uruchamianie różnych służb, a taką kategorię możemy uzyskać, jeśli jesteśmy szczerzy w rozmowie z policjantem. Bo jeśli nasz bliski miał jakieś nałogi, brał leki, to to wszystko jest ważną informacją. Często mamy takie podejście do gloryfikowania bliskich, a tutaj nawet te negatywne cechy mogą przybliżyć nas do odnalezienia poszukiwanej osoby.

Ile jest świadomych zaginięć, a ile nieświadomych?

Nie ma takiej statystyki. Mówi się, że między 2 a 4 proc. zaginięć to ciemna liczba ukrytych przestępstw, czyli że ktoś został porwany, zamordowany. Jeśli chodzi o pozostałe zaginięcia, to nie ma takich statystyk.

Czy osoby, które zaginęły, wysyłały wcześniej jakieś sygnały?

Rodziny zawsze analizują to, co działo się wcześniej. Starają się szukać, gdzie nastąpił problem. Dr Bogdan Lach uważa, że nawet jakaś trauma z dzieciństwa może spowodować zaginięcie. To wszystko jest indywidualną kwestią rodzin. Każdy musi sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie, jakie relacje w rodzinie były. Trzeba też pamiętać, że za każdym zaginięciem stoi wielki dramat rodziny.

Jak urodził się mój syn, to zdałem sobie sprawę z tego, co by było, gdyby nagle go zabrakło. To kompletnie zmienia życie. Ci, ludzie, zwłaszcza w przypadku długotrwałych zaginięć, do końca swoich dni poświęcają cały swój czas tylko i wyłącznie na poszukiwania swojego bliskiego. Można sobie wyobrazić jaka to jest niezwykła trauma. O tym jest moja książka „Zawieszeni...". To jest coś, czego jeszcze nikt do końca nie opisał, nie udokumentował. Ten stan zawieszenia jest trudnym do opisania zjawiskiem - formalnie osoba jest, a w rzeczywistości jej nie ma.

Ile udało ci się historii zebrać, opisać?

Ja udokumentowałem około 120 historii, a w książce zamieściłem 10 z nich plus historie ekspertów, którzy pomagają przy poszukiwaniach tych osób.

Czy była jakaś historia, która szczególnie cię poruszyła?

Jest na przykład sprawa zaginięcia Vlada Schura z Wrocławia, Ukraińca. To o tyle przejmująca historia, że jego rodzice mają tylko pięć lat na poszukiwanie, ponieważ tylko przez pięć w Polsce szuka się obcokrajowca, a później te wszystkie aspekty prawne są bardzo ograniczone. I oni żyją z takim poczuciem, że każdy dzień zmniejsza szanse na odnalezienie ich bliskiego. Jest sprawa Ani Jałowiczor z Simoradza czy Bruno Muschalika z Katowic, gdzie jego tata, wykładowca na Akademii Sztuk Pięknych, już tyle lat szuka syna w Indiach, gdzie jest inna kultura, inna mentalność, inne możliwości prawne. Trudne poszukiwania są na terenie Polski , a już nie mówiąc o poszukiwaniach kilka tysięcy kilometrów stąd. Jakie to są koszty, jaka determinacja.

Czy udało ci się porozmawiać z osobami, które zaginęły i się odnalazły?

Nie, bo istnieje wielka intymność w tych rodzinach. Między zaginionym a rodziną widocznie wydarzyło się coś w co miałem poczucie nie mogę wejść. To jest zbyt trudnego dla nich, a ja nie czułem się upoważniony do tego, żeby to upubliczniać.

Co zrobić, jeśli nasza bliska osoba nie daje znaku życia; czujemy, że zaginęła?

Od razu trzeba to zgłosić policji, bez względu na porę dnia i nocy. Przekazać wszystkie możliwe informacje na temat tej osoby. Następnie skontaktować się z Fundacją Itaka, która poinstruuje nas co dalej zrobić, obdzwonić swoich bliższych i dalszych członków rodziny, którzy ewentualnie mogą mieć jakąś wiedzę, gdzie zaginiona osoba pojechała. I starać się naj najwięcej informacji upubliczniać rozwieszając plakaty czy publikując informacje w mediach społecznościowych. Nasza determinacja często determinuje to czy ta osoba się odnajdzie, czy nie.

Długo pracowałeś nad tą książką?

Ponad trzy lata, ale w głowie miałem ją już bardzo dawno. Chciałem, żeby ta książka była drogowskazem dla innych, żeby komuś pomogła. I dzisiaj, kiedy jest duży sukces tej książki, widać, że ma taki efekt. Jedna z moich bohaterek, której brat został znaleziony, jego ciało zostało znalezione, napisała mi, że być może gdyby ta książka powstała wcześniej, to Pawła, jej brata, udałoby się uratować. To był chyba największy komplement dla mnie.

To dobrze, że ustanowiono Międzynarodowy Dzień Dziecka Zaginionego?

Fantastycznie, że tak się stało. Bo zwraca on uwagę na ten problem. Daje możliwość nagłośnienia tematu osób zaginionych.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

STUDIO EURO PO HOLANDII

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni