Wypadek autorów telewizyjnej ,,Sondy”, to był koniec ulubionego programu Polaków. 32 lata temu zginęli Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński

grażyna kuźnik
Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek.
Zdzisław Kamiński i Andrzej Kurek. ARC
Udostępnij:
32 lata temu, 29 września 1989 roku w wypadku samochodowym w Raciborzu-Brzeziu zginęli autorzy kultowego programu telewizyjnego ,,Sonda”, Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński. Program cieszył się ogromną popularnością. Każdy odcinek trwał pół godziny, prowadzący – jeden był fizykiem, drugi ekonomistą – ostro się spierali, próbując eksperymentami udowodnić swoje racje. Wpadali do wody, stawali w ogniu, wybuchały im w rękach jakieś substancje. Szybko przyciągnęli milionową widownię. W 1988 roku co tydzień oglądało ich 6 mln osób.

32 lata temu, 29 września 1989 roku w wypadku samochodowym w Raciborzu-Brzeziu zginęli autorzy kultowego programu telewizyjnego ,,Sonda”, Andrzej Kurek i Zdzisław Kamiński. Jechali do Fabryki Kotłów „Rafako”, żeby nakręcić kolejny odcinek swojej serii o odkryciach naukowych. Wiadomość o ich śmierci była szokiem dla widzów. I jeśli o wielu znanych postaciach z PRL-owskiej telewizji dawno zapomniano, legenda ,,Sondy” wciąż trwa. Czas pokazał, że Kamińskiego i Kurka nikt nie potrafił zastąpić.

Obydwaj nie oszczędzali się w programach i widzowie bardzo to doceniali. W jednym z odcinków o ratownictwie wodnym Kurka nagle wrzucono do Zalewu Zegrzyńskiego, nagrywając jego przerażony krzyk. A miał się czego bać, bo śmigłowiec po chwili zdmuchnął z pontonu Kamińskiego, który miał wyciągnąć kolegę z wody. Musieli teraz wspólnie walczyć o wyciągarkę spuszczoną z helikoptera, co okazało trudniejsze niż się im wydawało. Innym razem kręcili sceny z dachu kolejki liniowej w Matterhorn, Kurek trzymał za pasek kamerzystę i od niego zależało, czy razem nie zlecą. Pod nimi daleko w dole rozciągał się lodowiec. Na zabezpieczenia zwykle brakowało pieniędzy, autorzy ,,Sondy” sami wymyślali eksperymenty i często mocno ryzykowali. A widzów wbijało w krzesła.

Musisz to wiedzieć

Program po raz pierwszy pojawił się we wrześniu 1977 roku, miał popularyzować najnowszą wiedzę, przedstawiać nowinki naukowe. Próbowano tego już wcześniej w ,,Eurece”, ale mimo chwalebnego celu, widzowie ziewali na potęgę. Dopiero takie ,,zwierzęcia” telewizyjne jak Kurek i Kamiński sprawiły, że program o zmienionej nazwie na ,,Sonda”, zaczął bawić i fascynować. Każdy odcinek trwał pół godziny, prowadzący – jeden by fizykiem, drugi ekonomistą – ostro się spierali, próbując eksperymentami udowodnić swoje racje. Szybko przyciągnęli milionową widownię, w 1988 roku co tydzień oglądało ich 6 mln osób.

Po latach okazało się, że ich oceny i obawy wobec wynalazków były uzasadnione. Kiedy w Polsce nikt jeszcze nie widział plastikowych opakowań, oni ostrzegali, ze świat wkrótce zatonie w śmieciach. Przypominali, że pojawiające się już ,,ekologiczne” elektryczne samochody czerpią prąd, którego wytwarzanie jest drogie i dalekie od ekologii. Przewidywali, że komputery są naszą przyszłością i kto nie będzie umiał nimi się posługiwać, zostanie społecznie wykluczony. A komputer kojarzył się wtedy przeciętnemu widzowi z machiną zajmującą cały pokój.

W każdym odcinku ,,Sondy” wiele się działo, tematy nigdy nie były łatwe. Na przykład w Raciborzu Kurek i Kamiński mieli rozwinąć, ale niestety nie zdążyli, kwestię techniki wierceń otworów dla potrzeb przemysłu energetycznego i inżynierii chemicznej. 29 września 1989 roku w ,,Rafako” załoga cieszyła się, że zobaczy popularnych autorów ,,Sondy”, była ciekawa, co tym razem wymyślą. Około godz. 10 obaj oczekiwani goście byli już prawie u celu, kilka kilometrów przed zakładem, na ulicy Rybnickiej. Peugeota 405 prowadził wytrawny kierowca, pracownik francuskiej firmy ELF i rajdowiec Andrzej Gieysztor.

Trudno było uwierzyć, że osoby o tak pragmatycznym podejściu do życia jak Kurek i Kamiński, którzy wyszli cało z różnych niebezpieczeństw, przegrają z losem, po prostu z przypadkiem, nie dającym się przewidzieć. Gieysztor postanowił nagle na łuku drogi wyprzedzić wlokącą się ciężarówkę, zmienił pas i zderzył się czołowo z jadącym prawidłowo samochodem ciężarowym Star 200. Ustalono, że Gieysztor nie tylko podjął fatalną decyzję co do wyprzedzania w niedozwolonym miejscu, ale też jechał z nadmierną prędkością. Mówiono, że na szosie był rozlany smar, więc peugeot wpadł w poślizg, ale ostatecznie wykluczono ten wątek. Zrozpaczeni fani ,,Sondy” byli pewni, że chodziło o zamach na Kurka i Kamińskiego, którzy zamierzali w swoim programie podjąć niewygodne dla władzy tematy gospodarcze.

42-letni Andrzej Kurek, 43-letni Zdzisław Kamiński i 48-letni Andrzej Gieysztor zginęli na miejscu. Młodzi mieszkańcy Raciborza, wielbiciele ,,Sondy” ze szkół średnich, postawili w miejscu wypadku skromną tablicę pamiątkową i planowali postawienie pomnika, ale dzisiaj nie ma tu już nawet krzyża. Autorzy ,,Sondy” pozostali jednak w pamięci tych, którzy dzięki nim uczyli się, jak myśleć o przyszłości bez schematów i mimo wszystko z ostrożną nadzieją.

Nie przeocz

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie