MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Łukasz Kohut ponownie wybrany europosłem. Przed nową kadencją zapowiada: będę kontynuował starania o uznanie śląskiego językiem regionalnym

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Łukasz Kohut europosłem jest od 2019 roku.
Łukasz Kohut europosłem jest od 2019 roku. arc.
Europoseł Łukasz Kohut z pozytywnym skutkiem ubiegał się o reelekcję do Parlamentu Europejskiego. Jak mówi w nadchodzącej kadencji najważniejsza będzie kwestia bezpieczeństwa państw Unii Europejskiej. Osobiście chce też skupić się na działaniach na rzecz języka śląskiego i śląskiej tożsamości. - Czy będzie śląskie wystąpienie? Mam nadzieję, że będzie. Jak będzie okazja dyskutować o mniejszościach etnicznych czy językach regionalnych, na pewno jakieś fajerwerki będą - zapowiada europoseł Łukasz Kohut.

Dziennik Zachodni: Został pan wybrany do Parlamentu Europejskiego z wynikiem, który pokazuje, że zaufanie społeczne do pana - nie bójmy się tego powiedzieć - jest ogromne.

Łukasz Kohut: To na pewno bardzo miłe i bardzo wzruszające. Chciałbym podziękować wszystkim za ten wynik. Ale to jest także ogromna odpowiedzialność, bo ja nie chcę tych ludzi zawieść w ciągu tych pięciu lat. I chciałbym kontynuować taką intensywność pracy w parlamencie, ale i w regionie. Cieszę się bardzo, że to jest 107 tysięcy głosów, którymi Koalicja Obywatelska w skali kraju wygrała z PiS-em. To dla mnie pewna klamra i ważna symbolika.

DZ: Na czym chciałby się pan więc skupić w swojej kontynuacji pracy w Parlamencie Europejskim?

ŁK: Na pewno słowem-kluczem będzie w tej kadencji bezpieczeństwo. Na pewno będziemy próbowali stworzyć taką kopułę bezpiecznego nieba nad Unią Europejską, nad Europą. To jest pomysł, który Ursula von der Leyen i premier Donald Tusk przedstawiali na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. Ważne, żeby obywatele Europy czuli się bezpiecznie w tej trudnej sytuacji geopolitycznej. Na pewno trzeba będzie unifikować infrastrukturę wojskową i politykę obroną i tym będziemy się zajmować głównie w ciągu tych pięciu lat. To pewien paradoks. Unia Europejska, która powstawała po wojnie po to, żeby nigdy więcej w Europie nie było wojny, mając jednak wojnę u granic, będzie musiała się przeformatować i zrobić wszystko, żeby Europejczycy byli znowu bezpieczni. Z perspektywy Polski - coś, co obiecywałem w kampanii wyborczej - będziemy się starali, żeby Polska miała wydłużone o dwa lata wydatkowanie środków z KPO (Krajowego Planu Odbudowy - przyp. red). Dwa lata straciliśmy ze względu na wojnę o praworządność i blokadę tych środków przez PiS. Teraz samorządy mają problem z wydatkowaniem tych pieniędzy do końca 2026 roku, bo takie są zapisy w KPO. Chcielibyśmy przedłużyć tę możliwość, bo samorządy muszą te pieniądze wydać dobrze, żeby nasza gospodarka po pandemii jeszcze mocniej ruszyła do przodu.

DZ: O współpracy z samorządem mówił pan już w kampanii wyborczej. M.in. prezydent Rybnika bardzo sobie tę współpracę chwalił. Ona jak rozumiem nadal będzie kontynuowana?

ŁK: Tak, ja całe pięć minionych lat współpracowałem z wieloma prezydentami, burmistrzami miast województwa śląskiego. Bardzo dobra współpraca z prezydentem Piotrem Kuczerą, z prezydentem Wodzisławia, Mieczysławem Kiecą. Nawiązałem bardzo dobrą relację teraz z prezydentem Raciborza, Jackiem Wojciechowiczem. No i prezydent Marcin Krupa, z którym wspólnie z nim i z prezydentem Sosnowca, Arkadiuszem Chęcińskim, walczymy, żeby miasta Śląska i Zagłębia (Katowice i Sosnowiec - przyp. red) były Europejską Stolicą Kultury w 2029 roku. I to też jest jeden z moich priorytetów. Myślę, że bardzo mocno by nam pomogło w trudnym procesie transformacji na Śląsku i w Zagłębiu, gdybyśmy taki tytuł uzyskali. To są konkretne pieniądze na inwestycje w infrastrukturę kultury i promocję regionu.

DZ: Rybnik, Katowice to serce Śląska. Przechodząc do śląskich spraw - one też będą kontynuowane?

ŁK: To jest moim najważniejszym zadaniem w ciągu tych pięciu lat, doprowadzenie, żeby język śląski był uznany za język regionalny. Przyznam się, że jak po ogłoszeniu wyników, prezydent Trzaskowski wysłał mi sms-a, odpisałem mu: "Panie Prezydencie, jak zostanie pan już Prezydentem naszego pięknego kraju, wie Pan co musi zrobić. Musi Pan podpisać ustawę o języku śląskim." To jest kwestia po prostu kolejnych wyborów prezydenckich, zmiany prezydenta. Ja też w tę kampanię kandydata Koalicji Obywatelskiej bardzo mocno chce się zaangażować, bo nie ukrywam, że lubię ten tryb kampanijny i chętnie pomogę Rafałowi Trzaskowskiemu czy innemu kandydatowi Koalicji Obywatelskiej.

DZ: Prezydentowi Dudzie jest pan trochę wdzięczny? Pojawiają się takie głosy, że swoją decyzję zrobił dla pana trochę dobrego.

ŁK: Nie zamierzam wysyłać kwiatów do prezydenta Dudy. Gdyby podpisał tę ustawę, bylibyśmy o jeden krok do przodu. Śląski byłby uznany za język regionalny i spływałyby konkretne pieniądze. A z kolei mam poczucie, że gdyby podpisał też pewnie media podchwyciłyby temat, że "Duda pomógł Kohutowi". Można powiedzieć, że on dzięki aktywności w tej sprawie był trochę pod ścianą - cokolwiek by zrobił i tak trochę by mi pomógł. Natomiast sama decyzja to jedno. Ja się nie spodziewałem innej. Wiem, że to jest prezydent jednej opcji politycznej. Ale to uzasadnienie, skandaliczne wywołało ogromny bunt i wściekłość na Śląsku. Jest takie hasło "nie nerwuj hanysa". Myślę, że Andrzej Duda tym uzasadnieniem najbardziej znerwowoł Ślązoków. Nazywanie nas elementem niepewnym, w wojnie hybrydowej to po prostu absolutny skandal. To jest dzielenie społeczeństwa i próba zepchnięcia nas na margines życia w Polsce. A my jesteśmy i chcemy być dumnymi obywatelami Polski, tylko domagamy się, żeby w końcu śląsko godka była uznana za język regionalny.

DZ: A czego można się spodziewać w Parlamencie Europejskim w śląskich sprawach po Łukaszu Kohucie? Znowu będzie pan przemawiał po śląsku? Czy zaskoczy pan czymś innym?

ŁK: Na pewno można się po mnie spodziewać konsekwencji w działaniu, bo to jest taki mój znak rozpoznawczy, że ja robię swoje bez względu na wszystko. Ciągle jestem przed wyborem komisji w nowej kadencji. Będę koordynował śląskie organizacje w sprawdzonej formule „Ślonskij Sztamy”, walczył o język śląski, uznanie śląskiej tożsamości. Będę na pewno miał wiele aktywności związanych z obchodami Tragedii Górnośląskiej, bo przyszły rok to jest 80-lecie tamtych dramatycznych wydarzeń na Śląsku. Już udało nam się w Rybniku z prezydentem Kuczerą zrobić piękny pomnik, ale chciałbym, żeby wiedza o tym czasie trafiła na dobre do podręczników do historii. Na pewno chcę kontynuować współpracę z Teatrem Korez (Mianujom mie Hanka - przyp. red) i wystawianie spektaklu w śląskich miastach, bo ludzie chcą tę sztukę zobaczyć w swojej najbliższej miejscowości. Na pewno będę aktywny w Parlamencie w intergrupie mniejszości etnicznych i narodowych – bo to takie miejsce spotkań wielu europejskich regionalistów. Czy będzie śląskie wystąpienie? Mam nadzieję, że będzie. Jak będzie okazja dyskutować o mniejszościach etnicznych czy językach regionalnych, na pewno jakieś fajerwerki będą.

DZ: Wracając jeszcze do tego co było. Powiedział pan, że lubi tryb kampanii. To znaczy, że nie zmęczyły pana te ostatnie tygodnie, miesiące?

ŁK: Nie. Szczerze mówiąc, ja bardzo za tym tęsknię. Jak przylatywałem do Brukseli, zastanawiałem się, jak to jest możliwe, że to już koniec tego pięknego czasu. Miałem naprawdę piękną kampanię, świetną ekipę. Bardzo dobrze się z nimi czułem. Początki - jak to zwykle bywa - były trudne, bo trzeba się dotrzeć, ale jak już skład się wykrystalizował, czułem się świetnie. Jak na dobrej szkolnej wycieczce, bo mieliśmy poczucie od ludzi, że będzie dobrze. Każde kolejne spotkanie nas napędzało. Czułem, że ten wynik będzie pozytywny, że będzie dobry. Ale nie spodziewałem się, że aż tyle głosów otrzymam. To także dzięki mojej fantastycznej ekipie, z którą przejechałem województwo śląskie wzdłuż i wszerz.

DZ: Pana wynik - 107 tysięcy - to ponad 4 razy więcej niż kandydat Lewicy na Śląsku. Ma pan trochę żal zmiany barw?

ŁK: Miałem pewne wątpliwości do czasu rozmów z wyborcami. Odbywały się jednak rozmowy także na ten temat i wiele osób mówiło mi, że "dobrze pan zrobił", że "to jest lepsze miejsce do startu", że "poglądów pan tak naprawdę nie zmienił". Mój elektorat sprzed pięciu lat chyba takiej decyzji oczekiwał. Ja z ekipą Koalicji Obywatelskiej mocno współpracowałem w Parlamencie Europejskim. To było bardzo aksamitne przejście, w odpowiednim czasie. Swój mandat wykonałem z 2019 roku, byłem do końca lojalny. Lewica wobec mnie nie do końca zachowała się lojalnie. Ta Lewica warszawska, bo struktury śląskie były oczywiście za mną i jestem im za to wdzięczny. Mam pewną satysfakcję, że ten wynik jest taki dobry i w skali kraju zdobyłem o 10 tysięcy głosów więcej niż cała partia Razem, która za poglądy bliższe centrum mocno mnie hejtowała i wypychała. Moim zdaniem demokratyczna Lewica w Polsce jest potrzebna. Tylko muszą sobie poukładać sprawy personalne, bo jak widać nie wygląda to zbyt dobrze. Cieszę się, że takie osoby, jak Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller wsparli mnie w kampanii. To pokazało, że jestem ponadpartyjnym kandydatem.

DZ: Przed nową kadencją Parlamentu Europejskiego życzył pan zdrowia wszystkim wyborcom. Ale też sobie, patrząc na skład personalny. Co pan miał na myśli?

ŁK: Będziemy musieli w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego bez gaśnicy gasić posła Grzegorza Brauna w dyskusjach i debatach. Mam takie poczucie, że on będzie w nowej kadencji wizerunkowym problemem dla Polski. Na pewno siła naszej delegacji będzie spora, bo będzie nas 23 w EPP. Będziemy drugą największą siłą w Europejskiej Partii Ludowej. Dzięki temu będziemy mieli realny wpływ na konkretne decyzje legislacyjne. To będzie na pewno intensywna kadencja. Właśnie ze względu na sytuację międzynarodową. Ja chciałbym utrzymać to tempo pracy, które miałem w poprzedniej kadencji. Stąd to życzenie zdrowia – sobie i bezpiecznej Europy dla wszystkich.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni